Słoweński napastnik przy Bukowej

Zwroty akcji przy Bukowej tej zimy bywają zaskakujące. Wiosną kibice GieKSy w jej koszulce zobaczą Dalibora Volasa.

volas
 /  fot. gkskatowice.eu  /  źródło: Materiał prasowy

Jego angaż jest o tyle zaskakujący, że nazwisko Słoweńca łączone było z katowickim klubem już u progu tego roku. Był jednym z zawodników, którego kandydatura pojawiała się w transferowych planach Piotra Mandrysza. Kiedy w klubie zdecydowano się na roszadę na trenerskiej ławce, wydawało się, że sprawa zakontraktowania tego napastnika upadła.

Upływające tygodnie i brak konkretnych ruchów transferowych sprawił, że w GKS-ie „odgrzebano” CV słoweńskiego gracza. Dołączył on do drużyny przebywającej w Belek, przeszedł tam badania medyczne i zagrał we wtorkowym sparingu z duńskim drugoligowcem, FC Fredericia. Trudno w tym przypadku nawet mówić o testach; decyzja na „tak” zapadła przed pierwszym gwizdkiem, a piłkarz związał się z GieKSą rocznym kontraktem (z opcją przedłużenia).

Kim jest Volas? Zawodnikiem, który część swej kariery spędził w ojczyźnie (trzy tytuły mistrzowskie, jeden puchar kraju), ale też sporo lat - na piłkarskiej emigracji. Grał na Węgrzech (mistrzostwo), w Mołdawii, Rosji, ale również w... Malezji i w Albanii. Ostatnie pół roku spędził w Sparcie Rotterdam (pierwszy zachodni klub, do którego trafił), ale w Eredivisie spędził na murawie tylko 239 minut. Nie zdobył gola, choć miewał sezony, w których - w innych ligach - zdobywał ich kilkanaście. 17 goli zdobył w rozgrywkach 2011/12 w barwach NK Maribor, 15 - jako piłkarz NK Celje w 2016/17. To właśnie ten ostatni wyczyn otworzył mu drogę na holenderskie boiska.

Z tej samej kategorii