Marek Daćko: Po wygranej z Puławami odzyskaliśmy wiarę

    NMC Gornik Zabrze - KPR RC Legionowo
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Ten mecz pokazał, że stać nas na równą walkę z najlepszymi w tej lidze - przekonuje kołowy NMC Górnika Zabrze Marek Daćko po sensacyjnym zwycięstwie z Azotami Puławy.

    TOMASZ MUCHA: Sprawiliście nie lada niespodziankę, pokonując Azoty (36:34) po raz pierwszy od ponad dwóch lat.
    MAREK DAĆKO: Cieszymy się z tego zwycięstwa, po kilku słabszych spotkaniach w naszym wykonaniu. Wiadomo, jakim składem dysponują Azoty, dziś trzecia siła ligi. No i najważniejsze, to zwycięstwo pozwoliło nam odzyskać wiarę w zajęcie trzeciego miejsca w grupie i awans do play offu bez baraży. Wcześniej pogubiliśmy punkty w Zabrzu, m.in. w meczu za „sześć punktów” z Gwardią Opole. Przed meczem z Azotami zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że - jeżeli chcemy jeszcze o coś w lidze powalczyć - musimy szukać punktów w innych spotkaniach.

     

    Ale proszę przyznać z ręką na sercu - wierzył pan w zwycięstwo, gdy w ostatnich minutach przy remisie graliście w podwójnym osłabieniu?
    MAREK DAĆKO: Zawsze wychodzę na mecz z nastawieniem, żeby wygrać, bez względu na klasę rywala. To nie jest frazes. Z Azotami zostawiliśmy bardzo dużo zdrowia na parkiecie, ale rzeczywiście końcówka nie układała się po naszej myśli. Wkradły się nerwy, była niepotrzebna strata piłki i byliśmy w poważnych tarapatach. Mimo to wygraliśmy okres osłabienia 2:0 i w konsekwencji cały mecz. Na tym polega właśnie piękno piłki ręcznej, w niej wszystko jest możliwe.

     

    Zdobyliście aż 3 punkty, ale one nie będą miały znaczenia, jeżeli pogubicie je w trzech ostatnich meczach, które gracie na wyjazdach...
    MAREK DAĆKO: Zgadza się, czekają nas bardzo trudne mecze w Gdańsku, Piotrkowie - gdzie grałem przed Górnikiem - i w Szczecinie. Musimy wznieść się na wyżyny, żeby wyjść z tych spotkań zwycięsko i liczyć na potknięcie Gwardii, bo nie jesteśmy już zależni tylko od siebie. Ale taki mecz jak ten z Azotami dodał nam wiary w to, że naprawdę potrafimy zagrać dobry handball i stać nas na równą walkę z najlepszymi w tej lidze. Pokazaliśmy to już dwa tygodnie wcześniej w Kielcach, a to że Vive zagrało wówczas w niepełnym składzie w niczym nam nie ujmuje. No i naprawdę ważne jest też to, że sprawiliśmy trochę radości sobie i naszym kibicom.

     

    W ostatnich czterech meczach zdobył pan 40 bramek i jest już trzecim strzelcem ligi. Mierzy pan w króla strzelców na koniec sezonu?
    - To cieszy, ale to nie jest mój priorytet. Zawsze podkreślam, że piłka ręczna to sport drużynowy i to wysokie miejsce w tej klasyfikacji zamieniłbym na lepszą pozycję drużyny w tabeli.


    Czołówka ligowych strzelców
    153→Witalij Titow (KPR RC Legionowo)
    135→Mateusz Seroka (MMTS Kwidzyn)
    133→MAREK DAĆKO (NMC Górnik Zabrze)
    117→Arkadiusz Moryto (Zagłębie Lubin)
    115→Rafał Przybylski (Azoty Puławy)
    112→Krzysztof Łyżwa (Azoty Puławy)

     

    Więcej czytaj we wtorkowym Sporcie

    Z tej samej kategorii