Trudne zadanie przed NMC Górnikiem Zabrze

    Gornik Zabrze - Chrobry Glogow
     fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

    W sobotnie popołudnie o godz. 18.00 w Piotrkowie Trybunalskim zabrzan czeka mecz walki z rywalem, który potrafi zaskakiwać.

    Patrząc na tabelę grupy pomarańczowej PGNiG Superligi sobotnie spotkanie NMC Górnika Zabrze z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski może wydawać się starciem dwóch różnych handballowych światów. Rzeczywistość może być jednak inna, bo gospodarze z województwa łódzkiego potrafią zaskoczyć całą Polskę.

    Ich największym sukcesem było pokonanie Orlenu Wisły Płock w Meczu Różowej Wstążki zorganizowanym w Dzień Kobiet. Poza tym spotkaniem jednak piotrkowianie prezentowali co najwyżej przeciętny poziom gry. Co zresztą skutkowało regularną zmianą na ławce trenerskiej – wpierw zrezygnowało z usług Rafała Przybylskiego, a zespół przejął Dymytro Zinczuk, po to, by w lutym zatrudnić w lutym Zbigniewa Markuszewskiego (Ukrainiec był jego asystentem). Doświadczony szkoleniowiec popracował jedynie przez kilka tygodni, a jutro znów zespołem pokieruje Zinczuk.

    –  Piotrkowianin w zasadzie zakończył rozgrywki. Mają 11 punktów. Wiadomo, że się utrzymują, ale na wyższe miejsce nie mają szans – krótko podsumowuje rywala Ryszard Skutnik, szkoleniowiec NMC Górnika Zabrze. Ale prędko dodaje: – Dlatego do meczu wyjdą na luzie i bez stresu. Za to nam te punkty są bardzo potrzebne, zwłaszcza, że walczymy o trzy oczka.

    Zabrzanie potrzebują tych punktów, by wciąż korespondencyjnie walczą o trzecie z Gwardią Opole. – Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy zmusza nas do ciągłego gonienia wyniku. Ten mecz będzie na pewno dla nas ciężki, bo Piotrków może zagrać na luzie, a my musimy się przyłożyć i po prostu wygrać ten mecz. Nie możemy sobie nawet przez chwilę odpuścić, ale wykorzystać swoje sytuacje – mówi Michał Adamuszek, rozgrywający Trójkolorowych.

    – Wszystko zależy od tego czy od początku odbierzemy im wolę do walki, jak w meczu z Wybrzeżem, czy jednak damy im się rozpędzić. Grają dla satysfakcji, bo będąc na końcu będą chcieli zrobić na złość zespołowi lepszemu. Musi być mobilizacja od samego początku – dodaje trener Skutnik. – Dlatego nie możemy ich zlekceważyć.

     

    Z tej samej kategorii