Karolina Jasinowska: Karnego horroru nie przewiduję

    Po przerwie spowodowanej meczami eliminacyjnymi reprezentacji z Włochami i Słowacją pora na ligowe emocje. Piąta kolejka swoją inaugurację miała w piątek w Lubinie, a zakończy ją niedzielna konfrontacja Ruchu z UKS-em PCM Kościerzyna.

    KPR Ruch Chorzow - Sosnica Gliwice
     fot. Marcin Bulanda  /  źródło: Pressfocus

    Oba zespoły sąsiadują w tabeli PGNiG Superligi, więc zwycięstwo w tym przypadku tej rywalizacji jest bezcenne. - Najwyższa pora na to zwycięstwo. W końcu gramy u siebie, w Chorzowie, a własny parkiet, to nasz spory atut – zapewnia Karolina Jasinowska, kapitan „Niebieskich”.

     

    ZBIGNIEW CIEŃCIAŁA: Czyli z optymizmem podchodzicie do niedzielnego spotkania?

    KAROLINA JASINOWSKA: - I wiarą w siebie. Myślę, że damy radę. Punkty są nam bardzo potrzebne, a Kościerzyna jest blisko nas w tabeli, więc będzie to pojedynek o podwojonej stawce. Jesteśmy bardzo skoncentrowane i maksymalnie skoncentrowane. Musimy wygrać za wszelką cenę.

     

    Jaki zaserwowałyście waszym kibicom w poprzednim spotkaniu z Jelenią Górą, nieszczęśliwie dla was przegranym po rzutach karnych?

    KAROLINA JASINOWSKA: - Tym razem karnego horroru nie przewiduję. Musimy zwyciężyć w normalnym czasie. Co prawda dzięki nowemu regulaminowi zyskałyśmy punkt remisując mecz i przegrywając loterię z siedmiu metrów, ale powinnyśmy tamto spotkanie wygrać w regulaminowym czasie, bo dobrze grałyśmy na początku. Miałybyśmy w takiej sytuacji „oczko” więcej na koncie. Z drugiej strony w drugiej połowie przegrywałyśmy już różnicą pięciu trafień, którą zlikwidowałyśmy na kilka sekund przed końcem doprowadzając w końcówce do remisu, więc narzekania nie mają sensu. Po prostu dziś musimy odrobić to co straciłyśmy z Jelenią Górą.

     

    Macie dobrze rozpracowane rywalki?

    KAROLINA JASINOWSKA: - Oglądałyśmy ich mecze z Kobierzycami i Piotrcovią. Ich silnymi punktami są dwie kołowe, dobrze skrzydła biegają do kontry, jest też w składzie sporo, generalnie jest to jednak zespół w naszym zasięgu. Na pewno tanio skóry nie sprzedamy i jak już mówiłam – remis w ogóle nas nie urządza. Zdobywając komplet punktów u siebie mamy szansę piąć się w górę tabeli.

     

    Wspomniała pani o młodzieży u przeciwniczek, której i w Chorzowie nie brakuje.

    KAROLINA JASINOWSKA: - W kadrze Ruchu mamy tylko pięć doświadczonych zawodniczek, reszta to utalentowane juniorki. Są waleczne, ambitne, w każdym spotkaniu dają z siebie wszystko, ale nie ukrywam, że przydało by nam się jeszcze kilka zawodniczek. Szczególnie na rozegranie. Właśnie brakiem dłuższej ławki rezerwowych, brakiem zawodniczek o silnym rzucie z drugiej linii, ustępujemy większości ligowych zespołów. Oczywiście dzięki temu nasza młodzież znająca dorosłe granie jedynie z poziomu pierwszoligowego ma okazję pokazać się, wypromować, sprawdzić, nabierać doświadczenia, ale ów brak rutyny często ma wpływ na końcowe wyniki meczów.

     

     

    Kibicowski dylemat

    Splot pechowych okoliczności sprawił, że niedzielne spotkanie "Niebieskie" odbywać się będzie w czasie, gdy piłkarska reprezentacja będzie rozgrywała w Warszawie decydujące spotkanie z Czarnogórą o awans do finałów mistrzostw świata. - Ponieważ Clearex miał swoje spotkanie zaplanowane na sobotę, a Polska miała grać z Czarnogórą o 20.45, więc zmieniliśmy godzinę niedzielnego meczu z 18 na 17.00 - tłumaczy wiceprezes Ruchu Krzysztof Zioło. - Taką informacja o zmianie terminu wysłaliśmy do związku, do delegata, sędziów, przeciwniczek oraz policji. Z tą godziną zostały wydrukowane plakaty i bilbordy. Później okazało się, że Clearex ze względu na transmisję przeniósł mecz na poniedziałek, a reprezentacja swój pojedynek z Czarnogórą na 18-tą. Niestety, znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia, szansy zmiany terminu, ponieważ przepisy dotyczące imprez masowych obligują do informowania o wszelkich zmianach na dwa-trzy tygodnie przed jej rozegraniem.

    Z tej samej kategorii