Drabina Jakubowa

Jakub Świerczok
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Osiemnaście miesięcy w życiu człowieka to w zasadzie niewiele. Niewiele też w skali kariery piłkarza, trwającej - na profesjonalnym poziomie - czasem i kilkanaście lat. W niektórych przypadkach w tejże karierze w osiemnaście miesięcy przebyć jednak można drogę równą latom świetlnym...

W połowie września 2016 roku tyski GKS grał o pierwszoligowe punkty z Chojniczanką. Przegrał 0:2, ale nie o wynik tu chodzi. Na szpicy ataku swej drużyny Kamil Kiereś ustawił wówczas Mączyńskiego. A precyzyjniej - Mateusza Mączyńskiego, który dziś w Katowicach przy Bukowej (i generalnie przez większą część swej przygody z piłką) był lewym obrońcą. Dopiero w II połowie pojawił się w tyskiej ekipie na murawie nominalny napastnik: Jakub mu było na imię...

 

W (pierwszej) połowie listopada 2017 roku reprezentacja Polski - świeżo upieczony finalista przyszłorocznych mistrzostw świata - zagra towarzysko z innym uczestnikiem mundialu 2018, Urugwajem. Na murawie pewnie też pojawi się Mączyński. Precyzyjniej - Krzysztof Mączyński. Na pewno jednak nie w ataku. Na szpicy polskiej drużyny miejsce zarezerwowane jest przecież dla Roberta Lewandowskiego, którego Adam Nawałka - bodaj po raz pierwszy - nazwał po imieniu: „Niezastąpiony”. Ale kapitana - to już wiemy - tym razem na murawie zabraknie. I - być może - znów trzeba będzie sięgnąć, tym razem od pierwszej minuty, po tego, co to Jakub mu na imię...

 

Kuba Świerczok - o niego wszak chodzi - to najlepszy dowód na to, jak bardzo niezbadane są wyroki pana (Adama). Nie on jeden zresztą. Rafał Kurzawa, Przemysław Frankowski, Jarosław Jach - niby wielu postulowało, że prędzej czy później „będą z nich ludzie” w sensie piłkarskim. Ale przecież jakoś trudno ów kwartet wyobrażać sobie w jednym szeregu ze wspomnianym Lewandowskim, Grosickim, Błaszczykowskim czy Glikiem - żeby mniej więcej trzymać się boiskowych pozycji. Każdy z nich jednak ową nobilitację - w postaci powołania - wyszarpał sobie sam, postawą na murawie. Rzecz w tym, by otrzymane w ten sposób piłkarskie „szlachectwo” wykorzystali we właściwy sposób. Bo nie wszystkim - mniej lub bardziej niespodziewanym - wybrańcom Nawałki (Dawidowicz, Teodorczyk) starczało charakteru, by z owym wyzwaniem się zmierzyć...

 

Z tej samej kategorii