Oby tak dalej!

    Rewelacyjny w tym sezonie zabrzański Górnik poszuka kolejnych punktów na parkiecie w Legionowie. Gwardia Opole, po przełamaniu w Gdyni serii czterech kolejnych porażek, rusza do Głogowa.

    NMC Gornik Zabrze - Gwardia Opole
     źródło: Pressfocus

    Po trzech tygodniach przerwy związanej z udziałem reprezentacji Polski w silnie obsadzonym turnieju Bygma Golden League w Danii na parkiety wrócili piłkarze ręczni PGNiG Superligi.
    Pierwsze mecze, m.in. z udziałem kieleckich mistrzów Polski i płockich wicemistrzów w Lidze Mistrzów, rozegrano na początku tygodnia, pozostałe - z udziałem drużyn m.in. Górnika Zabrze i Gwardii Opole - odbędą się w weekend. - Nie pamiętam takiej sytuacji, by w chwili, kiedy sezon się rozkręcał, czekała nas tak długa przerwa - mówi rozgrywający zabrzańskiego Górnika Rafał Gliński. - Ale nic to, wszyscy mamy jednakowe warunki. Jednym przerwa posłużyła na doszlifowanie formy, innym - na wyzdrowienie. My patrzymy na siebie. Trener miał przemyślany plan. W pierwszych dwóch tygodniach pracowaliśmy ciężej, a potem przygotowania szły już pod kątem najbliższego meczu z Legionovią.

     

    Takiego startu nie było
    Górnicy w tym sezonie spisują się w lidze znakomicie. Nie licząc porażki z Vive Kielce, wygrali wszystkie, w tabeli są wysoko, na drugim miejscu, więc w przyszłość mogą patrzeć z optymizmem.
    Odkąd jestem w Zabrzu, nie mieliśmy takiego startu w lidze. Zaskoczeni jesteśmy nawet sami tak dobrym początkiem, oby tak dalej. Wygrywamy wszystkie mecze na co na pewno wpływ miała nasza zmiana gry w obronie, ale zdajemy sobie też sprawę, że będzie coraz ciężej, bo już nas rozpracowano - przyznaje bramkarz Górnika Mateusz Kornecki, który przebywał na zgrupowaniu kadry i nie trenował z kolegami. - Po powrocie z Danii dostałem kilka dni wolnego, odpocząłem, ale już jestem gotowy do gry. Czeka nas teraz trudny mecz w Legionowie, gdzie o punkty nigdy nie było łatwo. Zwykle wygrywaliśmy tam po ciężkich bojach, bywało że różnicą jednej bramki. Dlatego mobilizacja przed starciem z Legionovią jest maksymalna. Szczególną uwagę musimy zwrócić na Kacpra Adamskiego, który w poprzednich meczach błysnął znakomitą dyspozycją i jest liderem klasyfikacji strzelców. W ogóle rozegranie jest bardzo mocną stroną gospodarzy, na to musimy być przygotowani. Chcemy jednak nadal wygrywać, to nasz główny cel. A co będzie dalej - zobaczymy. Jeżeli na początku sezonu mówiliśmy o 4-6 miejscu, jakie chcielibyśmy zająć, to teraz tym się nie zajmujemy, tylko gramy z meczu na mecz. Liga jest jeszcze długa, potem czekają nas play offy, wtedy przekonamy się, na co nas tak naprawdę stać.

     

    Zatrucie żołądkowe
    Humory dopisują również zawodnikom z Opola, którzy wtorkowym zwycięstwem w Gdyni przerwali serię czterech porażek z rzędu. - Potrzebowaliśmy takiego meczu - przyznaje Antoni Łangowski, który także przebywał z kadrą w Danii. - Wcześniej nam nie szło, ale też, powiedzmy sobie szczerze, mierzyliśmy się nie z byle kim. Przegraliśmy z Górnikiem będącym w fenomenalnej formie, a także z Orlen Wisłą, której nie trzeba rekomendować. Także z czwartym w poprzednim sezonie Kwidzynem mierzyliśmy się jak równy z równym, a w Gdańsku przegraliśmy Pogonią albo raczej ze zmęczeniem po ligowym maratonie i wyczerpującym pucharowym starciu z Benficą Lizbona; wreszcie długiej 10-godzinnej podróży na północ Polski do Gdańska.
    Te kłopoty są już na szczęście poza gwardzistami, choć w Gdyni jakiś wirus dopadł bramkarza Adama Malchera i Kamila Mokrzkiego. - Coś zjedliśmy i siedziało nam to na żołądkach - tłumaczy Antoni Łangowski. - Ta przypadłość dotknęła szczególnie Adama, który w drugiej połowie nie mógł już kontynuować meczu. Zastąpił go znakomicie Mateusz Zambrzycki, więc Adaś się cieszy się, że ma już obok siebie wartościowego zmiennika.

     

    Zadecyduje serducho
    Teraz Gwardię czeka trudny mecz z Chrobrym w Głogowie. To spotkanie zapowiada się najciekawiej z pozostałych sobotnio-niedzielnych gier. - Też wydaje mi się, że nasz mecz zapowiada się najciekawiej - przyznaje reprezentacyjny rozgrywający. - W Głogowie spotkają się zespoły o podobnych umiejętnościach, choć gospodarze mają przewagę w doświadczeniu i ich atutem będzie własny parkiet. Wygra więc ten zespół, który wykaże więcej woli walki, zostawi więcej serducha na parkiecie. Nasz występ będzie można zobaczyć w telewizji, ale ja zapraszam naszych kibiców, by ruszyli do Głogowa zobaczyć nas na żywo. W końcu z Opola czeka ich tylko 250-kilometrowa podróż na mecz.

     

    Z tej samej kategorii