Fajny chłop był. Tylko strasznie „stresowy”

Jan Furtok i Marek Koniarek - bez tej dwójki, słusznie zresztą nagrodzonej miejscem w „Złotej jedenastce 50-lecia GKS-u” - nie byłoby wielu wspaniałych meczów, które przeszły do legendy klubu z Bukowej. I nie byłoby oczywiście bez tego duetu sukcesu sprzed 30 lat - czyli triumfu w Pucharze Polski. Trzy bramki tego pierwszego, okraszone pięknym trafieniem tego drugiego - to one właśnie rzuciły na kolana ówczesnego hegemona polskiej piłki z Zabrza. Trzy dekady później posadziliśmy obu katowickich bohaterów przy jednym stole i - nieznacznie tylko „moderując” rozmowę - poprosiliśmy o refleksje sprzed lat...

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Traf chciał, że do najważniejszego do tej pory meczu w historii GKS-u, przystępowaliście po dość - hm... - spektakularnej końcówce sezonu ligowego. Na miejsce na podium już nie mieliście szans, więc próbujące się ratować przed spadkiem drużyny „niespodziewanie” zdobywały punkty przy Bukowej. Pamiętają to panowie?
JAN FURTOK: - Grałem z Bałtykiem Gdynia (GKS przegrał 3:4 - dop. red.) i widziałem, co się działo. Ale myśmy nie brali w tym udziału! Paru innych klientów było...
MAREK KONIAREK: - Ja nawet nie wystąpiłem w tym meczu. Kostkę miałem skręconą.


Kontuzja „taktyczna”?
MK: - Nie, prawdziwa.
JF: - Eee tam, prawdziwa... Sam się w kostkę kopnął przed meczem (śmiech).
MK: - Rzeczywiście wtedy ciekawe rzeczy się działy. Parę kolejek wcześniej z Motorem Lublin graliśmy u siebie. 3:3 było w samej końcówce, i nagle... mam okazję na gola: bramkarz stanął, obrońca stanął i... piłka w wodzie stanęła. I słyszę z trybun: „leeeeć!”. No to poleciałem i strzeliłem. Ale jeszcze Leszek Iwanicki w 90 minucie zdążył wyrównać, a potem został królem strzelców.
JF: - Po tych dwóch meczach „siwy dym” się zrobił. Marian Dziurowicz na kopalnię chciał niektórych wysyłać; Krzyśka Zająca choćby. Ale potem mu przeszło.

 

Szkła znalezione w błocie

Bo pewnie ważniejszy od rozliczeń był Puchar Polski. Mieliście w nim zresztą „drogę przez mękę” do finału: Lech, Legia, Pogoń Szczecin...
MK: - A najtrudniejsza była pierwsza runda! Z AKS-em Niwka graliśmy, u nich. Wygraliśmy tam 3:1, ale były takie momenty, że jechali z nami strasznie. Jeden słupek, drugi - nie wiedzieliśmy w pewnej chwili, gdzie jesteśmy!
JF: - Zlekceważyliśmy ich trochę, a i samo boisko było „pod górkę” (śmiech). Na szczęście Robert Sęk w tym meczu bronił świetnie!


To był jego debiut w „dorosłej” piłce, bo trzy dni wcześniej, w meczu z Motorem Lublin, kontuzji doznał Franciszek Sput.
MK: - Fakt. Franek na boisko już nie wrócił. Tylko w finale Pucharu Polski - bo to było takie jego oficjalne pożegnanie - siedział na ławie.


W Lublinie zmienił go wtedy Grzegorz Cichoń który jednak ma na koncie tylko dwa mecze ligowe w waszych barwach. Co to za postać?
JF: - Nie nagrał się wiele u nas, to fakt. Fajną historię z nim pamiętam. Na którymś z treningów uderzyłem mocno na bramkę, piłka odbiła się od słupka i trafiła go w głowę. Patrzę, a on w błocie na czworakach czegoś szuka. „Co się stało?” - zapytał go Wojtek Spałek. „Nic nie widzę; szkło kontaktowe mi wypadło” - usłyszał odpowiedź. Myśmy regularnie chodzili na badania do okulisty, ale on się nigdy nie przyznał, że nosi te szkła!

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~antonUżytkownik anonimowy
~anton :
No photo~antonUżytkownik anonimowy
piekne wspomienia a ile wodki wipili to byly czasy
3 maja 16 11:00 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~19R20Użytkownik anonimowy
~19R20 :
No photo~19R20Użytkownik anonimowy
U nos sie pije gorzoła.
3 maja 16 11:48 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~obserwatorUżytkownik anonimowy
~obserwator :
No photo~obserwatorUżytkownik anonimowy
Czas jakby stanął w miejscu bo nic się nie zmieniło. Często tu wymieniany Wojtek Spałek dalej masuje piłkarzy. Szkoda tylko że tych z Warszawy. Widać go wczoraj było jak się cieszy z Pucharu Polski. 30 lat temu było tak samo
3 maja 16 13:27 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii