Andrzej Kryński: Wierzymy do ostatniej sekundy

    Pilka reczna. Superliga. NMC Gornik Zabrze - Sandra Spa Pogon Szczecin. 07.12.2016
     fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

    Piłkarze ręczni z Zabrza pokonali w niedzielę w Gdańsku Wybrzeże 33:25 i zachowali szanse na bezpośredni awans do play offu. By tak się stało, w dwóch ostatnich kolejkach muszą wyprzedzić trzecią w grupie pomarańczowej, Gwardię Opole. - W Gdańsku wykazaliśmy się cierpliwością i wciąż liczymy się w walce o 3. miejsce w grupie - mówi skrzydłowy NMC Górnika Andrzej Kryński.

    TOMASZ MUCHA: Z Pomorza wracaliście pewnie w dobrych nastrojach...
    ANDRZEJ KRYŃSKI: Myślę, że tak było, choć ja... zostałem w Gdańsku i właśnie spaceruję z moją 10-miesięczną córeczką Barbarą (rozmawialiśmy w poniedziałkowe popołudnie - przyp. red.), korzystając z nadmorskiego klimatu. Żona pochodzi z Gdańska i zostaje u rodziców do świąt. Ja wieczorem wracam na Śląsk i rano melduję się na treningu.


    Wygrana z Wybrzeżem przyszła wam nadspodziewanie łatwo. Zaskoczenie?
    ANDRZEJ KRYŃSKI: Trochę tak, bo po tym, jak rywale przegrali w Opolu, spodziewaliśmy się, że od pierwszych minut się na nas rzucą. W końcu też walczą o 3. miejsce w grupie granatowej. Ale my zaczęliśmy rewelacyjnie, wszystko nam wychodziło i prowadziliśmy 8:1. Ich najgroźniejszą bronią dotychczas były przechwyty piłek w obronie i kontry. Więc przed meczem powiedzieliśmy sobie, że nie możemy dać im ku temu okazji, musimy grać cierpliwie długie akcje, do pewnego rzutu. I konsekwentnie to realizowaliśmy.


    Pan też dołożył sporą cegłę do tej wygranej, trafiając w drugiej połowie 6 razy. Dobry mecz?
    ANDRZEJ KRYŃSKI: Przede wszystkim cieszę się, że wykazaliśmy się tą cierpliwością, wygraliśmy i zostajemy w grze o 3. miejsce w grupie. W pierwszej połowie trener wystawił Saszę Buszkowa, w drugiej szansę dostałem ja. Nasza gra sprawiła, że było sporo okazji, żeby się wykazać. Oczywiście cieszę się, bo ostatnio z powodu krwiaka na nodze grałem mniej. Ale nasz masażysta i lekarze spisali się na medal.


    Do końca sezonu nie pomoże wam już kołowy Jurij Gromyko, który przeszedł zabieg łąkotki. A dlaczego w Gdańsku nie zagrał Rafał Gliński?
    ANDRZEJ KRYŃSKI: Rafał narzekał na ból mięśniowy. Do treningu wrócił dopiero w piątek przed wyjazdem na Pomorze. Nie było potrzeby ryzykować, ale sądzę, że w Piotrkowie będzie już w 100 procentach gotowy do gry.


    Do zakończenia zasadniczej części sezonu pozostały tylko dwie kolejki. Wierzycie, że zdołacie jeszcze wyprzedzić Gwardię?
    ANDRZEJ KRYŃSKI: Będziemy wierzyć do ostatniej sekundy drugiego z tych spotkań, za dwa tygodnie z Pogonią. Najpierw musimy jednak wygrać w Piotrkowie, a potem w Szczecinie i liczyć na potknięcie Gwardii. Po cichu liczymy, że może już w ten weekend postawi jej się właśnie Pogoń, która w grupie granatowej też walczy o miejsce w play offie.

    Z tej samej kategorii