Dwa ważne sprawdziany szczypiornistek Ruchu. "Nie chcemy wrócić na tarczy"

    Dwie kolejki pozostały jeszcze do rozegrania w tym roku w żeńskiej PGNiG Superlidze, potem na pierwszy plan wysunie się reprezentacja, która rozpocznie przygotowania do udziału w grudniowych finałach mistrzostw świata za naszą zachodnią granicą.

    KPR Ruch Chorzow - UKS PCM Koscierzyna
     fot. Marcin Bulanda  /  źródło: Pressfocus

    Te dwa spotkania będą miały ogromną wagę dla jedynego przedstawiciela Górnego Śląska w najwyższej klasie rozgrywkowej. - Zdajemy sobie sprawę, że pożegnalne tegoroczne występy mogą mieć kluczowe znaczenie dla układu tabeli w dolnej jej części na koniec sezonu. Mając tego świadomość, tak ustawiliśmy przygotowania, by mieć teraz optymalną formę - przyznaje trener chorzowskiego Ruchu, Jarosław Knopik.

     

    Kilka wariantów
    „Niebieskie” najpierw czeka pojedynek z innym beniaminkiem z Kielc na jego parkiecie, zaś w kolejny weekend podejmą w Chorzowie siódemkę z Kobierzyc. - Na razie myślimy tylko o meczu z Kielcami, zespołem doskonale nam znanym - ciągnie trener Ruchu. - Wiemy o sobie wszystko. W ubiegłym sezonie rywalizowaliśmy w I lidze, u siebie wysoko wygrywając i przegrywając na wyjeździe trzema bramkami. Ostatecznie Korona Handball awansowała z pierwszego miejsca w tabeli. Konfrontowaliśmy się też w sparingach, więc nikt nikogo niczym nie zaskoczy. Mamy przygotowanych kilka wariantów gry, jeśli je zrealizujemy i zagramy tak dobrze, jak w ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin, to powinniśmy wreszcie wywalczyć pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Zapewniam, że zrobimy wszystko, by przywieźć z Kielc pełną pulę, wrócić do Chorzowa z tarczą, a nie na tarczy.

     

    Mocne w obronie
    Co zaskakujące, kielecka siódemka do tej pory nie zdobyła jeszcze nawet oczka w lidze. Czy to daje Ruchowi psychiczny handicap? - Ja też jestem zaskoczony tym faktem, bo kilka razy widziałem ten zespół na żywo i kilka razy na wideo. Przegrywały mecze w końcówkach, w ostatniej akcji, ale to nie nasz problem. My chcemy mieć na koniec roku 10 punktów na koncie. Dwie zawodniczki w kieleckiej ekipie są kluczowe. Ogromne postępy w bramce poczyniła Ola Orowicz, widać doskonałą pracę trenera bramkarek Tomka Błaszkiewicza. Po epizodzie w Lublinie wraca do dobrej formy Honorata Syncerz, która sama może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojego zespołu. Generalnie w Kielcach mają dobry zespół, mocny w obronie, ale jak już powiedziałem, jesteśmy dobrze przygotowani do tego spotkania.

     

    Z tej samej kategorii