Na szczytach dzięki... giełdzie, czyli nowe otwarcie Piasta

W kontekście pojawiających się tu i ówdzie sugestii medialnych (i kibicowskich), że przy Cichej być może jedynym wyjściem z obecnej sytuacji (i zawirowań w Komisji ds. Licencji Klubowej) jest całkowity „reset”, czyli start od zera, „odgrzewamy” historie tych piłkarskich firm, które - po dramatycznych zwrotach - odrodziły się, choć nie zawsze już na takim poziomie, na jakim działały niegdyś.

Robert Lewandowski, Jaroslaw Kaszowski
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

„23 lutego zarząd klubu podjął nieodwołalną decyzję o wycofaniu drużyny z rozgrywek” - pisaliśmy w „Sporcie Śląskim” przez rozpoczęciem rundy wiosennej sezonu 1992/93 w IV lidze śląskiej (wtedy była ona rzeczywiście czwartym szczeblem), a rzecz dotyczyła Piasta Gliwice. Były finalista Pucharu Polski od paru lat staczał się systematycznie sportowo i organizacyjnie, a jesienią 1992 roku w 17 meczach nie zdobył ani jednego punktu!


Dwa lata później „w karby” wzięli się jednak byli zawodnicy i działacze z Okrzei. Nie tylko piłkarscy - reaktywowano wówczas więcej sekcji dawnego GKS-u. Na niwie futbolowej - gdzie zaczynano od rywalizacji juniorów - pierwsze skrzypce grali Marcin Żemaitis, Andrzej Tarachulski i Ryszard Kałużyński. Po kolejnych dwóch latach - w 1997 roku - zapadła decyzja, że klubowa młodzież powinna już wystartować w rywalizacji z seniorami. I zgłoszono ją do B-klasy, od której swą drogę do E(kstra)-klasy zaczynał wtedy Jarosław Kaszowski, pracując przez kolejne lata na miano klubowej ikony.

 

- Finansowanie? W zarządzie klubu znalazło się wówczas ponad 20 osób, wśród nich - wielu przedsiębiorców. Sponsorowali Piasta, albo pomagali w inny sposób, np. zatrudniając u siebie piłkarzy - wspomina Grzegorz Muzia, późniejszy rzecznik klubu i „chodząca encyklopedia” gliwickiego sportu. W gronie działaczy był też obecny wiceprezydent, a wówczas członek zarządu władz Gliwic, Piotr Wieczorek. - Miasto wspomagało klub dotacjami na sport młodzieżowy - dodaje Muzia.

 

Z biegiem lat gmina coraz mocniej wspierała Piasta. W 2001 roku oddała mu w dzierżawę giełdę samochodową, a to już oznaczało pokaźny zastrzyk gotówki: 4-5 mln zł rocznie. Do 2009 roku - czyli momentu utworzenia spółki akcyjnej, z udziałem miasta - było to główne źródło finansowania. Dzięki temu Piast sportowo piął się po szczeblach futbolowej hierarchii w kraju - aż do ekstraklasy! - I pewnie dziś już nikt nie pamięta, że w 1997 roku były pomysły, aby B-klasową drużynę - na zasadzie fuzji - połączyć z którymś z klubów ówczesnej II ligi, mających kłopoty finansowe... - uśmiecha się Muzia. Na szczęście do tego nie doszło i Piast może dziś śmiało mówić o „zachowaniu tożsamości i tradycji”...

 

Z tej samej kategorii