Ćwierć wieku już minęło, czyli... „srebrne gody” medalistów z Barcelony

Minęło 25 lat od wicemistrzostwa olimpijskiego w Barcelonie. To jest ostatni medal zdobyty przez Polaków w grach zespołowych. Już nigdy, nikomu nie udało się powtórzyć tego sukcesu – o drodze na szczyt Europy wspominają bohaterowie niezapomnianych emocji sprzed ćwierć wieku.

z
 źródło: 058sport.pl

 

Dwa dni przed decydującym starciem polskiej reprezentacji z Czarnogórą w kwalifikacjach do przyszłorocznego mundialu w Rosji w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego w Warszawie odbyło się spotkanie „Srebrne gody srebrnej drużyny” zorganizowane z okazji 25-lecia wicemistrzostwa olimpijskiego na XXV igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku. - Chciałbym bardzo nisko się pokłonić bohaterom tamtych lat – witał zaproszonych gości Adam Krzesiński, sekretarz generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a przed laty szermierz-florecista, m.in. olimpijczyk i medalista z Barcelony 92' – brąz drużynowo, Atlanty 96' – srebro drużynowo oraz Sydney 2000.
- Pamiętam jak 25 lat temu byłem członkiem olimpijskiej ekipy i jak wszyscy cieszyliśmy się z tego medalu, jak pięknie oni grali. To jest ostatni medal zdobyty przez Polaków w grach zespołowych. Nigdy potem nikomu nie udało się powtórzyć tego sukcesu. Mam jednak nadzieję, że w Tokio zostanie wreszcie przełamana zła passa polskich drużyn


Byli prawie wszyscy
Z różnych względów w stołecznym Centrum Olimpijskim zabrakło na imprezie Wojciecha Kowalczyka i Ryszarda Stańka oraz Tomasza Wałdocha (sprawy rodzinne) i Dariusz Gęsiora – prowadził reprezentację do lat 20 w towarzyskim, wyjazdowym meczu z Czechami. Byli natomiast trenerzy medalistów: Janusz Wójcik i Paweł Janas; a także trener Dariusz Śledziewski oraz kierownik tamtej ekipy Krzysztof Rola-Wawrzecki, dr Jerzy Śniegocki i fizjoterapeuta Artur Frączczak. Na uroczystym spotkaniu pojawiła się Krystyna Loska, żona Henryka, głównego animatora powstania fundacji wspierającej organizacyjnie późniejszych medalistów, szef misji olimpijskiej sprzed 25 lat Tadeusz Wróblewski, ówczesny prezes PKOl-u Andrzej Szalewicz, czy wielki kibic drużyn narodowych w futbolu, premier Jan Krzysztof Bielecki.

 

W dwóch rolach

- Jestem tutaj w dwóch rolach – jako reprezentant srebrnej ekipy sprzed 25 lat i jednocześnie wiceprezes PZPN, który chce przekazać wyrazy podziękowania i uznania od prezesa PZPN Zbigniew Bońka, który dziś gości w Łodzi na meczu reprezentacji młodzieżowej Polski - mówił Marek Koźmiński. - Niestety, to ja byłem tym, który w 89 minucie finałowego mecz z Hiszpanią wybił piłkę na rzut rożny. Niepotrzebnie (śmiech), bo chwilę potem straciliśmy bramkę na 2:3. Nie będę jednak ukrywał, że 25 lat temu zaczęło się dla nas coś wielkiego. Wyedukowaliśmy się piłkarsko, a umiejętnie „tresowani” wyszliśmy na ludzi.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~RokejuniorUżytkownik anonimowy
~Rokejunior :
No photo~RokejuniorUżytkownik anonimowy
Pamietam te IO. Mialem wtedy 12 lat i bylem na kolonii we Wladyslawowie.
Mam nadzieje ze obecna reprezentacja zrobi w Rosji minimum to samo
26 paź 17 13:22
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
Super sprawa dla każdego kibica, który przeżywał te mecze! ... Teraz dla autora artykułu: poprawka w imieniu trenera Wójcika (przedostatni wyraz artykułu) Janósz pisze się "u". Oj Sport, Sport w takim artykule!
17 paź 17 10:53
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii