Skaut, kontroler jakości, właściciel pubu, czyli 30 lat minęło...

Marek Kostrzewa i Józef Dankowski
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: News of the World

Trzy dekady minęły od finału Pucharu Polski (GKS Katowice - Górnik Zabrze 4:1) na Stadionie Śląskim. Co dziś robią przegrani?

Trzech byłych graczy Górnika - uczestników pamiętnego meczu - pracuje na Roosevelta. To Józef Dankowski, Marek Kostrzewa i Marek Piotrowicz. Wszyscy są w gronie trenerów-asystentów Jana Żurka. Marek Majka działa w skautingu Piasta Gliwice, którego jest wychowankiem, a Jan Urban jest trenerem Lecha Poznań.

 

W kraju mieszka Andrzej Iwan, którego z gry w finale wyeliminowało złamanie nogi. Jest komentatorem meczów I ligi w Polsacie Sport, ostatnio miał duże problemy zdrowotne, jako jedyny z tej ekipy napisał książkę.

- Nadal mieszkam w Gdyni i pracuję w miejscu, które z piłką nie ma nic wspólnego. Więcej nie chciałbym zdradzać – mówi z kolei Andrzej Zgutczyński, 30 lat temu król strzelców ligi.

 

Pozostali uczestnicy finału mieszkają poza Polską. Józef Wandzik w Atenach, gdzie prowadzi dwie szkółki bramkarskie. Młodzież szkoli też Andrzej Pałasz, ale w Dormagen. Pałasz mieszka tam od zakończenia kariery. Ostatnio w klubie prowadzi też pub. Ryszard Cyroń mieszka w Hilden koło Duesseldorfu i pracuje w firmie kosmetycznej, w której jest kontrolerem jakości towarów. Bogdan Gunia, kapitan Górnika w 1986 roku, od 30 lat jest związany ze szwajcarskim Grenchen. Grał tam przez lata, do dziś pracuje w tym mieście i udziela się jako trener w klubach niższych lig. I regularnie gra w tenisa.

 

Waldemar Matysik od wielu lat jest fizjoterapeutą w Bonn. W Niemczech mieszka już ponad 25 lat. Podobnie jak Joachim Klemenz i Adam Ossowski. Ryszard Komornicki wciąż mieszka w Szwajcarii, gdzie prowadził wiele klubów najwyższej i niższych klas rozgrywkowych. Jest zawodowym trenerem.

 

Z tej samej kategorii