Bytomskie „veni, vidi, vici”, czyli dwa łyki Pucharu Ameryki

To jedno z najważniejszych wydarzeń, budujących legendę Polonii. Z sześciotygodniowego zamorskiego tournée niebiesko-czerwoni wrócili bez porażki w 10 meczach, przywożąc okazały puchar, bezcenne „zielone” dla PZPN, pluszowego lwa i plastikowy karabin.

„Od pamiętnego czwartkowego ranka, kiedy piłkarze bytomskiej Polonii otrzymali w Nowym Jorku piękne trofeum - Puchar Ameryki, rodzinne ich miasto przemieniło się w gorący wulkan. (…) W niedzielę już od wczesnych godzin rannych sympatycy klubu zaczęli ściągać na plac. W godz. 10.00 trudno było wetknąć szpilkę, o godz. 11.00 - do ostatniego miejsca wypełnione były ulice prowadzące na plac, a we wszystkich oknach kamienic okalających plac - pełno ludzich głów” - 16 sierpnia 1965, na łamach największego w Polsce dziennika regionalnego, czyli „Trybuny Robotniczej”, relacja z przywitania piłkarzy Polonii Bytom, wracających z USA z Pucharem Interligi i Pucharem Ameryki po sześciu upojnych tygodniach, okraszonych serią zwycięstw, zajmowała sporą część strony pierwszej - obok „prawomyślnych” doniesień z frontu walki ideologicznej: „Krwawe starcia w Los Angeles” („Wzmocnione formacje Gwardii Narodowej tłumią powstanie murzyńskie przeciw dyskryminacji”), „Gratulacje z Polski” („W związku z XX rocznicą wyzwolenia Korei przez bohaterską Armię Radziecką i Koreański Ruch Narodowo-Wyzwoleńczy”), „Edward Ochab na uroczystościach zakończenia Tygodnia Kultury Beskidzkiej”. Ta ostatnia informacja - o wizycie przewodniczącego Rady Państwa w województwie śląskim - okraszona została nadtytułem: „55 tysięcy widzów oglądało imprezy w Wiśle”.

Owe 55 tysięcy widzów podczas (istniejącego do dziś) TKB nijak się wszakże do wspomnianej na wstępie - i zupełnie spontanicznej - fiesty, która 15 sierpnia odbyła się w Bytomiu na placu Ernsta Thaelmanna (dziś Jana III Sobieskiego). Ówcześni obserwatorzy tego widowiska - a zdjęcia bynajmniej nie zadają kłamu ich spostrzeżeniom - oceniali, że w centralnym punkcie miasta polonistów witał 100-tysięczny tłum! A więc niemal połowa mieszkańców grodu z grubo ponadsiedmiosetletnią tradycją!

Ze śpiewnym kresowym akcentem

„Rany boskie!... Chłopaki!... Rany boskie! - zdołał wykrzyknąć ze wschodnim akcentem jeden ze 100 kibiców. Wszystko inne, co miał do powiedzenia, stłumił mu w gardle płacz. Błyszczało wiele par oczu, wiele głosów więzło nagle, łamało się w pół zdania”... - „Sport”, opisując wydarzenia na placu Thaelmanna, skupiał się (jak zawsze - do dziś...) na indywidualnych przeżyciach i emocjach. „Wschodni akcent” nie mógł dziwić. Kresowiacy - przymusowo wysiedlani z terenów zajętych przez Sowietów (ech, ta „bohaterska Armia Czerwona” z tekstu w „Trybunie Robotniczej”...) - swój nowy dom znaleźli m.in. w Bytomiu. Nieprzypadkowo założona przez nich Polonia barwami klubowymi nawiązywała do lwowskiej Pogoni. Nieprzypadkowo też w pierwszych latach i dekadach ton na murawie nadawali zawodnicy na Kresach urodzeni, ze śpiewnym kresowym akcentem w głosie. I choć dwa mistrzowskie tytuły - z 1954 i 1962 roku - były już w równym stopniu zasługą Kresowiaków, co i rodowitych Ślązaków (którzy - czasami - języka polskiego uczyli się dopiero w wieku 5-7 lat, po przemianie „Beuthen” na „Bytom”), w ważnych dla miasta chwilach owo „bałakanie” wciąż znakomicie odnajdowało swe miejsce wśród tych, co ino „godali”...

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~kolo boloUżytkownik anonimowy
~kolo bolo
No photo~kolo boloUżytkownik anonimowy
do ~polo srolo :
No photo~polo srolo Użytkownik anonimowy
26 gru 17 11:25 użytkownik ~polo srolo napisał
Comment removed due to violation of forum rules.
To chyba ty nie rozumiesz co czytasz. Wyraźnie jest napisany błąd "jako zawodnik Górnika jechał..... Gerard Cieślik"
26 gru 17 13:48 | ocena:88%
Liczba głosów:8
88%
13%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Pb57Użytkownik anonimowy
~Pb57 :
No photo~Pb57Użytkownik anonimowy
Dawnych wspomnień czar tyle chce się powiedzieć. Dziś smutny los tego Klubu pcha go w otchłań zapomnienia. Szacunek został roztrwoniony i coraz mniej tych którym bylo te piękne chwile przeżywać. Ucieczka przez upadłość do nowego otwarcia jest jak na razie środkiem zapobiegawczym na dziś. Jeszcze Polonia nie zginęła oby można bylo tak śpiewać jeszcze dlugie,dlugie lata.
26 gru 17 17:49 | ocena:50%
Liczba głosów:4
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Error p. Leśnikowski...
"jako piłkarz Górnika jechał przecież na przykład sam... Gerard Cieślik" ?
Gerard Cieślik nigdy nie był zawodnikiem Górnika - całe swoje życie związany był z Ruchem.
26 gru 17 03:41 | ocena:50%
Liczba głosów:14
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii