Ruch żąda powtórzenia lub walkowera za mecz w Gdyni

KPR Ruch
 /  fot. z  /  źródło: Pressfocus
03-02-2016 | 23:17

Autor: Zbigniew Cieńciała

Do tego niecodziennego wydarzenia doszło w trakcie niedzielnego spotkania „Niebieskich” z Vistalem.

Działacze chorzowskiego Ruchu złożyli oficjalny protest w związku z wadliwą pracą... zegara na tablicy wyników. Do tego niecodziennego wydarzenia doszło w trakcie niedzielnego spotkania „Niebieskich” z Vistalem w Gdyni. Na boisku wygrały gdynianki 30:23, jednak chorzowianie domagają się walkowera lub powtórzenia spotkania.

 

- Zawodniczki schodziły na przerwę z poczuciem, że grały za krótko. Z tablicą wyników i zegarem w hali w Gdyni było coś nie tak - opowiada wiceprezes Ruchu, Krzysztof Zioło. - Gdy wracały na boisko, dowiedziały się od delegata na mecz, Jacka Wróblewskiego, że zegar na tablicy wyników źle odmierzał czas, a pierwsza połowa trwała 25 minut, zamiast regulaminowych 30. Ba, już w trakcie drugiej połowy sędziowie poinformowali nasze dziewczęta, że będą grały tę połowę nie 5, a 6 minut dłużej!

 

Regulamin rozgrywek ZPRP mówi, że jeżeli sędziowie stwierdzą nieprawidłowe funkcjonowanie zegara, powinni zatrzymać zawodniczki na parkiecie i dograć ze stoperem brakujące minuty. Przede wszystkim jednak to sędziowie - mecz prowadzili panowie Bąk i Ciesielski z Zielonej Góry - powinni kontrolować czas, nie oglądając się tablicę świetlną. Tymczasem...

 

- Zegar na tablicy wyników zakończył spotkanie w... 72 minucie! - kontynuuje wiceprezes Zioło. - Był totalny chaos. Zegar nie został wyłączony, więc mylił kibiców, zawodniczki i wszystkich w hali. To nie koniec problemów. W przypadku awarii czasomierza, sędziowie są zobowiązani pokazać na specjalnych tabliczkach numer ukaranej zawodniczki i czas, w jakim może wejść na parkiet. Tego w Gdyni nie było. Kiedy ukarana Karolina Jasinowska zapytała, za ile może wejść na parkiet, usłyszała, że za minutę, a Katarzyna Masłowska, że za... 20 sekund. Cyrk był też z protokołem. W nim wszystko jest w porządku, czyli obie połowy trwały po pół godziny. Ostatnią bramkę w pierwszy połowie straciliśmy równo z syreną, czyli w 24 minucie, a nie w 30, jak wynika z protokołu. Zamieszanie dezorganizowało naszą grę, myliło dziewczyny i naszą trenerkę, Krystynę Wasiuk. Gospodarze nie byli bez winy. Dzisiaj już w rozgrywkach juniorskich muszą być dodatkowe chronometry, których w Gdyni zabrakło. Mając na uwadze rażące uchybienia, złożyliśmy protest z żądaniem powtórzenia spotkania lub przyznania nam walkowera.

 

Dodajmy, że Ruch musiał wpłacić 2 tysiące złotych kaucji, która w przypadku pozytywnego rozpatrzenia protestu przez związek zostanie klubowi zwrócona. W takiej sytuacji związek pokryje koszty związane z ewentualnym powtórzeniem meczu i wyjazdem „Niebieskich” do Gdyni.

 

Dziś natomiast, o godzinie 16.30 w hali przy ul. Dąbrowskiego, Ruch zmierzy się w 1/8 finału Pucharu Polski z mistrzyniami kraju, MKS Selgros Lublin.