Rastislav Trtik: Zejdźmy na ziemię

    NMC Gornik Zabrze - Gwardia Opole
     /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

    Nie chcę tego meczu wygrać, on nie jest dla nas najważniejszy - prowokuje trener zabrzańskiej siódemki, Rastislav Trtik, przed potyczką na szczycie PGNiG Superligi w Kielcach z PGE Vive. Transmisja od 20.00 w Canal+ Sport.

    Obie drużyny wygrały wszystkie sześć spotkań i mają po 21 punktów, najwięcej w 16-zespołowej stawce.

     

    Tomasz MUCHA: W Kielcach spotkają się dwie niepokonane dotąd drużyny. Górnik ma szansę taką pozostać po wtorku?
    Rastislav TRTIK: - Zejdźmy na ziemię. Vive to jest zespół z zupełnie innej ligi. Złożony z zawodników z ogromnym doświadczeniem, umiejętnościami. Wygrali 11 bramkami z THW Kiel, co obrazuje, jak wielki mają potencjał. Dla nas to nie jest najważniejszy mecz. Myślę, że jak przegramy mniej niż dziesięcioma bramkami, to będzie dobry dla nas wynik. Nie chcę tego wygrać.

    Mieliście już przegrać poprzedni mecz, z Azotami...
    Rastislav TRTIK: - Bo byłoby trochę „normalniej” w tabeli. Robiłem wszystko, żebyśmy przegrali, ale nie udało mi się. To oczywiście była moja prowokacja, żeby atmosfera nie była zbyt napięta, bardziej uwolniona. Chłopcy są w gazie, pozytywnie nakręceni. Był taki kluczowy moment w tym meczu w drugiej połowie, gdy przegrywaliśmy już trzema bramki. I były dwie możliwości - albo nie podejmiemy walki i rywal odjedzie, albo przeciwnie, pokażemy, że chcemy się bić, nie sprzedać tanio. I wtedy moi zawodnicy pokazali charakter, dlatego wygrali. To wszystko nas buduje, robimy trochę chaosu w superlidze.

    Gdy w lipcu obejmował pan zespół, myślał pan, że po sześciu meczach będziecie mieli komplet punktów i razem z Vive będziecie liderami tabeli?
    Rastislav TRTIK: - Nie. Ale na tym polega nasza i moja praca. A chłopcy chcą pracować. Nieraz wystarczy dwóch-trzech zawodników, którzy nie chcą, a wolą tylko błyszczeć, i to rozbija zespół. Musimy mieć do siebie zaufanie, są tygodnie, gdy mówię, że teraz idziecie sami trenować. I oni wiedzą, co robić. Na tym polega profesjonalizm. Nawet jak jest luźniej, jest dyscyplina, wszystko zgodnie z prawidłami, robimy to, co mamy robić.

    Niektórzy żałują, że w takiej formie nie gracie w Pucharze EHF. A pan?
    Rastislav TRTIK: - Nie, to nie miałoby sensu. Jak nasza hala będzie pełna, że nie będzie wolnego miejsca na widowni, a ludzie będą szaleć i rzucać krawatami, wtedy ok. To będzie pierwszy krok. Od razu wyjaśnię, że na ostatnich dwóch meczach, z Chrobrym i Azotami, atmosfera była fantastyczna, poniosła nas do zwycięstw. Ale poczekajmy, nie mamy jeszcze kompletnego zespołu.

    Młodzi bardzo powoli wchodzą do drużyny, grają niewiele, bazuje pan na doświadczonych 10-11 graczach...
    Rastislav TRTIK: - Wystarczyło, że z Azotami urazu doznał Alex Tatarincew i od razu go brakowało. On, gracz z warunkami i rzutem, robił presję na rywalu. Jak nam wypadnie na dłużej dwóch, trzech takich zawodników, będzie kłopot. Nasza młodzież wchodzi na boisko, przeciera się, ale obiektywnie nie ma jeszcze doświadczenia, nie dodaje tej wartości drużynie, której oczekujemy. Na razie jest super, ale przegramy dwa, trzy mecze i będzie normalniej.

     

    24
    W żadnym z sześciu poprzednich spotkań superligi PGE Vive nie straciło więcej niż 24 bramki. Zdobycz rywali kielczan wygląda następująco: MKS Kalisz (20), MMTS Kwidzyn (21), Zagłębie Lubin (24), Stal Mielec (22), Piotrkowianin (24) oraz Meble Elbląg (22). „Rzuci ktoś @kielcehandball więcej jak 24 bramki, bo już nas męczy fotel lidera!” - sprowokował klub z Piotrkowa na swoim Twitterze. Zatem przed Górnikiem kolejne wyzwanie...

    36,8
    Tyle bramek średnio na mecz zdobywa w tym sezonie PGE Vive; Górnik w ofensywie gra na 30,7; kielczanie tracą średnio w meczu 22,2 bramki, górnicy 25,3.

     

    PGE Vive Kielce - NMC Górnik Zabrze, godzina 20.15

     

    Z tej samej kategorii