Była bramkarka Ruchu: Zagłębie nigdy nie miało u nas łatwo

    Aż cztery zawodniczki reprezentujące ongiś barwy Ruchu, które trafiły na Dolny Śląsk, dodadzą smaczku ligowemu spotkaniu w Chorzowie.

    Metraco Zaglebie Lubin - Galiczanka Lwow
     /  fot. Pawel Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

    Dziś wieczorem (godz. 18.00) dojdzie do ciekawej konfrontacji chorzowskiego Ruchu z Zagłębiem Lubin. Co prawda sportowo, organizacyjnie i przede wszystkim finansowo „miedziowe” sytuują się zdecydowanie na innej półce niż „Niebieskie”, jednak fakt, że aż cztery piłkarki ręczne reprezentujące ongiś barwy Ruchu - Zuzanna Ważna, Kinga Grzyb, Viktoria Belmas oraz Monika Wąż - trafiły na Dolny Śląsk z Chorzowa, podkręca zainteresowanie i doda smaczku temu spotkaniu.

     

    Sentyment do Chorzowa
    - Pozostał mi sentyment do Chorzowa. Bardzo miło wspominam te kilka lat występów w Ruchu - uśmiecha się 32-letnia bramkarka Zagłębia Lubin, Monika Wąż. - Grając w Ruchu na nic nie mogłam narzekać, było mi dobrze w Chorzowie, a i nasze drogi rozeszły się w bardzo kulturalnych okolicznościach, choć wiadomo, że często rozstania czy rozwody nie przebiegają w przyjaznych klimatach. Ja odeszłam z Ruchu, bo w karierze sportowca pojawia się taki moment, że chce się czegoś więcej. Chce się grać o wyższe cele. Ja odchodziłam do drużyny wicemistrza kraju, byłego mistrza Polski, gdzie jak wiadomo gra się zawsze o medale. Mam jednak nadal kontakt z kilkoma „Niebieskimi”, piszemy do siebie, choć wiadomo, że po zmianie otoczenia, wraz z upływem czasu, mając swoje życie rodzinne, te więzy stają się coraz bardziej sporadyczne.

     

    Groźne u siebie
    „Skwara” przychodziła do Ruchu z Gdańska jako młoda, dobrze rokująca bramkarka, a z tamtej ekipy, którą opuściła trzy sezony temu, występują nadal jeszcze Karolina Jasinowska, Marlena Lesik, Katarzyna Masłowska i Joanna Rodak. - Trener Bożena Karkut cały czas nas ostrzega, że Ruch jest młodą, ambitną i zdolną drużyną, groźną zwłaszcza na własnym parkiecie - analizuje Wąż. - To beniaminek, który w meczu z nami zagra z czystą głową, nie mając nic do stracenia. Jeśli chorzowianki z nami nie wygrają, to nic się nie stanie. Co innego jest z nami. My walczymy o inne cele. Dlatego to na nas ciążyć będzie presja wygranej, my nie możemy sobie pozwolić na jakąkolwiek stratę punktów. Tym bardziej, że wkrótce czeka nas mecz sezonu w Lublinie, który zadecyduje o pozycji lidera w tabeli po jesieni. W sobotę na pewno nie zlekceważymy Ruchu. Podejdziemy do przeciwniczek z pełnym szacunkiem, a przy naszej solidnej obronie i skutecznej grze w ataku powinnyśmy wracać do domów w dobrych nastojach i z kompletem punktów.

     

    Licząc na kibiców
    Bramkarka Ruchu podnosi jeszcze jeden atut beniaminka PGNiG Superligi. - Zagłębie nigdy nie miało łatwo przyjeżdżając do Chorzowa - przypomina Monika Wąż. - Pamiętam, że grając w Chorzowie wygrałyśmy taki pojedynek, choć to siódemka z Lubina była wtedy murowanym faworytem. My dobrze zaczęłyśmy ten sezon i wiemy po co jedziemy do Chorzowa. Szkoda, że odeszła od nas Żana Marić, superleworęczna nasza „rzutka”, która jednak załamana po kradzieży jej samochodu w Polsce i ze względu na sprawy osobiste, chciała już wrócić do siebie do Chorwacji. Z drugiej strony bez niej sobie radziłyśmy kiedyś, więc i teraz musimy. Mam nadzieję, że dopiszą, jak zwykle, kibice w Chorzowie, przez co atmosfera na meczu będzie jeszcze bardziej ekscytująca.

     

    Z tej samej kategorii