Trener Ruchu: Nie będę oszukiwał rzeczywistości

    KPR Ruch Chorzow - Jutrzenka Plock
     fot. Dominik Modrzyk  /  źródło: Pressfocus

    Musimy realizować swój plan, grać swoje. Jeżeli tego nie robimy, to nie mamy czego szukać - nieudaną ligową premierę podsumowuje trener szczypiornistek chorzowskiego Ruchu Jarosław Knopik. "Niebieskie" przegrały w niedzielę w Piotrkowie Trybunalskim aż 22:32.

    TOMASZ MUCHA: Do przerwy remisowaliście w Piotrkowie 14:14, ale mecz przegraliście z kretesem 22:32. Co się stało po przerwie z „Niebieskimi”?

    JAROSŁAW KNOPIK: Już w pierwszej połowie nasza gra była tak samo fatalna jak w drugiej, nie ma co oszukiwać rzeczywistości. Już wtedy błędów było mnóstwo, ale mieliśmy trochę szczęścia. Wynik trzymała nam skuteczna gra Karoliny Kuszki, która zamurowała naszą bramkę. Gdyby nie to, pewnie przegrywalibyśmy już do przerwy. Z drugiej strony, równie dobrze mogliśmy sobie wypracować spory zapas. Piotrcovia grała średnio, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać.

     

    W przedsezonowych sparingach z Piotrcovią graliście jak równy z równym. Przyszła liga, a tu taki klops...
    JAROSŁAW KNOPIK: Sparingi sparingami, a liga ligą. Na boisku dużo było emocji, a za mało naszego grania. Nie wykorzystywaliśmy skrzydeł, koła, za szybko chcieliśmy oddać rzut, do tego doszły proste błędy w defensywie - generalnie nie graliśmy tego, co sobie założyliśmy przed meczem. I o to mam do dziewczyn pretensje. W drugiej połowie nic się nie zmieniło, ale przestała odbijać bramka i szczęście też nas opuściło w sytuacjach rzutowych. Z tego szły kontry Piotrcovii, która nam odjechała i mecz się praktycznie zakończył. W 50 minucie zmieniliśmy skład, z myślą już o środowym meczu w Elblągu.

     

    Może wyszedł stres związany z ligową premierą i pierwszym od roku meczu na poziomie superligi?
    JAROSŁAW KNOPIK: Jeżeli chcemy, zwłaszcza na wyjazdach, nawiązać walkę, musimy realizować swój plan konsekwentnie przez całe 60 minut. Jeżeli tego nie robimy, to nie mamy czego szukać. Chęci, zaangażowania, walki nie można nam było odmówić. Ale na samych emocjach może wyjść pierwszych 5-7 minut, dwie, trzy bramki z rzędu, na dłuższą metę to nie wystarcza, mnożą się błędy. Dziewczyny nie podeszły do meczu z należytą koncentracją i konsekwencją, bazowały na samych nawykach. Rywalki w końcu uspokoiły swoją grę i zaczęły dominować.

     

    Aż 10 bramek rzuciła wam ligowa nestorka, 37-letnia Agata Wypych. Dała lekcję chorzowskiej młodzieży?
    JAROSŁAW KNOPIK: Doświadczenie i umiejętności były po jej stronie. Pokazała nam, jak wykorzystywać swoje atuty - kiedy podawać, a kiedy rzucać, jak kierować grą. Nie mamy takiego zespołu i takich umiejętności, żeby nie realizować tego, nad czym cały tydzień pracujemy. Musimy grać konsekwentnie, nie spieszyć się w ataku pozycyjnym, a z aktywnej obrony starać się zdobywać jak najwięcej tzw. łatwych bramek z kontry. To jest nasz sposób wypracowany latem, dlaczego mamy z tego nie korzystać?

     

    Jedna z liderek zespołu, Agnieszka Piotrkowska, zakończyła spotkanie bez choćby żadnego trafienia. To martwi?
    JAROSŁAW KNOPIK: Jeszcze w pierwszej połowie w jednej z sytuacji Agnieszce coś przeskoczyło w plecach. Wróciła na parkiet na krótko w drugiej połowie, ale ból był duży, nie było sensu, by kontynuowała grę. Przejdzie badania, ale prawdopodobnie nie pojedzie z nami do Elbląga. Szkoda, bo zawodniczek doświadczonych i ogranych na poziomie superligi nie mamy zbyt wiele. Mam nadzieję, że uda się ją doprowadzić do normalnej dyspozycji na sobotę i mecz w Chorzowie z KPR-em Jelenia Góra.

     

    Start przegrał na inaugurację w Gdyni, a w weekend doznał dwóch porażek w Norwegii i odpadł z Pucharu EHF. Może więc będzie łatwiej?
    JAROSŁAW KNOPIK: To obosieczne rozumowanie. Elblążanki będą chciały się z tego dołka odbić, zresztą one nie mogą sobie pozwolić, by z nami przegrać. My musimy szukać swoich szans, grać swoją piłkę ręczną i realizować założenia pod konkretnego rywala. Jak tak będzie, będę spokojny. Zobaczymy - jeżeli zagramy na swoim poziomie, zamurujemy bramkę, to Start będzie miał ciężko, ale jeżeli zagramy tak, jak z Piotrcovią, to skończy się do przerwy „szóstką”, a na koniec 12-15 bramkami. Klucz to grać swoje, realizować taktykę.

    Komentarze

    Napisz komentarz
    No photo
    No photo~Kibic z PiotrkowaUżytkownik anonimowy
    ~Kibic z Piotrkowa :
    No photo~Kibic z PiotrkowaUżytkownik anonimowy
    Panie trenerze Piotrcovia pokazała charakter i sprowadziła Was na ziemię. Aktywność Pana i masażysty w niedopuszczeniu do gry 2 czołowych zawodniczek Piotrcovii i współpraca w tej kwestii z delegatem związku była widoczna aż na trybunach hali w Piotrkowie. Zwyciężył sport.
    13 wrz 15:40
    Liczba głosów:0
    0%
    0%
    Link do tego komentarza:
    Z tej samej kategorii