Trtik pożałował swojej obietnicy

    Za wygraną z Azotami zabrzanie wytargowali od trenera... cztery doby wolnego!

    NMC Gornik Zabrze - Azoty Pulawy
     /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

    Środowa potyczka dwóch drużyn aspirujących do medali była świetną reklamą piłki ręcznej. NMC Górnik Zabrze, przy gorącym dopingu w hali przy Wolności, wydarł wygraną ekipie z Puław 36:34 - w identycznych rozmiarach, jak wiosną w poprzednim sezonie! - Publiczność była naszym ósmym zawodnikiem, a my na boisku wszyscy mocno się wspieraliśmy, każdy dołożył cegiełkę, nawet jak nie grał - komentował dopiero wchodzący do zespołu 20-letni rozgrywający zabrzan Łukasz Gogola. - Atmosfera była fantastyczna, bez tego mogłyby być kłopoty. Emocje były ważnym czynnikiem - przyznał także trener Górnika Rastislav Trtik.

     

    Przedstawiciele zespołu gospodarzy niemal minęli się w drzwiach sali konferencyjnej z wychodzącymi już z niej trenerem Azotów Danielem Waszkiewiczem i utytułowanym Bartoszem Jureckim – spóźnienie to efekt wizyty w szatni Górnika szczęśliwego prezesa klubu Bogdana Kmiecika.

     

    - Gratulacje dla chłopaków z Górnika, choć ich tu nie ma, ale zostawili na boisku dużo zdrowia - komentował z przekąsem Daniel Waszkiewicz, trener Azotów. - O ich wygranej zadecydowały nasze trzy, cztery indywidualne błędy przy prowadzeniu w ostatnich minutach, które przeciwnik bezwzględnie wykorzystał.

     

    - Jestem ogromnie zmęczony - przyznawał na gorąco najskuteczniejszy zawodnik zabrzan, Iso Sluijters, autor 9 trafień. - Azoty w składzie mają naprawdę potężnych i silnych zawodników. Ale my zagraliśmy naprawdę dobry mecz - komentował holenderski rozgrywający.

     

    Górnik pozostaje w tym sezonie niepokonany, odniósł szóste kolejne zwycięstwo i w zbiorczej tabeli tylko różnicą bramek ustępuje obrońcy tytułu, PGE Vive (po 21 pkt). - Zrobiliśmy w superlidze chaos - uśmiechał się trener gospodarzy Rastislav Trtik, ale potem nie ukrywał zakłopotania. - Za zwycięstwo mieliśmy obiecane cztery dni wolnego i teraz trener nie wie, co z sobą zrobić – śmiał się Gogola.

     

    - Nie spodziewałem się, że będziemy mieć taką serię w lidze. Liczyłem, że przegramy, chciałem tego, byłoby wtedy „normalniej”. Oczywiście to była taka prowokacja. Ale chłopcy pozytywnie się nakręcili i pokazali charakter. Ale teraz nie wiem, co z tym obiecanym wolnym zrobimy... – drapał się po głowie czeski szkoleniowiec.

     

    Przed wtorkowym meczem w Kielcach (20.15) stanęło podobno na tym, że jego podopieczni będą mieć prawie cztery... doby wolnego - spotkają się na wspólnym treningu w niedzielę o 20.00...

     

    Komentarze

    Napisz komentarz
    No photo
    No photo~oloUżytkownik anonimowy
    ~olo :
    No photo~oloUżytkownik anonimowy
    Super mecz który oglądało się z zapartym tchem od poczatku do końca nie wiedzac jaki będzie wynik
    6 paź 14:30 | ocena:100%
    Liczba głosów:5
    100%
    0%
    Link do tego komentarza:
    No photo
    No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
    ~HAnyseKSG :
    No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
    Jak pedziołby nasz Tomek Hajto :
    "Idom na miszcza we fusbalu i idom na miszcza we handbalu" ... :)))
    Ino K.S.\G/.K.S. !!!
    6 paź 17:19 | ocena:83%
    Liczba głosów:6
    83%
    17%
    Link do tego komentarza:
    Z tej samej kategorii