Górnicy po meczu z Orlen Wisłą: Przegrana na własne życzenie

    Mateusz Kornecki
     /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Tylko w pierwszym kwadransie popełniliśmy siedem błędów technicznych, a w całym meczu nie wykorzystaliśmy 15 sytuacji bramkowych - po porażce 26:29 z Orlenem Wisłą Płock wyliczał trener NMC Górnika, Ryszard Skutnik. - Możemy mieć pretensje tylko do siebie, bo przegraliśmy na własne życzenie - podsumował kołowy Marek Daćko.

    Aż 19 obronionych rzutów wicemistrza Polski przez Mateusza Korneckiego i 7 bramek „odzyskanego” Aleksandra Tatarincewa nie wystarczyło, by zabrzanie sprawili niespodziankę w starciu z wicemistrzem Polski - przegrali w środę 26:29 (13:13).


    Mecz nie zawiódł i niemal do samego końca trzymał w napięciu. Górnikowi nie udało się jednak powtórzyć sukcesu z grudnia 2015 roku, gdy urwał Orlen Wiśle punkt.

     

    Mecz był kolejnym popisem Mateusza Korneckiego. 22-letni bramkarz utrzymuje znakomitą dyspozycję od czasu meczu reprezentacji z Argentyną, gdzie odbił wszystkie 7 rzutów, kończąc mundial ze 100-procentową skutecznością - w środę obronił aż 19 rzutów! Nie dało mu to jednak żadnej satysfakcji.
    - Osobiście jestem zawiedziony, bo włożyliśmy w ten mecz dużo serca i walki. W końcówce zabrakło nam nieco cierpliwości w ataku. Świetnie pobronili też Rodrigo Corrales, a Adaś Morawski złapał dwa rzuty karne - chwalił rywali „Mati”.

    „Górników” zawiodła skuteczność, choć bardzo udany powrót do Zabrza odnotował Rosjanin Aleksandr Tatarincew, autor 7 bramek.
    - Tylko w pierwszym kwadransie popełniliśmy 7 błędów technicznych, a w całym meczu nie wykorzystaliśmy 15 sytuacji bramkowych - wyliczał trener NMC Górnika, Ryszard Skutnik. - Nigdy nie wypada się cieszyć z przegranego meczu. Zaczęliśmy zbyt nerwowo, jakby wystraszeni. Nasze błędy i niewykorzystane sytuacje to był niezły prezent dla Wisły, z całym szacunkiem dla klasy rywala - dodał szkoleniowiec gospodarzy.

     

    - Tylko w ostatnich pięciu minutach zmarnowaliśmy mnóstwo sytuacji. Pretensje możemy mieć jedynie do siebie, bo przegraliśmy ten mecz na własne życzenie - gorzko podsumował drugi z zabrzańskich kadrowiczów na MŚ, Marek Daćko.

     

    Z tej samej kategorii