Adam Banaś i czterdziestu „rozbójników”

W pierwszym meczu w Piaście zdobył samobója. W drugim - uszkodził bark, w trzecim - pogruchotał kość jarzmową. Później stał się bohaterem jednego z najbardziej kontrowersyjnych - dla fanów obu drużyn - transferów, przenosząc się do Górnika. W pierwszej grze w barwach zabrzan strzelił jedynego gola w derbach z Ruchem przy 40000 widzów! I dostał kapitańską opaskę! Po dwóch latach niebytu w mediach - przerywa milczenie!

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Z tej „medialnej przestrzeni” tak naprawdę zniknął pan latem 2014, ruszając do Azerbejdżanu. To nie był modny kierunek, skąd więc taki wybór?

ADAM BANAŚ: Skończył mi się kontrakt z Zagłębiem, nie doszliśmy do porozumienia w sprawie nowego. Chciałem tam zostać, ale nie dogadaliśmy się - i nie chodziło wcale o finanse. I nagle pojawiła się egzotyczna - „wakacyjna”, jak by się mogło zdawać - oferta z Azerbejdżanu. Rozmawiałem z Pawłem Kapsą, który grał tam od roku. „Przyjedź, zobacz. Przekonasz się, że to nie przelewki. Nie leżymy tu na plaży”. Potwierdziło się. Karabach dziś gra w Lidze Mistrzów, Qabala ograła Jagiellonię w Lidze Europy. Ten pierwszy klub - pod względem organizacji, zaplecza, finansów pewnie też - przewyższa dziś chyba Legię.

A Simurq Zaqatala, w którym się pan znalazł?
ADAM BANAŚ: To był wtedy czwarty-piąty zespół Azerbejdżanu. Fajny klub, z boiskiem... pośrodku gór. Wyobraźcie sobie: o 19.00, w porze meczu, prawie 40 stopni na poziomie murawy, a znad trybun widać ośnieżone szczyty, pokryte lodową czapą. Sama miejscowość to coś w rodzaju „azerskiej Wisły” - nawet wielkość podobna.

Jakieś „górki” też pan zaliczył, skoro mieszkał pan u podnóża Kaukazu?
ADAM BANAŚ: Zaplanowaliśmy pewnego dnia z „Kapsikiem” wypad w góry. Szlak - z daleka - wyglądał atrakcyjnie. Zapakowaliśmy do plecaków prowiant, napoje. Na szczęście zobaczył nas z nimi prezes klubu. „Oszaleliście? Możecie wrócić bez nóg i bez rąk! Wilki, niedźwiedzie... Ech, głupie wy Polaki, głupie...”. Zawróciliśmy.

Słowem: dzikie ostępy? Kraj też?
ADAM BANAŚ: Jest piękny. Polecam wszystkim odwiedziny Baku. Ale w Zaqatali też nam niczego nie brakowało. Każdy z piłkarzy dostawał do dyspozycji dla siebie i rodziny domek letniskowy. Raj! Ale... w pewnym momencie wszystko się sypnęło. Nie tylko w naszym klubie.

Czemu?
ADAM BANAŚ: Baku w 2015 roku było organizatorem Igrzysk Europejskich. Ich koszta przerosły prognozy Azerów. Każdy klub w lidze miał sponsora w postaci jakiegoś banku. Im bliżej było igrzysk, tym bardziej banki te musiały angażować się - pod naciskiem państwa - w finansowanie tych zawodów. To odbijało się na klubach. Wiosną 2015 roku - na cztery miesiące przed końcem sezonu i mojego kontraktu - zarząd poinformował nas, że skończyły się środki na działalność i jesteśmy wolni. To był szok, bo ja - prawdę mówiąc - gotów byłem przyjąć złożoną mi wcześniej ofertę przedłużenia kontraktu o kolejny rok.

Dostał pan swoje pieniążki?
ADAM BANAŚ: Jak dotąd - nie. Sprawa oparła się m.in. o FIFA, na razie zaś mam jedynie obietnice władz klubu, że po powrocie do ekstraklasy - bo w międzyczasie Zaqatala została z niej zdegradowana - wyrównają mi wszystkie zaległości. A to - mam wrażenie - honorowi ludzie.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~EciaUżytkownik anonimowy
~Ecia :
No photo~EciaUżytkownik anonimowy
Bardzo dobry zawodnik.Te sukcesy w Gliwicach i Zabrzu.Puchary nigdy go nie zapomnę
1 paź 10:56 | ocena:67%
Liczba głosów:6
67%
33%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanUżytkownik anonimowy
~Jan
No photo~JanUżytkownik anonimowy
do ~Ecia:
No photo~EciaUżytkownik anonimowy
1 paź 10:56 użytkownik ~Ecia napisał
Bardzo dobry zawodnik.Te sukcesy w Gliwicach i Zabrzu.Puchary nigdy go nie zapomnę
Bramka na SŚ przeciw bankRutom bezcenna :)
1 paź 11:46 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii