Brawo! Ale mamy mistrza...

    Mam świadomość, że błąd, który popełniłem, jest niedopuszczalny - kaja się Marcin Lis z GTPR Gdynia. "Niebieskie" nie dostały zawiadomienia o dzisiejszym meczu...

    KPR Ruch Chorzow - MKS Perla Lublin
     źródło: Pressfocus

    Jeszcze do wczoraj wyjazd piłkarek ręcznych Ruchu Chorzów na Pomorze stał pod dużym znakiem zapytania. Ba, chorzowscy działacze zastanawiali się, czy w ogóle udawać się na spotkanie z mistrzem Polski.

     

    - Zgodnie z regulaminem dwa tygodnie przed meczem powinniśmy otrzymać od gospodarzy zawodów zawiadomienie gdzie, kiedy i o jakiej godzinie gramy, w jakich koszulkach zagrają gospodarze, itd. Tymczasem taką informację otrzymaliśmy dopiero w poniedziałek. Jak mieliśmy wcześniej załatwić busa lub bilety na pociąg, czy nocleg? To jakaś paranoja - irytuje się wiceprezes Ruchu Krzysztof Zioło. - Mało tego, dowiedzieliśmy się w Gdyni, że takie zawiadomienie wysłane zostało do nas rzekomo już 2 lutego. Przeglądnąłem skrzynkę mailową, ale żadnej wiadomości z Gdyni nie miałem.

     

    Wtedy dyrektor GTPR Marcin Lis zreflektował się. „Jeszcze raz przepraszam za zaistniałą sytuację. Mam świadomość, że błąd, który popełniłem, jest niedopuszczalny. Mam też świadomość, że za błąd zapłacę ja, a nie klub, dlatego jestem gotowy wam pomóc w każdy możliwy sposób" - bił się w piersi dyrektor Lis.

     

    Kamielin też prosił

    To był finisz zamieszania z organizacją meczu ligowego w Gdyni przez najlepszy w ubiegłym sezonie żeński klub nad Wisłą, reprezentujący Polskę w Lidze Mistrzyń i Pucharze EHF. Ale jego początek miał miejsce kilka tygodni wcześniej. - Ówczesny trener siódemki z Gdyni Giennadij Kamielin prosił naszego trenera Jarosława Knopika o rozegranie meczu we wtorek 13 lutego, ze względu na to, że w piątek 9 lutego Gdynia rozgrywała mecz w Pucharze EHF. Po tym meczu Kamielin jednak zrezygnował z prowadzenia GTPR-u (zastąpił go Marcin Markuszewski – przyp. red.), więc zrozumiałem, że temat upadł. Mało tego, w ubiegły piątek szef Kolegium Sędziów ZPRP Mirosław Baum pytał nas, czy gramy we wtorek, bo w związku też nie mają komunikatu! Dodam, że to nie koniec naszych kłopotów, ponieważ cztery juniorki grające już w pierwszej drużynie lub ocierające się o nią rozgrywały w weekend w Szczecinie mecze w 1/8 finału mistrzostw Polski (Ruch w poprzednich dwóch sezonach był najlepszy w kraju – przyp. red.). Awansowaliśmy, ale ostatni mecz odbył się w niedzielę po południu, więc do Chorzowa dziewczyny wróciły bardzo zmęczone w poniedziałek o czwartej nad ranem. Jak mielibyśmy je „ciągnąć” znów na północ Polski?

     

    Wyjazd bez juniorek

    Natalia Stokowiec, Viktoria Tyszka, Marcelina Polańska i Dominika Nimsz nie pojechały więc do Gdyni, do treningów wrócą w czwartek już z pierwszym zespołem. - Nasze juniorki zostawiły w Szczecinie dużo zdrowia. W dodatku Polańska podkręciła kostkę, a Nimsz ma stłuczone udo. Daliśmy im odpocząć, by były gotowe na sobotni mecz ligowy – mówi trener Jarosław Knopik. - Jedzie z nami tylko bramkarka 18-letnia Paulina Jaśkiewicz, bo przy kontuzji Karoliny Kuszki została nam tylko Renata Kajumowa. W Gdyni zagramy dziesiątką doświadczonych zawodniczek, które będą miały okazję do rehabilitacji za porażkę w Kościerzynie. Będą wręcz miały obowiązek przywiezienia punktów, tym bardziej, że zespół z Gdyni nam leży, co pokazaliśmy na własnym parkiecie, przegrywając po walce (22:26). Tam dużo się teraz dzieje, będziemy chcieli to wykorzystać - kończy trener Knopik.

    Z tej samej kategorii