Alex po drugim debiucie. Strzelba odpaliła!

    Aleksandr Tatarincew
     /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Po Aleksandrze Tatarincewie nie widać, że nie grał w Górniku od dziewięciu miesięcy. Choć NMC Górnik przegrał we własnej hali z Orlenem Wisłą Płock 26:29, w Zabrzu znalazło się kilka powodów do optymizmu. Fenomenalną formą znów błysnął bramkarz Mateusz Kornecki, a rosyjski olbrzym zaliczył bardzo udany powrót do śląskiej drużyny.

    Mierzący 208 cm wzrostu Tatarincew od razu został najlepszym strzelcem drużyny - jego petardy aż 7 razy znalazły drogę do płockiej bramki.

    - Jeżeli dobrze nabiegnie, to przy swoich warunkach i sile rzutu trudno go powstrzymać. Powinniśmy mieć z niego duży pożytek - zaciera ręce trener górników Ryszard Skutnik, który na lewej stronie drugiej linii nie musi już liczyć tylko na Michała Adamuszka.


    Tatarincew wrócił do Zabrza po 9 miesiącach i nieudanej przygodzie z uczestnikiem Ligi Mistrzów, szwedzkim Kristianstad. Pochodzący ze Stawropola rosły rozgrywający podpisał z Górnikiem półtoraroczny kontrakt.
    - Po pół roku wiedziałem, że nie uda mi się w Szwecji osiągnąć tego, czego oczekiwałem. Nie dostałem też tego, czego się spodziewałem, głównie szans na grę. Pomyślałem, że fajnie byłoby wrócić - Aleksandr Tatarincew zdradza kulisy swojego zabrzańskiego come backu.


    27-letni Rosjanin trenuje w Zabrzu dopiero od tygodnia i każdy wspólny trening z zespołem powinien działać na jego korzyść. Kolejna okazja do potwierdzenia przydatności dla drużyny nastąpi we wtorek, kiedy do Zabrza przyjedzie MMTS Kwidzyn.


    - Widać, że Alex jest jeszcze niezgrany z kolegami. Musimy popracować, by z Kwidzynem jego współpraca z zespołem wyglądała lepiej - zaznacza opiekun zabrzan.
    - Oczywiście potrzebuję trochę czasu na dostosowanie. Ale w zespole wciąż jest wielu zawodników, których znam. Zmienił się za to trener, więc będę musiał też przyswoić jego pomysł na grę. Na pewno dam z siebie wszystko i pomogę, na ile będę mógł - deklaruje Tatarincew.

     

    Już pierwszy mecz po powrocie do Zabrza pokazał, że z Rosjanina Górnik powinien mieć sporo pociechy.

    Fot. Rafał Rusek/Pressfocus

    Z tej samej kategorii