Magister inżynier wie najlepiej!

Jacek Gmoch
 /  fot. Mieczyslaw Świderski  /  źródło: Przeglad Sportowy

16 października 1976 roku - a więc 40 lat wstecz - Jacek Gmoch zadebiutował w roli trenera biało-czerwonych. Ledwie dwuletnia przygoda Gmocha z reprezentacją jest materiałem na książkę. Ba, niejedną, bo przecież ilu kibiców „kopanej” w naszym kraju, tyleż ocen wykonanej przezeń pracy, ale i samej osoby. Do dziś to jeden z bardziej kontrowersyjnych selekcjonerów w historii polskiej piłki.

Nieprzypadkowo w klasycznej już pozycji na półce każdego fana - czyli wydanych w 1988 roku „Selekcjonerach” - Andrzej Jucewicz (m.in. były redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego” i szef Redakcji Sportowej Radia i Telewizji; komentator pięciu igrzysk olimpijskich i dwóch mundiali) temu szkoleniowcowi poświęcił dwa razy więcej miejsca, niż Kazimierzowi Górskiemu czy Antoniemu Piechniczkowi, którzy przecież odnieśli o niebo większe sukcesy z kadrą. Ale to Gmoch - ze względu na swą osobowość, metody pracy, kontakty z mediami - wzbudzał wielkie emocje.

 

„Chamskie” argumenty

I wzbudza je również w drugiej dekadzie XXI wieku; grubo po zakończeniu swej trenerskiej aktywności. Nieprzypadkowo sześć lat temu grono wybitnych polskich reprezentantów zdecydowało się nawet opublikować list otwarty, będący stanowczą odpowiedzią na tezy stawiane przez niego w jednym z wywiadów. Określili je bardzo mocno - „chamskimi”, protestując przeciwko nazwaniu się przezeń „twórcą koncepcji rozwoju polskiej piłki”, której zawdzięczać trzeba „wszystkie sukcesy w latach 1972-1986”. Oburzyło ich także określenie Andrzeja Strejlaua mianem „fasady” w sztabie reprezentacji z roku 1974. List podpisali najwięksi z największych: Władysław Żmuda, Andrzej Szarmach, Jan Tomaszewski, Włodzimierz Lubański, Antoni Szymanowski, Lesław Ćmikiewicz, Marek Kusto, Kazimierz Kmiecik, Jerzy Kraska, Jan Domarski...

 

„Bunt” starszyzny

Część z nich miała oczywiście powody czysto personalne. Gmoch przecież zaraz po objęciu funkcji selekcjonera - krótko po igrzyskach w Montrealu, z których drużyna Górskiego przywiozła oceniony bardzo krytycznie przez opinię publiczną srebrny medal - „pozamiatał” z kadry m.in. Jerzego Gorgonia (za odmowę występu w olimpijskim finale), Tomaszewskiego, Szymanowskiego.

 

„Tomaszewski, borykający się z kłopotami osobistymi, gra w kratkę” - wyjaśniał czytelnikom naszego dziennika w osobistych rozmowach (w październiku 1976 pełnił dyżur przy redakcyjnym telefonie!) przyczyny rezygnacji z „Tomka”. W jego miejsce na swój debiutancki mecz w kadrze - od razu o punkty w eliminacjach MŚ'78 - zabrał... również debiutantów: Zygmunta Kuklę z zespołu mistrza Polski, Stali Mielec (na którego stawiał konsekwentnie) i Włodzimierza Żemojtela z Arki Gdynia, który w CV miał 1 (słownie - jeden!) występ w kadrze U-23.

 

Szymanowskiego zaś „odstrzelił” za niesubordynację. Podczas jednej z czterech konsultacji (w sumie uczestniczyło w nich 61 zawodników!) w Chorzowie „wespół z kilkoma innymi zawodnikami nie chciał wykonywać trudnego testu” - tłumaczył w „Sporcie”. Ci „inni” - Deyna (!), Szarmach (!), Lato (!) - ostatecznie do sprawdzianu podeszli. „Szymanowski z polecenia się nie wywiązał, więc wystąpiłem z wnioskiem o ukaranie zawodnika” - argumentował Jacek Gmoch.

 

„Rejterada” pamiętna

Już tych kilka cytatów i sytuacji - z przełomu września i października, kiedy to ważne spotkanie z Portugalią zbliżało się milowymi krokami - pokazuje, że nie wszystkim „Orłom Górskiego” musiała być w smak selekcjonerska nominacja, nie ze wszystkimi dotychczasowymi reprezentantami było też po drodze Gmochowi. W końcu wielu z nich pamiętało jego „rejteradę” ze stanowiska asystenta Kazimierza Górskiego, i to w przeddzień słynnego spotkania na Wembley.

 

„Żeby nie posądzono mnie po ewentualnie nieprzychylnym dla nas wyniku meczu z Anglią, że się asekuruję na wypadek porażki - czynię to teraz przed meczem. Nie będę więcej pomagać Górskiemu w przygotowaniach kadry, ponieważ muszę uregulować swój stosunek do zagadnień swojego bytu, muszę solidnie zająć się pracą i zrobić dyplom” - ogłosił publicznie.

 

Z wyboru „genseka”

Pokrętne? Trochę. Trochę gorzkie, bo będące wynikiem decyzji Wydziału Szkolenia PZPN, który cztery miesiące wcześniej odrzucił jego wniosek o status trenera II klasy - z powodu braku dyplomu AWF. Prawdziwe wreszcie, bo Gmoch był akurat w trakcie studiów na tej uczelni.

 

A miał już też tytuł magistra inżyniera, zdobyty w Instytucie Budowy Dróg i Mostów Politechniki Warszawskiej, za pracę „Perspektywiczne rozwiązania komunikacji miejskiej na skrzyżowaniu ulic Marchlewskiego i Świerczewskiego w Warszawie”. To był jeden z powodów, dla których - w gierkowskiej epoce propagandy sukcesu - pasował władzy bardziej niż jakikolwiek inny kandydat na stanowisko selekcjonera. Ewentualny powrót piłkarzy na zwycięski szlak pod przewodnictwem „technokraty” uwiarygodniłby w oczach narodu ówczesnego „genseka” - tak przynajmniej uważał autor „Selekcjonerów”. Uznano, że i w takiej dziedzinie, jak futbol, magister inżynier będzie wiedzieć najlepiej...

 

Z kamerą wśród piłkarzy

Choć dziś mundialowy start Polaków w Argentynie - miejsce 5-6 - pozostaje nieosiągalnym wynikiem dla biało-czerwonych od połowy lat 80., trudno przygodę Gmocha z reprezentacją nazwać sukcesem. Pewne jest natomiast, że na krajowym podwórku zrewolucjonizował myślenie o tzw. rozpoznaniu przeciwnika. Co prawda w noworocznej „szopce” 1976 na łamach „Piłki Nożnej” jej autor, Krzysztof Mętrak, dość przekornie wkładał w usta selekcjonera takie oto wersy:


Dziś się przyznam wam na ucho
że słynny „bank informacji”
toż to były skrawki z prasy
przeczytane przy kolacji


ale w latach 70. było to działanie i prekursorskie, i prowadzone dużo bardziej profesjonalnie, niż przedstawiał to wspomniany felietonista. „Bernard Blaut (asystent Gmocha - dop. red.) wraz z kamerzystą Mieczysławem Dobrowolskim przez okrągły tydzień, najczęściej w tajemnicy przed Portugalczykami, zbierali materiał filmowy o ich grze” - podkreślał „Sport” po zwycięskim meczu w Porto...



 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~polUżytkownik anonimowy
~pol :
No photo~polUżytkownik anonimowy
złodziej kadry narodowej
16 paź 16 20:16 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii