W Tychach rewolucja na szpicy

Zaglebie Sosnowiec - Wisla Pulawy
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Jakub Świerczok do Zagłębia Lubin, a w jego miejsce – Michał Fidziukiewicz. W ataku ekipy Jurija Szatałowa doszło do znacznego przetasowania.

Potwierdziło się to, o czym pisaliśmy na naszych łamach wczoraj. Jakub Świerczok po przejściu badań medycznych podpisał 3-letni kontrakt z Zagłębiem Lubin. „Miedziowi” skorzystali z kwoty odstępnego wpisanej w umowie napastnika z GKS-em (wygasała dopiero w czerwcu 2018).


- Każdy klub potrzebuje skutecznego napastnika, a Świerczok regularnie strzelał na poziomie I ligi. Jest zdeterminowany, by zaistnieć na poziomie ekstraklasy, bo dotychczas błyszczał na jej zapleczu. Ważne, że dojrzał mentalnie, dlatego jest w stanie wykorzystywać w pełni swój potencjał – powiedział Robert Sadowski, prezes klubu z Lubina.

 

Znów poszedł w górę
Tyszanie tracą najlepszego od lat snajpera. Świerczok zdobył w poprzednim sezonie 16 bramek, przegrywając z Igorem Angulo z Górnika Zabrze walkę o koronę króla strzelców o raptem jedno trafienie. Po słabej jesieni, już w zimowych sparingach było widać, że to inny „Świeży”. W pełni wystrzelił w maju, gdy pokonywał bramkarzy rywali 9-krotnie. Dokonał tego, po co wracał do Tychów, gdzie się urodził. Na starych rodzinnych śmieciach odbudował się. Odkąd przed laty zamienił I-ligową Polonię Bytom na występujące w Bundeslidze Kaiserslautern, jego kariera przypominała pikowanie. Piast Gliwice, rezerwy Kaiserslautern, Zawisza Bydgoszcz, Górnik Łęczna, Tychy... Teraz znów idzie w górę, w czym spora zasługa Jurija Szatałowa. Szkoleniowiec, który pracował z 25-latkiem już w Łęcznej, potrafił dotrzeć do jego głowy.


- Kuba zrobił bardzo duże postępy. Ten postęp zaczął się już w Łęcznej. Tam pomalutku zaczął rozumieć, na czym polega zawodowstwo. Zrobił pierwszy krok. Charakteru nie ma łatwego, ale można z nim normalnie pogadać. Gdy do 24. roku życia prowadziłeś się w określony sposób, to potem trudno się zmienić. A Kuba się zmieniał, co pokazuje, że ma mocny charakter. To zaprocentowało wiosną. Przygotował się do rundy, schudł, zszedł z tkanką tłuszczową. Jest szybki, silny, nastawiony na zdobywanie bramek. Ma jeszcze jeden element do poprawy: pracę w defensywie. Jest na dobrej drodze, by stać się kompletnym napastnikiem – mówił nam trener GKS-u, wyrażając nadzieję, że przynajmniej jeden z duetu liderów zespołu – Świerczok albo Łukasz Grzeszczyk – zostanie w Tychach.

 

Walczyli z Rakowem
Klub błyskawicznie znalazł następcę Świerczoka. Dwuletnią umowę parafował wczoraj Michał Fidziukiewicz. 26-latek ostatnie dwa sezony spędził w Zagłębiu Sosnowiec, gdzie wyrobił sobie solidną markę. Jesień ub. roku stracił z powodu kontuzji, wiosną strzelił 4 gole i był ważnym ogniwem drużyny. Jedną z bramek zdobył w ostatnim meczu sezonu z... Tychami.


- Oferty przedłużenia kontraktu złożyliśmy ponad miesiąc temu menedżerowi Michała Fidziukiewicza. Warunki przedstawione przez przedstawiciela zawodnika były nie do przyjęcia, zbyt wygórowane, więc odchodzi z Zagłębia – tak rozstanie tłumaczył Robert Stanek, dyrektor sportowy klubu.


„Fidziu” na brak ofert nie narzekał. Jak wynika z naszych informacji, jeszcze wczoraj zaciekle walczył o jego usługi Raków Częstochowa. Snajper znajdował się też w kręgu zainteresowań Chrobrego Głogów.


- Michał miał kilka propozycji z innych klubów, ale nasza oferta i wizja klubu najbardziej przypadła mu do gustu. W swoich zespołach był wyróżniającym się piłkarzem, w sezonie 2015/16 dla Zagłębia zdobył aż 14 bramek. Jestem przekonany, że w Tychach jeszcze poprawi ten wynik – stwierdził Grzegorz Bednarski, prezes spółki Tyski Sport.

 

Z tej samej kategorii