Górnik zaczyna w Mielcu walkę o dziką kartę

    Iso Sluijters
     /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

    W ekspresowym tempie - dziś i w czwartek - zespół trenera Ryszarda Skutnika stoczy bój o rundę finałową PGNiG Superligi. Pierwszy mecz o 18.30 w Mielcu (transmisja w Canal+ Sport). Jeżeli NMC Górnik wygra rywalizację o dziką kartę, po świętach zmierzy się z Vive Tauronem Kielce w ćwierćfinale mistrzostw Polski.

    Dopiero pokonanie Stali Mielec - 5. drużyny grupy pomarańczowej - zagwarantuje Górnikowi awans do rundy finałowej PGNiG Superligi. To pokłosie niepowodzenia w zakończonej w niedzielę zasadniczej części sezonu. Zabrzanie zajęli dopiero 4. miejsce wśród „pomarańczowych”, ustępując nie tylko Orlen Wiśle Płock i Azotom Puławy, ale przede wszystkim rewelacyjnej Gwardii Opole, z którą przegrali oba mecze.


    Jeszcze w niedzielę wieczorem - po powrocie ze Szczecina (33:25 w sobotę z Pogonią) - w górniczej ekipie tliła się nadzieja, że w Opolu wygra Zagłębie Lubin, ale ostatecznie zespół Rafała Kuptela nie zmarnował szansy (Gwardia pokonała „miedziowych” 34:29).

    - Zawaliliśmy we wcześniejszych meczach, zwłaszcza u siebie z Kwidzynem (Górnik przegrał 28:29, choć w II połowie prowadził już 6 bramkami - przyp. red.), ale z Gwardią u siebie mogliśmy wszystko naprawić. Przegrywając, wytrąciliśmy sobie największy atut i potem nawet zwycięstwo z Azotami nie było w stanie tego zrekompensować. Zapaliło się światełko w tunelu, ale było już za późno - przyznaje dyrektor Górnika, Franciszek Michór.

     

    Przepaść do zasypania?
    Przed meczem w Mielcu „górnicy” dmuchają na zimne, choć ze Stalą nie przegrali od czterech lat (patrz niżej), a w sezonie zasadniczym zdobyli aż o 21 punktów więcej (39 do 18).
    Jesienią w Zabrzu było 27:21; co ciekawe, oba zespoły prowadzili trenerzy, którzy wkrótce mieli stracić posady - Mariusz Jurasik (w Górniku) i Łukasz Rybak (w Stali). W lutym w Mielcu śląska ekipa wygrała 32:27, ale losy meczu odwróciła dopiero w drugiej połowie, odrabiając straty sprzed przerwy (13:16). Kluczem do sukcesu okazało się indywidualne „pokrycie” reżysera gry „Czeczeńców”. Ukraińca Oleksandra Kyrylenki.

    - To nie będzie łatwa przeprawa, w Mielcu się męczyliśmy. Ale ostatnimi zwycięstwami pokazaliśmy, że warto na nas stawiać. Jesteśmy dobrej myśli - mówi rozgrywający Górnika Maciej Ścigaj.

    Z tej samej kategorii