Ogaza - wielka pomyłka Górnika. A w Tychach został gwiazdą!

Roman Ogaza
 /  fot. archwium PS  /  źródło: newspix.pl

W najlepszym sezonie GKS Tychy, kiedy zespół w 1976 roku sięgnął po wicemistrzostwo Polski, gwiazdą numer jeden drużyny był Roman Ogaza. Miał wtedy 24 lata, należał do grona najlepszych środkowych napastników ligi. Zagrał we wszystkich 30 meczach, strzelił piętnaście bramek.

Dwa lata wcześniej zadebiutował w reprezentacji Polski. Było to w kwietniu, kiedy Kazimierz Górski zabrał późniejszych medalistów mistrzostw świata na turnee po Ameryce Południowej. Samolot z Polakami na pokładzie wpadł w turbulencje, Ogaza nabawił się wtedy urazu do latania. Przede wszystkim jednak nie przekonał trenera, który szukał idealnego następny kontuzjowanego Włodzimierza Lubańskiego. Dwa miesiące później postawił na Andrzeja Szarmacha, napastnika Górnika Zabrze, i na pewno się nie zawiódł.

 

Ogaza w 1974 roku był jeszcze graczem Szombierek Bytom, ale pięć lat wcześniej na rok trafił na Roosevelta. Był rok 1969, zabrzanie byli jedną z najlepszych drużyn Europy, w ataku grali Lubański, Jan Banaś i Władysław Szaryński. Zdolny nastolatek urodzony w Murckach nie miał szans, by wygrać z nimi rywalizację. Zabrzanie potrzebowali doświadczonego piłkarza, więc rok później bez żalu wymienił się z Szombierkami Bytom. Ogaza odszedł, a na Roosevelta trafił 11 lat starszy Jerzy Wilim. Dziś obaj świetni napastnicy rodem ze Śląska już nie żyją. Ogaza zmarł 4 marca 2004 roku na zawał serca. Miał zaledwie 54 lata.


Wróćmy jednak do lat 70. Po odejściu z Zabrza Ogaza pięć lat spędził w Bytomiu, jednak związany z Lędzinami – tam mieszkał – zdecydował się w 1975 roku przejść do Tychów. - Stanowił 30 procent wartości naszej drużyny – wspomina Lechosław Olsza, kolega z boiska.

 

We wspomnianym 1976 roku przebił w lidze grającego w Zabrzu Szarmacha, jednak kolejni trenerzy kadry na niego nie stawiali. Na igrzyskach w Montrealu Szarmach był królem strzelców, a Ogaza w jednym meczu zagrał tylko 20 minut. Cichy, małomówny, nie potrafił dobrze „sprzedać” swojego talentu Górskiemu, Gmochowi i Piechniczkowi. Tylko za kadencji Ryszarda Kuleszy grał regularnie w drużynie narodowej. W Tychach był gwiazdą. Został wybrany drugim w historii sportowcem GKS Tychy na 40. urodziny klubu. Lepszy był tylko Henryk Gruth.


Najlepsze lata klubu jednak minęły, Tychy spadły z ligi, Ogaza w 1979 roku wrócił do Szombierek, gdzie trafił pod skrzydła Huberta Kostki, bramkarza Górnika w latach jego młodzieńczej przygody z klubem z Zabrza. Górniczy klub, niewielka presja, „swojska” atmosfera - Ogazie to odpowiadało. W 1980 roku został z drużyną mistrzem Polski, znowu był największą gwiazdą drużyny.

 

W sumie strzelił w ekstraklasie 96 goli. Ostatniego... Górnikowi - wiosną 1982 roku. We Francji, gdzie kończył karierę jednym z jego trenerów był w Lens Gerard Houllier, po latach prowadzący Jerzego Dudka w Liverpoolu.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~ANDREW-GKS SZOMBIERKIUżytkownik anonimowy
~ANDREW-GKS SZOMBIERKI :
No photo~ANDREW-GKS SZOMBIERKIUżytkownik anonimowy
ROMAN OGAZA DO NASZA DUMA I SŁAWA !!!
12 sie 16 15:05 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii