"Bobo" Kaczmarek: Reprezentacja Polski ma ogromny kapitał ludzki

Robert Lewandowski
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus
22-03-2016 | 12:38

Autor: Bogdan Nather

Były asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski uważa, że wyjście z grupy jest obowiązkiem biało-czerwonych.

BOGDAN NATHER: Zacznijmy od kwestii personalnych na najbliższe mecze biało-czerwonych. Brak Sebastiana Mili i Sławomira Peszki w kadrze na spotkania z Serbią i Finlandią jest dla pana zaskoczeniem?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Selekcjoner Adam Nawałka w sposób jednoznaczny i transparentny określił zasady powołań do drużyny narodowej. Liczy się przede wszystkim aktualna forma oraz regularne występy w zespole klubowym. Obaj wymienieni piłkarze Lechii Gdańsk ostatnio mają z tym kłopoty, na boisko wchodzą z ławki rezerwowych. Z tego punktu widzenia ich absencja w najbliższych meczach reprezentacji nie może być zaskoczeniem.


Zostali już definitywnie skreśleni przez Adama Nawałkę? A jeżeli nie, to jakie mają szanse wyjazdu do Francji?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Nie sądzę, by selekcjoner skreślił ich definitywnie. Nie zapominajmy, że mieli określone zasługi w meczach eliminacyjnych. Mila strzelił bardzo ważną bramkę z Niemcami, Peszko z Irlandią. Ponadto z własnego doświadczenia pracy z reprezentacją oraz z obserwacji innych zespołów narodowych wiem, że selekcjonerzy w trakcie takiego turnieju korzystają tak naprawdę z 16, maksymalnie 17 zawodników. Dla pozostałych sześciu-siedmiu - bez obrazy - to turystyka i wypoczynek. Dlatego obaj powinni znaleźć się w szerokiej kadrze, która wyjedzie na finały do Francji.


Wyłącznie za zasługi?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Tego nie powiedziałem, przecież obaj potrafią grać w piłkę, tylko nie są w najwyższej formie. Ideologia i narracja powołań do reprezentacji Polski - i nie tylko naszej - wskazuje, że rzadko sięga się po piłkarzy spoza pewnego, wyselekcjonowanego kręgu.


Wśród powołanych brakuje także środkowego obrońcy Łukasza Szukały. Przepadł już na amen?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Uważnie przyglądałem się jego grze na środku obrony, gdzie był partnerem Kamila Glika. Szukała na pewno nie jest pierwszym wyborem Adama Nawałki. Owszem w 2-3 przypadkach wypadł przyzwoicie, w pozostałych meczach nie przekonał mnie. Jako partner Glika na tej pozycji potrzebny jest piłkarz o innych parametrach, o innym profilu.