Rafał Gliński: Do Mielca jedziemy po trzy punkty

    Rafał Gliński
     /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

    Po ubiegłotygodniowym horrorze w Elblągu, gdzie górnicy wydarli dwa punkty „Meblarzom” (27:26) w ostatnich minutach, NMC Górnik czeka w sobotę (18.00) kolejna potyczka wyjazdowa, w Mielcu. Tym razem jej stawką będą aż 3 „oczka”, bo obie drużyny rywalizują w grupie pomarańczowej. Zwycięstwo pozwoli zabrzanom ponownie przeskoczyć Gwardię Opole i usadowić się na 3. miejscu w grupie.

    - Mam nadzieję, że przywieziemy z Mielca trzy punkty, choć na pewno znów czeka nas trudne spotkanie, jak zresztą każde wyjazdowe – mówi 34-letni rozgrywający NMC Górnika Rafał Gliński, który przed pięcioma laty w barwach Stali zdobywał brązowy medal mistrzostw Polski.


    TOMASZ MUCHA: Po sezonie kończy się panu dwuletni kontrakt z Górnikiem. Zostaje pan w Zabrzu czy zmienia barwy?
    RAFAŁ GLIŃSKI: Otrzymałem ofertę przedłużenia umowy, ale jeszcze niczego nie podpisałem, mam też oferty z innych klubów. Chciałbym jak najszybciej ten temat zamknąć, mam nadzieję, że w ciągu dwóch tygodni tak się stanie.

     

    Zatem przejdźmy do najbliższego meczu. Nie zagracie w słynnej Hangar Arenie, specyficznym obiekcie, w którym Stal jeszcze niedawno odnosiła sukcesy.
    RAFAŁ GLIŃSKI: Szkoda, ale ta hala została zamknięta (ze względu na zły stan techniczny zostanie rozebrana, a na jej miejscu powstanie nowy obiekt - przyp. red.). Sentyment do miasta i kibiców jednak zostaje. Miło wspominam okres gry w Mielcu i cieszę się, że znów się tam przypomnę, choć teraz zagramy w znacznie mniejszej sali jednego z gimnazjów.

     

    Tym razem unikniecie horroru, czy znów do ostatnich chwil pozostawicie kibiców w niepewności?
    RAFAŁ GLIŃSKI: Zawsze chcemy oszczędzić sobie nerwów i mieć pod kontrolą wydarzenia na boisku. Ale to nie jest takie proste, zwłaszcza na wyjazdach. Zawodzi nas skuteczność, nie potrafimy też uniknąć przestojów, gramy falami. Mam nadzieję, że w Mielcu poprawimy swoją jakość w porównaniu do ostatnich spotkań, z Meblami czy Kwidzynem u siebie (Górnik przegrał 28:29 – przyp. red.).

    Ale Stal to dziś chyba lepsza drużyna niż ta z początku sezonu, gdy pokonaliście ją dosyć łatwo 27:21? Mielczanie sprawili niedawno niespodziankę, wygrywając w Kwidzynie...
    RAFAŁ GLIŃSKI: W każdej drużynie czas działa na korzyść, zespół się zgrywa, choć Stal jakiś czas temu straciła ważnego gracza, jakim był młody rozgrywający Wiktor Kawka. Ale wszyscy mają jakieś kłopoty, kontuzji niestety nie da się uniknąć.

     

    Najlepszym egzekutorem w zespole waszego najbliższego rywala jest ukraiński rozgrywający Ołeksandr Kirylenko. Czy zatrzymanie go to połowa sukcesu?
    RAFAŁ GLIŃSKI: To prawda, zdobywa ostatnio dużo bramek (w sobotę w Opolu 10, ale Stal przegrała 27:33 – przyp. red.), ale cały zespół na to pracuje. Zobaczymy, jak się rozwinie spotkanie, być może trzeba będzie pod niego podejść, albo pod kogoś innego. Mają świetne skrzydła. Jak mawia nasz trener Ryszard Skutnik, to w ogóle są twarde charaktery, biegają cały mecz, oddają na boisku całe serce, nie poddają się do końca. Jeżeli chcemy wygrać, musimy zrewanżować się tym samym.


    A to ciekawe...

    * Ryszard Skutnik, obecny trener NMC Górnika, prowadził Stal, gdy ta w 2012 roku zdobyła swój ostatni medal mistrzostw Polski (brązowy).
    * W jesiennym meczu w Zabrzu obie drużyny prowadzili trenerzy, których już na ich ławkach nie ma – Mariusz Jurasik (Górnik) i Łukasz Rybak (Stal); mielczan prowadzi obecnie duet Krzysztof Lipka (grający bramkarz i pierwszy trener) oraz Tomasz Sondej.

    Z tej samej kategorii