Serio trwaj! Górnik chce wygrać z Azotami i pozostać niepokonanym

    Iso Sluijters, Nikola Prcze
     /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

    Mającą pięć kolejnych zwycięstw na koncie drużynę Rastislava Trtika czeka najpoważniejsze wyzwanie w tym sezonie - mecz z zespołem, który celuje w finał ligi, brązowym medalistą poprzednich trzech sezonów. Ale i Górnik mocno zgłasza swoje medalowe aspiracje.

    Przy Wolności w Zabrzu znów telewizyjny hit kolejki - po sobotnim spektakularnym triumfie z Gwardią Opole, wygranym aż 36:23, kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa zabrzanie podejmują rywala, z którym od kilku lat toczą heroiczne boje - Azoty. Skala trudności wzrośnie - zespół z Puław to brązowy medalista poprzednich trzech sezonów, który ma ambicje objąć w krajowej hierarchii pozycję zaraz za plecami hegemona z Kielc, zajmowaną dotąd przez Orlen Wisłę Płock. Ale i Górnik pod batutą czeskiego trenera Rastislava Trtika mocno zgłasza swoje medalowe aspiracje.
    Smaczku konfrontacji nadaje także nie tak odległa animozja obu prezesów. Szefa Azotów Jerzego Witaszka oraz Bogdana Kmiecika poróżniła końcówka sezonu 2014/15, gdy - tuż przed rywalizacją o awans do półfinału ligi - klub z Puław „podkupił” trójkę graczy Górnika (Michała Kubisztala, Patryka Kuchczyńskiego i Roberta Orzechowskiego) i wkrótce mocno usadowił się na fotelu „trzeciej siły” na krajowym podwórku.

     

    Siedmiu za siedmiu

     

    Latem 2017 niewiele wskazywało na zmianę układu sił: w Zabrzu przed sezonem nastąpił jedynie kadrowy retusz. Za to w Azotach doszło do rewolucji - z klubem pożegnało się aż siedmiu doświadczonych graczy, w tym reprezentanci Polski Przemysław Krajewski i Rafał Przybylski czy dobrze znany w Zabrzu Michał Kubisztal.
    W ich miejsce przyszło jednak siedmiu nowych zawodników z nie mniej głośnymi nazwiskami, w tym król strzelców dwóch poprzednich sezonów 37-letni już Witalij Titow z Legionowa czy Paweł Podsiadło, który po sześciu latach wrócił do polskiej ligi z Francji. W tej ostatniej grał także ostatnio 26-letni reprezentant Bośni i Hercegowiny Marko Panić. Są także czołowi ligowi skrzydłowi, Wojciech Gumiński i Mateusz Seroka (leczy obecnie kontuzję).

     

    Loteria w karnych

     

    Podopieczni Daniela Waszkiewicza na razie nie zawodzą, ale są chimeryczni. W ostatniej kolejce byli o krok od pokonania Orlen Wisły - tuż przed końcem meczu przy remisie doskonale dotąd spisujący się Panić (11 bramek) nie wykorzystał rzutu karnego; Bośniak pomylił się także w serii „siódemek” po regulaminowym czasie i płocczanie wygrali 4:2. Z drugiej strony Azoty bliskie były porażki w Piotrkowie, gdzie wygrały dopiero po serii karnych.

     

    Lepsi w bramce?

     

    Przed meczem w Zabrzu Waszkiewicz ma kłopot w bramce, bo urazu doznał będący w świetnej formie Wadim Bogdanow. Rosjanina spróbują zastąpić 34-letni reprezentant Macedonii Daniel Dupjachanec i 19-letni Emil Wiejak.
    Poza bramką - w Zabrzu mogą liczyć na znakomitego z Gwardią Mateusza Korneckiego i doświadczonego Martina Galię - ławka Azotów jest jednak szersza niż ta Górnika, choć Rastislav Trtik był umiarkowanie zadowolony z gry swojego „drugiego garnituru” po przerwie spotkania z Gwardią. Ale wynik był już wówczas przesądzony, a i tak Maciej Tokaj otrzymał od szkoleniowca ostrą reprymendę jeszcze w trakcie trwania meczu.
    Górnik potrafił jednak ostatnio grać z Azotami - pokonał go także w poprzednim sezonie oraz w letnim sparingu. Można się spodziewać, że i tym razem zabrzanie łatwo skóry nie sprzedadzą, a kibice nie będą narzekać na brak emocji.


    Liczby

    2

    Tyle razy mecze Azotów - spośród pięciu w tym sezonie - kończyły się rzutami karnymi. Ich bilans 1:1 - puławianie wygrali z Piotrkowianinem (6:5), przegrali z Orlen Wisłą Płock (2:4).
    1

    Tyle sparingów - na 10 rozegranych w okresie przygotowawczym - przegrały Azoty: 24:25 z Górnikiem podczas turnieju „Szczypiorno Cup” w Kaliszu.

    Z tej samej kategorii