W poszukiwaniu przystani

Ruch Chorzow - Piast Gliwice
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Kiedy ponad rok temu Igor Sapała podpisywał przy Okrzei kontrakt do czerwca 2019 roku, w klubie wiązano z nim duże nadzieje. Dziś jest na liście transferowej i szuka nowego pracodawcy.

- Igor ma potencjał, potrzebuje tylko przepracowania z nami całego okresu przygotowawczego - podkreślał w 2016 roku ówczesny szkoleniowiec gliwiczan, Radoslav Latal. Pomocnik miał za sobą niezłą jesień w barwach Dolcanu. Ząbczanie jednak nie przystąpili do rundy rewanżowej, a Sapała był jednym z tych, którym udało się „wylądować” w klubie ekstraklasy. Konkurencję miał jednak bardzo mocną. Nawet... za mocną; zagrał jedynie dwa „ogony” w rundzie finałowej sezonu 2015/16. - Dopiero się rozkręcam. Będzie dobrze - zapewniał po ekstraklasowym debiucie z Legią przy Łazienkowskiej. Krótko potem na jego szyi zawisł medal za wicemistrzostwo Polski.

 

Laurka przez telefon
Potem jednak - wbrew nadziejom samego zawodnika - dobrze nie było. Jesień 2016 znów oznaczała rolę rezerwowego, choć „wisienką na torcie” okazała się w tej rundzie fantastyczna bramka (tyle że honorowa - na 1:5) z Legią przy Okrzei. „Musi grać” - zadecydowano w Piaście w zimowym okienku, a najskuteczniejsza w zabiegach o niego okazała się GieKSa. - Telefonował do mnie Jurek Brzęczek oraz menedżer Dariusz Motała z prośbą o opinię na temat Igora. Wystawiłem mu jak najlepszą, bo w niego wierzę. Zawsze widziałem w nim wielki talent - podkreślał Dariusz Dźwigała, który prowadził Sapałę przez pół roku w Ząbkach.

 

Rękawica niepodniesiona
Po tych rozmowach Sapała na Bukową trafił na półroczne wypożyczenie. - Szukaliśmy zawodnika do środka pola, a Igor znakomicie może sobie poradzić pozycjach nr 6 i 8 - podkreślał wspomniany Dariusz Motała.
- Rywalizacja jest duża, konkurenci prezentują superpoziom, ale... gdybym nie widział szansy dla siebie, nie przychodziłbym tutaj - to były pierwsze słowa Igora Sapały w Katowicach. - Nie ma co spoglądać wstecz; trzeba podnieść rękawicę - zapowiadał. Niewiele jednak z ambitnych planów wyszło. Trzy mecze w podstawowym składzie, trzy - z ławki rezerwowych; znów bilans, który na kolana nie rzuca...

 

Potrzeba regularnej gry
W konsekwencji nastąpił powrót do Piasta. A tutaj - przynajmniej w najbliższym czasie - też nie zagra. Wraz z pięcioma innymi zawodnikami został wystawiony na listę transferową; nie był na obozie z drużyną, nie trenuje też pod okiem Dariusza Wdowczyka. Pojechał pokazać się w sparingu Górnika Zabrze, ale... - On potrzebuje regularnych występów - zaznaczył wtedy trener Marcin Brosz.
Na razie więc niespełna 22-letni pomocnik wciąż szuka swej ligowej „przystani”, w której zrealizuje swoje ambicje sportowe i potwierdzi znakomitą opinię, jaką ma o nim Dźwigała (patrz obok). Wygląda zresztą na to, że dosłownie „lada godzina” sfinalizowana zostanie jego (czasowa) wyprowadzka z Gliwic...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Chłopak ma pecha bo w Gliwicach wolą obcokrajowców piątego sortu.Nawet wychowanka wywalili z kapitana by na to miejsce dać obcokrajowca o marnych umiejętnościach!
13 lip 12:07
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii