Górnik gra w Szczecinie. Dokąd tym pociągiem?

    PILKA RECZNA: POGON SZCZECIN HANDBALL - GORNIK ZABRZE
     /  fot. Szymon Górski  /  źródło: Pressfocus

    Ostatni akord boju o 3. miejsce w grupie - Górnik musi wygrać w sobotę w Szczecinie i liczyć dzień później na potknięcie Gwardii z Zagłębiem...

    O kontrowersjach związanych z faktem, że ostatnia kolejka PGNiG Superligi jest rozłożona na trzy dni pisaliśmy TUTAJ. W grupie pomarańczowej niemal od początku sezonu trwa pojedynek Gwardii Opole i NMC Górnika Zabrze o 3. miejsce – gwarantujące grę o medale bez dodatkowych potyczek o „dziką kartę” i uniknięcie w ćwierćfinale mistrza Polski Vive Kielce.
    Po tym, jak w marcu siódemka z Opola wygrała w Zabrzu, to zespół Rafała Kuptela ma wszystkie atuty w swoich rękach – nie zgubił punktów w kolejnych spotkaniach i w niedzielę wystarczy, że wygra z Zagłębiem Lubin w meczu za 3 punkty.
    Górnik ma szansę tylko w wypadku potknięcia Gwardii, ale wcześniej musi wygrać w Szczecinie z Pogonią, która w tym roku przeszła prawdziwą metamorfozę i rzutem na taśmę zapewniła sobie grę o „dziką kartę”. Jesienią w Zabrzu gospodarze rozbili rywali 37:26, ale na Pomorzu rywalizacja zwykle była zacięta.
    - Ja bardzo lubię jeździć do Szczecina, a ostatnio tam wygrywamy – podkreśla Bartłomiej Tomczak. - To nasza jedyna podróż pociągiem, odskocznia od wyjazdów autobusem. Mam nadzieję, że w niedzielę, po naszym zwycięstwie, będziemy mogli spokojniej śledzić mecz w Opolu – dodaje skrzydłowy Górnika.
    Pytanie, jak na postawę „portowców” wpłynie fakt, że już w środę staną do boju o play off. - Dla nas będzie to mecz o nic. Czy wygramy, czy przegramy, awansu nic nam nie odbierze - przyznaje rozgrywający Pogoni Mateusz Zaremba. - Ale to nie znaczy, że odpuścimy. Możemy zagrać na luzie, potrenować zagrywki i akcje, ale po zwycięstwie lepsze jest morale w drużynie - przekonuje „Zarek”.
    - Mam nadzieję, że zrobimy kawał dobrej roboty w Szczecinie, aby potem ściskać kciuki za Zagłębie w Opolu. Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe – mówi bramkarz górników Sebastian Kicki.
    W Opolu dojdzie do rewanżu za niecodzienny mecz z grudnia – Zagłębie prowadziło już różnicą 8 bramek, a mimo to zeszło z boiska pokonane: finisz bramkarza Gwardii Adama Malchera i spółki był piorunujący. - Każdy wolałby zapomnieć o tym meczu. Jedyne, co teraz możemy zrobić, to wyciągnąć wnioski i pamiętać, że mecz nie kończy się po 45 minutach. Walcząc do końca i zachowując zimną głowę, jesteśmy w stanie wywieźć punkty z Opola – przekonuje rozgrywający Zagłębia Krzysztof Pawlaczyk.

     

    Liczba 7
    - tyle meczów z rządu wygrała Pogoń na własnym parkiecie.

     

    Z tej samej kategorii