Bez zegara jak bez... głowy. Wpadka organizatorów meczu Gwardia Opole-Górnik Zabrze

    Kibice, zawodnicy i trenerzy mieli ogromne problemy ze śledzeniem rywalizacji Górnika Zabrze z Gwardią Opole, bo praktycznie przez cały mecz w „Okrąglaku” nie działał elektroniczny zegar – dopiero w drugiej połowie wyświetlał się czas gry i wynik, ale np. czas odmierzający kary już nie.

    Pilka reczna. PGNiG Superliga. NMC Gornik Zabrze - Gwardia Opole. 30.09.2017
     fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

    - W takiej sytuacji wynik powinny pokazywać tablice z cyframi, a zespoły powinny mieć informację o czasie gry mierzoną z zegara ręcznego - irytował się wiceprezes Górnika Franciszek Michór, bo zdziwieni zabrzanie tuż przed przerwą stracili szansę na rozegranie kontry - sędziowie po prostu nagle zakończyli połowę... - To był zgrzyt tego meczu, bo hala w Opolu jest bardzo ładna, a superliga coraz bardziej profesjonalna. Takie rzeczy nie powinny mieć jednak miejsca na tym poziomie - dodawał trener Górnika Rastislav Trtik. - Trzeba co chwilę się pytać przy stoliku o wynik i czas, trudno kontrolować taki mecz - zgadzał się szkoleniowiec Gwardii Rafał Kuptel.
    - Taka sytuacja przydarzyła nam się po raz pierwszy. Nie zadziałało nowe urządzenia, a potem także częściowo to rezerwowe, które wróciło z naprawy. W naszej ocenie to wina producenta. Na przyszłość będziemy zabezpieczali się zegarami analogowymi - poinformowano nas w Gwardii.

     

    Z tej samej kategorii