NMC Górnik wraca do gry. Trudny rywal

    W niedzielę Górnik, po ponadmiesięcznej przerwie, rozegra pierwszy ligowy mecz. I od razu trafi na bardzo wymagającego przeciwnika z Opola.

    Wybrzeze Gdansk - Gornik Zabrze
     fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

    Całe szczęście, kłopoty zdrowotne są poza nami. Wszyscy jesteśmy zdrowi i mam nadzieję, że do niedzieli, do meczu z Górnikiem, już nic złego się nie wydarzy. Z zabrzanami zawsze nam się dobrze grało, choć w pierwszym spotkaniu tego sezonu, na wyjeździe, rozbili nas, więc będziemy im chcieli się teraz zrewanżować - o niedzielnym spotkaniu Gwardii z Górnikiem mówi bramkarz opolan, Adam Malcher, który z powodu kontuzji nie zagrał w reprezentacji Polski w portugalskim, styczniowym turnieju prekwalifikacyjnym do przyszłorocznych mistrzostw świata. Ale - jak sam zapowiada - jest już gotowy do gry, podobnie jak inny kadrowicz, rozgrywający Antoni Łangowski.

     

    Potyczki z podtekstem

    Spotkania z zabrzanami u zawodników obu zespołów zawsze wywołują nadzwyczajne emocje -za sprawą derbowego podtekstu. Obaj trenerzy ze względu na porę rozegrania meczu - o godzinie 13.00 - przesunęli w tym tygodniu treningi na tę godzinę. Przygotowania też idą pod atuty rywali. - Górnik jest bardzo silnym zespołem, od bardzo mocnej bramki począwszy, przez szybkie, skuteczne skrzydła - znam się doskonale z Bartkiem Tomczakiem, z którym występowałem w Zagłębiu Lubin - po silne rozegranie. Drugie miejsce zabrzan, za Vive Kielce, budzi respekt, ale my nie czujemy się gorsi. Poza lekcją, jakiej udzielił nam Płock, dobrze weszliśmy w ten rok, więc liczymy, że jutro nie zepsujemy sobie i naszym kibicom dobrych humorów.

     

    Ten pierwszy raz

    Dla zabrzan potyczka z gwardzistami będzie dopiero pierwszym ligowym spotkaniem w tym roku. Poprzedni mecz w Superlidze rozegrali 13 grudnia, a więc grubo ponad miesiąc temu. - Każdemu już brakuje ligowego boiska, ale przez ten okres solidnie trenowaliśmy, dobrze wyglądaliśmy w sparingach i w meczu Pucharu Polski, więc jeżeli zrealizujemy to, co sobie założyliśmy przed niedzielną wizytą w Opolu, to nie obawiam się o wynik tego meczu - mówi Michał Adamuszek. Rozgrywający gości docenia jednocześnie klasę przeciwnika. - Gwardia to dobry, wyrównany zespół, więc będziemy musieli dużo zdrowia zostawić na parkiecie, jeśli myślimy o zwycięstwie. Na początku rozgrywek wygraliśmy wysoko, ale taki mecz na pewno teraz się nie powtórzy, a przypomnę, że w poprzednim sezonie stoczyliśmy trzy bardzo wyrównane pojedynki. Jestem przekonany, że i ten będzie bardzo fajny dla kibiców - dodaje Adamuszek.

     

    Napompowany balonik

    Klasę opolan docenia także kolega z zespołu Rafał Gliński. - Przede wszystkim musimy zwrócić uwagę na Malchera, który w pojedynkę może wygrać mecz - uważa popularny „Glina”. - Ale Gwardia to nie tylko mocna bramka. To także Antoni Łangowski, Kamil Mokrzki, Przemysław Zadura na rozegraniu, Mateusz Jankowski na kole. Nikt jednak nie mówił, że będzie łatwo, więc i takie mecze, już w założeniu trudne i zacięte, trzeba przyjąć „na klatę”. Nasza forma po okresie przygotowawczym jest dobra, ale liga wszystko zweryfikuje. Słyszałem, że uważa nas się za faworytów starcia z Gwardią, ale my mamy do tego dystans, bo z tak napompowanego balonika szybko może zejść powietrze. Dlatego robimy swoje i jedziemy do Opola z szacunkiem dla przeciwnika, lecz jednak po to, aby wygrać mecz i pokazać kibicom ciekawą piłkę ręczną.

     

    Źle się gra o 13.00

    Mecz rozpocznie się w niedzielę o trzynastej i nie jest to ulubiona godzina dla zawodników. - 13.00? To tragedia – uważa Michał Adamuszek. - Ale co mamy zrobić, skora taka pora została nam narzucona? Przede wszystkim wszystkim zawodnikom źle się gra tak wcześnie. Lepiej grać po południu, a myślę, że i łatwiej zgromadzić kibiców w hali i przed telewizorami. Najważniejsze, że podróż z Zabrza do Opola nie jest daleka.

     

    Z tej samej kategorii