Chorzowianki nie zwalniają. Warszawianki wysoko pokonane

Szczypiornistki z Ruchu Chorzów ani myślą przegrywać. Odniosły kolejne zwycięstwo ligowe. Tym razem nad AZS-em AWF Warszawa.

KPR Ruch Chorzow - Olimpia Beskid Nowy Sacz
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Mecz w Chorzowie miał być starciem drużyn w tym sezonie jeszcze niepokonanych. Miał, bo w piątek zespół AZS AWF Warszawa rozegrał awansem mecz 9. kolejki z SPR Olkusz. Przekonujące zwycięstwo odniosły „Srebrne Lwice” z Olkusza (36:28). Warszawianki liczyły, że poprawią swój bilans w sobotę, lecz w starciu z „Niebieskimi” musiały uznać wyższość rywalek.

Wynik meczu otworzyła w 2. minucie Karolina Kmin. AZS na prowadzeniu utrzymał się przez dziesięć minut. Dobre wrażenie w szeregach przyjezdnych sprawiała zwłaszcza Patrycja Skoczeń, z której upilnowaniem chorzowska defensywa miała niemałe problemy. Gospodynie w końcu doszły do głosu, ale w odróżnieniu od poprzednich spotkań na własnym boisku, długo nie były w stanie zbudować wysokiej przewagi. Udało się w 24. minucie, gdy po trafieniu Oktawii Płomińskiej było już 12:8 dla Ruchu. Warszawianki nie chciały dać za wygraną, ale do przerwy wynik był jeszcze korzystniejszy dla gospodyń (15:10).

Po zmianie stron widać było jak na dłoni, że dwa ligowe mecze dzień po dniu odbiły się na stołecznej drużynie. Zawodniczkom brakowało sił i koncentracji. Z trudem odbudowywały ustawienie i pozwalały kontrującym rywalkom się wyszaleć. W 34. minucie było już 17:10, a w 38. minucie 21:11. Trener Daniel Lewandowski próbował zareagować, poprosił o czas, ale jego reprymendy nie poskutkowały. Ruch z każdą minutą dokonywał na bezradnych rywalkach egzekucji. W 46. minucie prowadził 27:14 i do ostatnich minut nie miał litości nad przeciwnikiem. - W drugiej połowie było widać, że jesteśmy mocniejsze kondycyjnie, myślę że pomogło też nasze doświadczenie wyniesione z Superligi – komentowała Joanna Rodak.

Szkoleniowiec zwyciężczyń, Jarosław Knopik cieszył się z dwóch punktów, ale miał też do swoich podopiecznych uwagi. - Na początku zawiodła nas koncentracja. Wiedzieliśmy, czego spodziewać się po rywalu, ale początkowo z tego nie korzystaliśmy. Nie możemy tak wchodzić w mecz, bo kiedyś skończy się to źle – ocenił trener.

 

W drugim sobotnim meczu Sośnica Gliwice podzieliła się punktami z zawodniczkami z Płocka.

 

Ruch Chorzów - AZS AWF Warszawa 36:21 (15:10)

 

Sośnica Gliwice - SMS ZPRP Płock 25:25 (13:16)

 

 

Z tej samej kategorii