Zamknięte bramy das Antas. I „zamach” na Terleckiego!

Równo czterdzieści lat temu polska reprezentacja triumfalny marsz na mundialowe stadiony Argentyny zaczynała spotkaniem z Portugalią na słynnym Estadio das Antas w Porto. Z wielu względów starcie owo warte jest przypomnienia - choćby ze względu na parę debiutów w koszulce z orzełkiem oraz... na trenerskiej ławce.

Jacek Gmoch
 /  fot. Mieczysław Świderski  /  źródło: newspix.pl

Co prawda mecz Portugalia - Polska jest tylko pretekstem do opowieści o Jacku Gmochu, nie sposób jednak nie poświęcić miejsca samej potyczce; nie tylko w wymiarze sportowym zresztą.


To był mecz Grzegorza Laty oczywiście. I nie chodzi tylko o dwie bramki, ale i sytuacje, które miał poza nimi. Zresztą sięgnijmy do archiwów „Sportu”, który zatytułował te fragmenty relacji „Mini-film z Estadio das Antas”.


„3 min. Lato w znakomitej pozycji strzeleckiej. Mielczanin na linii pola karnego był sam na sam na linii pola karnego z wybiegającym Bento i... trafił wprost w niego. (...)
40 min. Lato znów na wolnej pozycji, znów sam na sam z portugalskim bramkarzem. Ale i tym razem mielczanin nie zdołał wykorzystać okazji (...). Bento odbił piłkę przed siebie.
49 min. 1:0! Tym razem Lato poszedł z piłką w swoim dawnym stylu. Pierwszego obrońcę minął jak burza, drugi też nie zdołał przeszkodzić mielczaninowi w oddaniu strzału z ostrego kąta. Bento był zupełnie zaskoczony, piłka przeszła między nim a słupkiem w długi róg.
77 min. Kilkadziesiąt sekund po zmianie Terleckiego, Zbigniew Boniek poszedł z piłką prawą stroną (...) i znalazł się sam na sam z wybiegającym Bento. Nieco zdeprymowany łodzianin strzelił wprost w golkipera gospodarzy. Odbitą piłkę przejął Deyna. (...) strzelił ostro, jednakże trafił w słupek. Ale i tym razem na piłkę czekał Grzegorz Lato. Natychmiast strzelił w środek bramki - 2:0!


Jako się rzekło, interesujące było nie tylko widowisko stworzone przez piłkarzy, ale i cała jego otoczka. Ciekawa, ale i... dziś nie do pomyślenia. No może z wyjątkiem kaprysów pogody, bo na te trudno wpłynąć. W każdym razie 48-godzinnemu pobytowi Polaków w Porto (i okolicach - mieszkali 25 km od tego miasta, w Povoa de Varzim) towarzyszył nieustannie padający deszcz, który płytę zamienił w grzęzawisko.

 

Resztę wydarzeń obecnie nazwalibyśmy jednak „skandalem”. Dość powiedzieć, że kiedy w przeddzień spotkania biało-czerwoni przyjechali na Estadio das Antas na tradycyjny (acz jeszcze wówczas niebędący częścią obowiązkowego i zatwierdzonego przez UEFA programu) przedmeczowy trening, „odbili się” od zamkniętych bram obiektu. Przez 30 minut kierownictwo ekipy szukało sposobu na wejście na stadion, by w końcu „zaprosić” piłkarzy z powrotem do autokaru... „Zamiast rozpaczać, Gmoch zabrał zawodników na plażę i zrobił krótki rozruch” - informował „Sport”.


Co ciekawe; historia... powtórzyła się dzień później! Nasi zawodnicy przebrali się już w stroje meczowe, ale kiedy chcieli wyjść na główną płytę na rozgrzewkę, wejście na nią prowadzące okazało się zamknięte! Odbyli więc ową rozgrzewkę na... nieoświetlonym (była 22.00!) bocznym boisku obiektu w Porto.


No i wreszcie wyjazd ze stadionu, grubo po północy. Zwycięski, ale i pełen dodatkowych „atrakcji”. „Nie dość uważny kierowca, cofając, tyłem autokaru uderzył w betonową konstrukcję trybun. Tylna szyba poszła w drobny mak, (...) kawał betonu tylko cudem nie trafił w głowę siedzącego z tyłu Stanisława Terleckiego” - raportował nasz wysłannik.



16.10.1976, Porto (eliminacje MŚ'78)
Portugalia - Polska 0:2 (0:0)
0:1 - Lato (49), 0:2 - Lato (77).
Sędziował Michel Kitabdjan (Francja). Widzów 30000.
PORTUGALIA: Bento - Artur (65. Moinhos), Rui Rodrigues, Freitas, Pietra - Toni (46. Celso), Alves, Octavio - Nene, Manuel Fernandes, Oliveira. Trener Jose Maria PEDROTO.
POLSKA: Kukla - Rześny, Kasperczak, Żmuda, Rudy - Maculewicz, Deyna, Masztaler - Lato, Szarmach, Terlecki. Trener Jacek GMOCH.
Żółte kartki: Żmuda, Rudy, Maculewicz.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~MikrusUżytkownik anonimowy
~Mikrus :
No photo~MikrusUżytkownik anonimowy
Pamietam ten mecz w tv. Mialem 15 lat. Polacy dominowali i zaluzenie wygrali. Milei potem super druzyne na MW 1978, niestety pod wodza jacka Gmocha za duzo bylo taktyki, szachow pilkarskich niz spontanicznej szybkiej gry, ktora cechowala nas w Niemczach na MS 1974.
17 paź 16 13:26 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii