Rastislav Trtik: Nie jesteśmy pod żadną presją

    Rozmowa z Rastislavem Trtikiem, trenerem NMC Górnika Zabrze, trzeciej drużyny PGNiG Superligi.

    Tomasz MUCHA: Górnik jesienią był gorszy tylko od PGE Vive Kielce i Orlen Wisły Płock. Zespół zasłużył na świąteczny wypoczynek?
    Rastislav TRTIK: - Jeżeli przegrywamy tylko z od lat najsilniejszymi drużynami w Polsce, które regularnie grają w Lidze Mistrzów, a resztę meczów wygrywamy, to nie mamy się czego wstydzić. Zawodnicy dostali wolne do 2 stycznia, choć kilku z nich już wyjechało lub wkrótce wyjedzie na zgrupowania reprezentacji Polski, Czech i Holandii.

    Czy dotychczasowe wyniki drużyny nie przerosły aby pana oczekiwań?
    Rastislav TRTIK: - Nie. To efekt pracy wszystkich w klubie, począwszy od prezesa Bogdana Kmiecika, który stworzył nam warunki, z jakich jesteśmy zadowoleni. Ważna jest też dobra atmosfera, jaką mamy w szatni, ale ona zawsze idzie w parze z wynikami. Pewnie nie poznałem jeszcze moich ludzi w pełni, bo zwycięstwa przysłaniają obraz; gdy przyjdą porażki, pojawią się i kłopoty, wtedy dopiero poznamy charaktery, w tym ostatnich ludzi w teamie. Ale to normalne, jestem na to przygotowany.

     

    Fot. Norbert Barczyk / źródło: Pressfocus

     

    Poniekąd sami na siebie wywieracie presję, bo uważa się was za poważnego kandydata do medalu. Nie boi się pan, że w play offie mogą trafić się dwa słabsze mecze i półfinał znowu Górnikowi ucieknie?
    Rastislav TRTIK: - Nie ma co spekulować, skoro nam idzie, to co mam robić - przegrywać, zabić zawodników...? To niesportowe... Wierzę, że jak ktoś gra dobrze cały sezon, potwierdzi klasę i w decydujących meczach. Play off to nie jest sprawiedliwy system rozgrywek, ale taki obowiązuje i trzeba się do tego dostosować. Naszym celem jest miejsce od 4 do 6. Nie jesteśmy pod żadną presją, możemy się bawić piłką ręczną, czyli tak, jak do tej pory, co nam wychodzi. Przeciwko nam gra się naprawdę bardzo ciężko. Przez zwycięstwa zespół buduje swoją pewność siebie, zawodnicy kształtują swój charakter i jestem przekonany, że w play offie nie popuszczą. Oczywiście, mogą zdarzyć się kontuzje, inne rzeczy, ale w sporcie wszystkiego przewidzieć się nie da.

    Praca w Górniku spełnia pana oczekiwania?
    Rastislav TRTIK: - Czuję się tu bardzo dobrze, mieszkam u siebie w Karwinie, wjeżdżam na autostradę i za 40 minut jestem w hali. Dla mnie to idealna sytuacja. Po pracy w Bundeslidze czy na Słowacji marzyłem o tym całe życie. Niektórzy zawodnicy, choć mieszkają w Polsce, mają na treningi dalej ode mnie. Poza tym polska superliga jest dla mnie większym wyzwaniem niż liga czeska czy słowacka.

    Sportowo rozumiem, ale od strony organizacyjnej też?
    Rastislav TRTIK: - To fajna, silna liga. Nie podoba mi się natomiast arogancja sędziów i delegata, gdy chodzi o zdrowie zawodników, brak woli komunikacji. Na przykład w meczu z Wybrzeżem Ignacy Bąk został silnie uderzony w ucho, sędziowie to puścili. Rozumiem, że piłka ręczna jest kontaktową grą, zawsze będzie dochodziło do różnych kompresji, ale nie może być sytuacji gdy za zwrócenie uwagi, że zawodnik został poważnie kontuzjowany, zespół jest karany dwiema minutami. To jakieś nieporozumienie.

    I poszkodowany sam szukał potem rewanżu na rywalu...
    Rastislav TRTIK: - I zrobił źle, ale rozumiem go. Bo gdyby reakcja sędziów była odpowiednia, a delegat by interweniował, nie doszłoby do niego. Nie możemy w tym wszystkim zapominać o zdrowiu zawodników, kto ma ich chronić? To musi być priorytet.

    Skoro jesteśmy przy Bąku - przyszedł do was w trakcie rozgrywek, ale do zespołu wprowadza go pan ostrożnie...
    Rastislav TRTIK: - Miał wcześniej pewne kłopoty, był po kontuzji. Ale Ignacy to przyszłość tej drużyny, ma bardzo dobrą, szybką rękę, jest skuteczny w ataku, mentalnie pasuje też do szatni, pochodzi przecież z tego regionu. Ma perspektywy i dobry punkt do startu do bardzo dobrej kariery. Liczę, że w trakcie sezonu będzie się rozwijał nie tylko w ataku, ale też w obronie. Razem z Iso Sluijtersem stworzą zdrową konkurencję. Wtedy będziemy mieli silną prawą połowę rozegrania, dwóch równych zawodników. To jest mój cel pracy w Górniku na każdej pozycji.

    Które z trzynastu zwycięstw było dla pana najbardziej cenne?
    Rastislav TRTIK: - Nasza gra rosła, począwszy od pierwszego meczu w Kwidzynie aż po ostatni przed własną publicznością z Wybrzeżem. Przed nim cała drużyna była zatruta i to, co zrobiliśmy z rywalem w drugiej połowie (Górnik przegrywał 16:20, ale wygrał 33:25 – przyp. red.) z mojego punktu widzenia było czymś fantastycznym. Dawno czegoś takiego nie przeżyłem. Wygraliśmy też m.in. w Kwidzynie, Gwardię Opole pokonaliśmy różnicą klasy. Cieszy szczególnie wygrana z Azotami, bo to zespół silniejszy od nas kadrowo, bogatszy. Na każdą pozycję mają po dwóch, trzech wyrównanych graczy.

    A pan często, zwłaszcza w meczach „na styku”, ufał wąskiej, starszej grupie zawodników...
    Rastislav TRTIK: - Bo mamy w naszej kadrze jakby dwa zestawy - tych doświadczonych graczy, ukształtowanych, z charakterem, którzy gwarantują określony poziom, i grupę młodych. Cieszy mnie jednak, że ci drudzy coraz śmielej wchodzą do zespołu, coraz lepiej pojmują, jak i co robić na boisku. W Elblągu na przykład grali od początku pełne pół godziny i z powodzeniem. Robią postępy. Taki Patryk Gluch po kontuzji Saszy Buszkowa musiał grać po 60 minut, wykorzystał szansę i dostał powołanie do reprezentacji juniorów. Ale musimy być cierpliwi, pracować, bo nie ma postępu z dnia na dzień.

    Jak duża jest przepaść dzieląca Górnika od Kielc i Płocka?
    Rastislav TRTIK: - To jest poziom wyżej. Ale mecze z takimi drużynami są bardzo cenne, dają nam porządny, realistyczny ogląd, gdzie jesteśmy, co robimy dobrze, a co źle. Ja wiem, gdzie robimy błędy, ale istotne, żeby sami zawodnicy mogli skonfrontować, gdzie odstajemy – w szybkości, w taktyce, w obronie, w ataku, w grze kombinacyjnej. To nam daje świetny materiał do analizy, żebyśmy w przyszłości mieli jeszcze więcej radości z gry.

    Chciałby pan coś zmienić w Zabrzu?
    Rastislav TRTIK: - Skoro jest plus, musi być też minus, to normalne. Chodzi o pewne sprawy organizacyjne, ale nie chcę o tym mówić, zresztą myślę, że pan Kmiecik ma to pod kontrolą i jestem pewien, że w klubie jest wola, by to poprawić.

     

    Z tej samej kategorii