Ruch walczy o utrzymanie. Musi liczyć na siebie

    Piłkarki ręczne chorzowskiego zespołu rozegrają w sobotę jedno z najważniejszych spotkań w historii klubu.

    KPR Ruch Chorzow - Olimpia Beskid Nowy Sacz
     fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

    Pojedynek z beniaminkiem z Kościerzyny we własnej hali może zapewnić Ruchowi utrzymanie w PGNiG Superlidze lub udział w barażach, w najczarniejszym zaś scenariuszu, z porażką w tle, spadek do I ligi. - Na treningach dziewczyny prezentują się dobrze, jednak zobaczymy jak będzie w meczu, gdy dojdzie do głosu stres. Czy presja wyniku i ranga spotkania nie sparaliżują dziewczyn? - zastanawia się trener Krystyna Wasiuk. - Oczywiście cały czas pracujemy też nad stroną mentalną i wydaje się, że głowy będziemy mieć chłodne, ale jak będzie, przekonamy się w trakcie meczu. Tak czy owak wychodzimy na boisko i gryziemy parkiet - mówi Wasiuk.

     

    Wariantów przed ostatnią kolejką play outu superligi jest kilka. Aktualnie Ruch ma 2 punkty przewagi nad siódemkami z Kościerzyny i Jeleniej Góry, która wyjeżdża na mecz do Nowego Sącza. Porażka Jeleniej i zwycięstwo chorzowianek utrzymuje je w najwyższej klasie rozgrywkowej. Odwrotna sytuacja sprawia, że trzy zespoły będą miały tę samą liczbę punktów, ale w tzw. małej tabelce Ruch jest najgorszy, więc pożegna się z elitą żeńskiego handballu. Ruch może „wpaść” jeszcze do barażu, gdy przegra w sobotę, a Jelenia Góra nie wygra swojego meczu. - Ja zawsze stosuję się do zasady: jak umiesz liczyć, to licz na siebie. Nie mamy innego wyjścia, jak grać o pełną pulę, a co ma być, to i tak będzie - mówi szkoleniowiec Ruchu. - Mamy mały szpital w zespole, jednak dziewczyny stwierdziły, że choćby na środkach przeciwbólowych, na zastrzykach, to wyjdą na parkiet i zagrają najlepiej jak potrafią.

     

    Kościerzyna jest ostatnio na fali. Po 15 ligowych porażkach z rzędu (!) wygrała 2 z ostatnich trzech meczów, gromiąc m.in. "Niebieskie" u siebie aż 20 bramkami. Ruch z kolei ma fatalną serię siedmiu kolejnych przegranych. Patrząc na te statystyki, to nieoczekiwanym faworytem potyczki w chorzowskiej hali MORiS zdają się być przyjezdne. W Chorzowie liczą jednak na słynne śląskie charaktery i nie dopuszczają myśli, że klub mający od dwóch lat najlepsze juniorki w kraju, może pożegnać się z elitą żeńskiego handballu. Spotkanie rozpocznie się dziś o 18.00.

    Z tej samej kategorii