Górnicy wciąż niepokonani w Superlidze! Azoty nie dały im rady

    NMC Gornik Zabrze - Azoty Pulawy
     fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

    Znakomity mecz w Zabrzu. Górnik wygrał prestiżowe starcie z Azotami, odnosząc szóste kolejne zwycięstwo w PGNiG Superlidze.

    Choć mecz nie decydował o medalach, po końcowym gwizdku w zabrzańskiej hali zapanowała prawdziwa euforia. Naprzeciw siebie stanęli godni siebie rywale, których bilans wzajemnych potyczek do wczoraj wynosił 13 do 13. W tym sezonie obie drużyny mają aspiracje medalowe i początek rozgrywek wskazuje na to, że uzasadnione.

     

    Zgodnie z oczekiwaniami potyczka dostarczyła kibicom przy Wolności masę emocji. W pierwszych 30 minutach wynik cały czas krążył wokół remisu i tylko raz gościom udało się odskoczyć na dwie bramki (15:13). Gospodarze tradycyjnie wyszli agresywną obroną 4 plus 2, a nawet 3 plus 3, ale siódemka z Puław prowadzona przez legendarnego Daniela Waszkiewicza znalazła na nią sposób, głównie za sprawą dwóch bośniackich rozgrywających - Marko Panicia i Nikoli Prcze.

     

    Górnicy przeciwstawili Azotom świetnie dysponowanych w ataku Iso Sluijtersa i Aleksandra Buszkowa. Podopieczni Rastislava Trtika zdobywali się na finezyjne akcje – choćby taką z 15 min, gdy podanie tyłem Bartłomieja Tomczaka również rzutem plecami do bramki z dwójką obrońców gości na karku wykończył Marek Daćko.

     

    Bywało, że iskrzyło – gdy na parkiet po ostrym starciu z Bartoszem Jureckim jak rażony padł rozgrywający Górnika Michał Adamuszek, z tym pierwszym słownie starł się kolega z reprezentacji Bogdana Wenty, Tomczak. Elektryczny był też czeski szkoleniowiec zabrzan, który nerwowo odganiał telewizyjny mikrofon. Na boisku co chwilę ścierano mokre plamy po zażartej walce w parterze.

     

    Już w 7 min boisko musiał opuścić jeden z liderów drugiej linii zabrzan Alex Tatarincew. Rosyjski olbrzym poślizgnął się nieszczęśliwie na odklejonym fragmencie reklamy i skręcił nogę; w pierwszej połowie na parkiet już nie wrócił. Ale zaraz po przerwie to Alex trafił pierwszy, dając „bombowy” sygnał do ataku. A potem odegrał główną rolę w finale.

     

    Coraz bardziej dawała o sobie znać przewaga wzrostu i siły fizycznej gości, którzy uciekli gospodarzom na 3 trafienia (23:26 w 43 min). Ale to nie podłamało górników. Trtik wziął czas i za 3 minuty znów był remis, a po trafieniach znakomitego Sluijtersa miejscowi objęli prowadzenie 30:28 i 32:29.

     

    Wtedy wyrównali goście, w szeregach których szalał „wytrawny lis” Jurecki. W 58 min jednak Martin Galia obronił rzut karny w wykonaniu Witalija Titowa, a trafienia Tatarincewa i Adamuszka przechyliły szalę na korzyść Górnika.

     

    NMC GÓRNIK ZABRZE - AZOTY PUŁAWY 36:34 (17:18)

    GÓRNIK: Kornecki, Galia - Gluch 1, Daćko 5, Fąfara, Tomczak 5/1, Gromyko, Sluijters 9/2, Buszkow 5, Tatarincew 6, Gliński 1, Gogola 1, Tokaj, Francik, Adamuszek 3. Kary: 12 min. Trener Rastislav TRTIK.

    AZOTY: Dupjachanec - Kuchczyński 5, Podsiadło, Łyżwa 3, Skrabania 3, Panić 6, Grzelak, Titow 5/2, Kowalczyk 1, B. Jurecki 6, Prcze 5, Gumiński. Kary: 12 min. Trener Daniel WASZKIEWICZ.

    Sędziowali: Sebastian Pelc i Jakub Pretzlaf (Rzeszów).

    Widzów: 885.

    Z tej samej kategorii