Jan Czuwara: Musiałem ustąpić... Jurasikowi

    - Chciałem trzynastkę, bo to numer, z którym grywam od czasów młodzieżowych, ale w Zabrzu została zastrzeżona dla Mariusza Jurasika. Dlatego będę grał z czternastką - mówi nowy skrzydłowy NMC Górnika Zabrze.

    Trening reprezentacji mezczyzn
     fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

    TOMASZ MUCHA: Rozpoczyna pan grę w nowych barwach od skoku na wysokiego konia...

    JAN CZUWARA: - Faktycznie, chyba lepszego debiutu niż mecz z Vive nie mogłem sobie wymarzyć. To świetna okazja, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony na tle tak mocnego przeciwnika. W imieniu kolegów mogę zadeklarować, że na pewno podejmiemy walkę, zresztą Górnik u siebie z reguły stawiał Vive twarde warunki. Będzie pełna hala widzów gorąco nas dopingujących, to zawsze pomaga.

     

    Zdążył się pan wdrożyć w zagrywki nowego zespołu? Jak duża jest różnica w sposobie gry Zagłębia i Górnika?

    JAN CZUWARA: - Odbyłem trzy treningi z piłką z nowymi kolegami, trener Rastislav Trtik wyjaśniał mi wiele rzeczy, koledzy z zespołu też są bardzo pomocni. Myślę, że w sposobie gry w ataku nie ma zasadniczo wielkich różnic, natomiast po raz pierwszy w swojej karierze spotkałem się z obroną 4-2, którą często stosuje Górnik. Czasu nie ma zbyt wiele, ale muszę się jej nauczyć. Trener poinformował mnie, że będę w niej alternatywą dla Rafała Glińskiego, który razem z Iso Sluijtersem gra rolę wysuniętych obrońców.

     

    Pana transfer do Zabrza był błyskawiczny. U niektórych wzbudziło zdziwienie, że nie poczekał pan do zakończenia sezonu, jak choćby pana kolega Arkadiusz Moryto, który latem przeprowadzi się do Kielc. Górnik tak nalegał?

    JAN CZUWARA: - Wola była z obu stron, oferta z Zabrza zbiegła się w czasie z tym, że rozmyślałem nad zmianą klubu, potrzebowałem nowego bodźca. Aspekt sportowy był najważniejszy - Górnik ma ambicje gry o medale i dla takiego zawodnika jak ja, to szansa na dalszy rozwój.

     

    W Lubinie nie mieli do pana żalu?

    JAN CZUWARA: - O to już trzeba by zapytać w Zagłębiu. Koledzy z drużyny zrozumieli, a na koniec porozmawiałem jeszcze z prezesem Witoldem Kuleszą. Uścisnęliśmy sobie dłonie, rozeszliśmy się w zgodzie.

     

    Ktoś panu doradzał w podjęciu decyzji?

    JAN CZUWARA: - Nie, nie chciałem się sugerować innymi opiniami. Sam sobie wszystko poukładałem w głowie, byłem przekonany, że chcę. Udało się szybko dopiąć szczegóły, to była najrozsądniejsza opcja.

     

    W Lubinie grał pan na koszulce z numerem 13, a z jakim w Zabrzu?

    JAN CZUWARA: - Chciałem trzynastkę, bo to numer, z którym grywam od czasów młodzieżowych, ale w Zabrzu została zastrzeżona dla Mariusza Jurasika. Dlatego będę grał z czternastką.

     

    Zaaklimatyzował się pan już na Śląsku?

    JAN CZUWARA: - Właśnie wszedłem do mieszkania w Katowicach. Partnerkę na razie zostawiłem na Dolnym Śląsku, ale to przecież tylko dwie godziny drogi stąd.

    Z tej samej kategorii