Kandydat do gry w GieKSie: „Piłka przy nodze? To lubię!”

Sparing: GKS Katowice - Karpaty Lwow
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W bardzo pozytywnym tonie Piotr Mandrysz ocenia pracę wykonywaną pod jego okiem przez Rafała Kulińskiego. Jest więc szansa, że były zawodnik Gwarka Tarnowskie Góry zagra jesienią przy Bukowej.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Duża różnica w pracy treningowej między IV a I ligą?

RAFAŁ KULIŃSKI: W Gwarku mieliśmy cztery treningi w tygodniu plus mecz w weekend. W tej chwili w Katowicach jesteśmy w okresie podwójnych zajęć każdego dnia! To spory przeskok. Z drugiej strony - jest profesjonalna odnowa, fizjoterapeuci do dyspozycji - daję radę.

Pańska przygoda z piłką zatacza koło. W GKS-ie już pan był, choć w zespole rezerw. Ale treningi z pierwszą drużyną też się zdarzały?
RAFAŁ KULIŃSKI: Owszem; za kadencji trenera Piotra Piekarczyka. Na dłużej nie udało się „zahaczyć”, ale głowy nie zwiesiłem. Szombierki Bytom, teraz Gwarek - jak widać, dyspozycja musiała być niezła, skoro ktoś przy Bukowej znów mnie zauważył.

Z Gwarkiem właśnie awansował pan do III ligi, będąc „pewniakiem” w składzie. A w GKS-ie może się udać, ale... nie musi.
RAFAŁ KULIŃSKI: To prawda. Ale w piłce w żadnym klubie i żadnej lidze nie ma się stuprocentowej pewności, że będzie się grać w jedenastce. Chciałem spróbować powalczyć o kontrakt; zobaczyć, jak wygląda ta codzienna praca w pierwszej lidze. Myślę, że wszystko jest na dobrej drodze, bym tu został.

Sparingi, w których pan zagrał - ze Śląskiem i Karpatami - okazały się bolesnymi lekcjami?
RAFAŁ KULIŃSKI: To klasowi rywale, zresztą na innym etapie przygotowań - za tydzień grają już ligę. Więc faktem jest, że w tych meczach głównie... biegaliśmy za przeciwnikami. Myślę jednak, że za parę tygodni - akurat na inaugurację pierwszej ligi - to my będziemy grać piłką, a rywale - za nami biegać.

Trener Mandrysz widzi pana w roli boiskowej „szóstki”, czyli defensywnego pomocnika. Co pan na to?
RAFAŁ KULIŃSKI: Tak grałem w piłce seniorskiej, w dwóch poprzednich klubach. W juniorach częściej bywała to „dziesiątka”. Wtedy ciągnęło mnie do przodu, do strzelania bramek. Ale w obecnej roli też było ich niemało, za to na pewno częściej mogę być „pod grą”, z piłką przy nodze. A to lubię!
 

Z tej samej kategorii