Rewolucja ekranowa

Piłka nożna i jej popularność to fenomen naszych czasów. Liczba uprawiających tę dysycplinę, kasa krążąca w niej - tych elementów nie da się porównać z żadną inną dziedziną sportu. Wszystko to futbol w dużym stopniu zawdzięcza telewizji. Inne media też dokładają swoją cegiełkę do popularności „kopanej”, ale największą możliwość uczestnictwa w futbolowym świecie daje fanom właśnie szklany ekran.

Wisla Plock - Wisla Krakow
 fot. Adam Starszyński  /  źródło: Pressfocus

W Polsce od kilkunastu lat Canal+ jest stałym gościem w domach sympatyków piłki nożnej. Zżyliśmy się z tą stacją i ludźmi, z którymi zwyczajowo spędzamy weekendy. Ostatnio jednak stała się rzecz, której nikt się nie spodziewał. Zniknęli z ekranów naszych telewizorów dwaj sztandarowi dziennikarze C+: Tomasz Smokowski i Andrzej Twarowski. Wielka szkoda dla kibiców i... jakości przekazu telewizyjnego. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych; na razie jednak wszelkie próby wskazania ich godnych następców to - moim zdaniem - porażka. Uzupełniali się wspaniale: merytoryka i spokój Tomka, łączone z poczuciem humoru i dowcipem sytuacyjnym Andrzeja dawały wspaniałe efekty. Ich następcy - już bez tego luzu - bardziej nadają się do prowadzenia... programów popularnonaukowych, a nie audycji sportowej.

Odejście dziennikarskich gwiazd - wychowanków mistrza tego fachu, Janusza Basałaja, może zwiastować słabość stacji. A tu za progiem przetarg na prawa telewizyjne do ekstraklasy na następne lata. Czyżby czekała nas zmiana? Wróble ćwierkają o mocnych graczach, chcących wejść do tej zabawy, generującej coraz większe pieniądze. Może będzie inaczej? Może lepiej? Może nabywca wykreuje nam nowe gwiazdy? Kilkanaście lat słuchania roześmianego Kazka Węgrzyna oraz gadulstwa tych samych ekspertów już się trochę przejadło... Może też w przerwach meczów przestaną biegać za zawodnikami te same panie - ładnie ubrane i umalowane co prawda, ale zadające te same od lat pytania?
Nie wiem, czy będzie lepiej, ale na pewno inaczej. Trzeba spróbować.

Strachem natomiast przed mistrzostwami świata w Rosji napełnia mnie jakość ekipy sprawozdawczej TVP, mającej relacjonować nam to piłkarskie święto. Poza Jackiem Laskowskim, reszta budzi u mnie większe obawy niż obsada lewej obrony w kadrze Nawałki. Chyba że Darek Szpakowski przeżyje drugą młodość: nie będzie mylić Krychowiaka z Glikiem i Kroosa z Muellerem. Czas pokaże.

Szansą na normalność są starania Polsatu o zakup sublicencji. Jeśli się uda, usłyszymy znów o „detalach”, „mobilności”, „grze z kija” i „truskawce na torcie”. Lubię te słowne zabawy; ubrane w fachowy komentarz Mateusza Borka dają fajną całość. Oby tylko było o czym mówić. Ale to już problem nie telewizji, a Adama Nawałki...

 

Z tej samej kategorii