Aleksander Kwiek: „To nie był stracony czas”

Kwiek
 źródło: newspix.pl

Chcę się kibicom przypomnieć, a wraz z nowym klubem powalczyć o awans. Na początek do drugiej ligi - stanowczo stwierdza były już piłkarz Górnika, który w minionym tygodniu podpisał umowę z Widzewem.

TADEUSZ DANISZ: Pierwsze zajęcia z nowymi kolegami już za panem. Jak wrażenia?

ALEKSANDER KWIEK: Bardzo fajnie wszystko tu wygląda. Trenujemy w Gutowie Małym, ale nie mamy powodów do narzekań, warunki mamy godne. Nie jest to co prawda ośrodek przy Widzewie, ale warunki są bardzo dobre. Drużynę dopiero poznaję, ale jest kilku fajnych chłopaków, kilku też doszło.

Jaką rolę w drużynie widzi dla pana Przemysław Cecherz?
ALEKSANDER KWIEK: Liczy na mnie, zwłaszcza w kwestii uspokojenia gry w środku pola i piłkarskiej dojrzałości. Nie będę chciał zawieść jego oczekiwań.

Ostatni rok spędził pan w rezerwach Górnika, a więc to zamiana trzeciej ligi... na trzecią ligę. Ale i wejście w zupełnie inny świat, prawda?
ALEKSANDER KWIEK: Oczywiście. Widzew ma swoje ambicje, kibiców, nowoczesny stadion i chce szybko awansować do drugiej ligi. Ja również chcę się przypomnieć kibicom i pokazać w Łodzi z dobrej strony. A kto wie, może też powalczyć o coś więcej z Widzewem niż tylko druga liga? Ale na początek chcę pomóc klubowi w awansie o ten jeden szczebel. Najlepiej już w tym sezonie.

Ofertę z Widzewa miał pan już zimą. Dlaczego wtedy się pan na ten ruch nie zdecydował?
ALEKSANDER KWIEK: Tak, wtedy był pierwszy kontakt. Oferta była poważna, ale wtedy zostałem w Zabrzu. Ostatecznie jednak i tak trafiłem do Łodzi, więc widocznie było mi to pisane (śmiech).

Liczył pan jeszcze wtedy, że w Górniku się odbuduje i wróci do gry?
ALEKSANDER KWIEK: To był generalnie dla mnie trudny okres w Zabrzu. Los się inaczej potoczył niż zakładałem, ale to już historia, nie chcę do tego wracać.

Słyszał pan pewnie głosy w ostatnich miesiącach, że „Kwiek się skończył”.
ALEKSANDER KWIEK: Tak, jasne. Ale ja cały czas grałem. Byłem w rytmie meczowym. Trenowałem z Markiem Kostrzewą i Józefem Dankowskim w Górniku, a to nie są byle jacy fachowcy. Bardzo dobrze się wobec mnie zachowywali, traktowali poważnie i rzetelnie. A ja też dawałem z siebie wszystko, choć to przecież była druga drużyna. Wiele z tego okresu wyniosłem.

Latem inne kluby o Kwieka pytały?
ALEKSANDER KWIEK: Tak, ale oferta z Widzewa była zdecydowanie najkonkretniejsza. O innych propozycjach nie chcę mówić, bo to już przeszłość. Podpisałem kontrakt na rok z opcją automatycznego przedłużenia o kolejny w przypadku awansu. Więc zadanie mam jasne.

Dzięki awansowi ŁKS-u teoretycznie najgroźniejszy rywal w walce o awans wam ubył...
ALEKSANDER KWIEK: Można tak to traktować, ale my musimy patrzeć przede wszystkim na siebie. Mamy jeden cel: by to Widzew w każdym meczu wygrywał.

Na ekstraklasę też zapewne będzie pan spoglądał. A tam Górnik Zabrze!
ALEKSANDER KWIEK: Przyglądałem się tej zabrzańskiej ekipie, jak rodziła się w pierwszej lidze. Był taki moment, po porażce z Chrobrym na wyjeździe, że wyglądało to bardzo średnio. I w tabeli. i w samej grze. Potem jednak nastąpiła superseria, przyszło przełamanie. Młodzi chłopcy zaczęli dużo lepiej grać, uwierzyli w siebie. Dobrze, że Górnik awansował do elity, życzę mu jak najlepiej.

Z tej samej kategorii