Wrócił koszmar minionego lata

Zaglebie Sosnowiec - GKS Tychy
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Wczoraj wieczorem do Polski dotarł środkowy napastnik z Brazylii. Zadebiutuje dzisiaj w sparingu z Sarmacją. Tymczasem najlepszego strzelca drużyny, Martina Pribuli, w tym roku na boisku już nie zobaczymy.

Powtarza się scenariusz jak z najczarniejszego snu. Drugi rok z rzędu Zagłębie traci najlepszego snajpera zespołu krótko przed inauguracją rozgrywek. Ubiegłego lata kontuzja zmogła Michała Fidziukiewicza (12 ligowych trafień), teraz taki sam los spotyka Martina Pribulę (11). Oba przypadki łączy konieczność zabiegu chirurgicznego i półroczny okres rekonwalescencji…

 

We wtorek skalpel
Pribula doznał kontuzji w ostatniej kolejce minionego sezonu, podczas meczu z GKS-em Tychy. Stało się to bez kontaktu z przeciwnikiem, po prostu źle stanął w trakcie biegu. Zszedł z boiska w 55 minucie. Przez parę dni poruszał się o kulach. Pierwsze badania nie wskazywały na nic niepokojącego. Dopiero kiedy zeszła opuchlizna i wykonano ponowny rezonans magnetyczny, okazało się, że Słowak zerwał więzadła w kolanie.


- Chodzi normalnie i mówi, że nic go nie boli – informuje prezes klubu, Marcin Jaroszewski. – Sam jest zdziwiony, że ma poważną kontuzję i potrzebna jest operacja. Ze względu na kilkumiesięczną rehabilitację, która wiąże się z tego typu razem, pierwszą rundę nowego sezonu ma z głowy.
Słowak będzie operowany w najbliższy wtorek. Zdecydowano, że zabieg zostanie przeprowadzony w Warszawie – w klinice Legii. Tam też piłkarz będzie dochodził do pełnił sił. Na treningu Zagłębia pojawi się zaraz po zimowym antrakcie.

 

Szybka premiera
Zawodnikiem, który jesienią wyręczy Pribulę w zdobywaniu bramek, może się okazać środkowy napastnik z Brazylii, posiadający również obywatelstwo włoskie. Wczoraj krótko po godzinie 18.00 wylądował na lotnisku w Pyrzowicach. Na razie imponuje warunkami fizycznymi – ma 190 cm wzrostu. To jego pierwsza wizyta w Polsce. Czasu na aklimatyzację nie dostał dużo. Już dzisiaj zadebiutuje w zespole Zagłębia sparingiem z Sarmacją Będzin (początek – godz. 16.00). Spotkanie ma uświetnić stulecie istnienia IV-ligowca.

 

Jędrych ma zgodę
Oprócz przybysza z Kraju Kawy, w sosnowieckiej drużynie zobaczymy pięciu innych nowych graczy. Trzej z nich trenują z ekipą Dariusza Banasika od dwóch dni – to defensor Mateusz Cichocki (ostatnio Ruch Chorzów) oraz duet skrzydłowych: Eryk Borczyński (Korona Kielce) i Jakub Czelej (juniorski zespół Hannoveru 96). W Będzinie pokażą się również obrońca Adam Banasiak (Olimpia Grudziądz), który wczoraj zaliczył z Zagłębiem pierwsze zajęcia, a także Arkadiusz Jędrych (Pogoń Siedlce).

 

Ten ostatni podpisał przy Kresowej dwuletni kontrakt w czwartek. Początkowo nie dostał zgody od swego dotychczasowego pracodawcy na treningi w Sosnowcu, bowiem jego stara umowa wygasa dopiero 30 czerwca. Strony doszły już jednak w tym temacie do porozumienia.

 

Z tej samej kategorii