Wojciech Kowalczyk: Towarzysko to można sobie zatańczyć

- O przyszłość naszej piłki w wydaniu reprezentacyjnym naprawdę bardzo się martwię. Na horyzoncie widać już koniec kadencji prezesa Zbigniewa Bońka w PZPN, a przecież trener Nawałka, jeśli nie wyszedłby z grupy w Rosji, także pewnie nie zostanie na stanowisku - uważa były reprezentant Polski.

Pilka nozna. Reprezentacja. Mecz towarzyski. Polska - Meksyk. 13.11.2017
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: 400mm

ADAM GODLEWSKI: Jak ocenia pan perspektywy reprezentacji Polski?

WOJCIECH KOWALCZYK: - Nie ma się sensu oszukiwać – jeśli porównujemy aktualną kadrę do tej, która wybierała się do Francji w czerwcu 2016 to teraz jest gorzej. Entuzjazm, który pojawił się po finałach Euro i przełożył się na fajne transfery, wypalił się. Jeśli chodzi o potwierdzenie wcześniejszej klasy w spotkaniach ligowych zespołów, możemy jednym tchem wymienić dwa nazwiska: Robert Lewandowski i Kamil Glik, a potem jest… pustka. OK, generalnie poniżej wysokiego poziomu nie schodzi też Łukasz Piszczek, ale jesienią doznał kontuzji i musiał się leczyć. Spójrzmy jednak na Kamila Grosickiego, Macieja Rybusa, czy Grzegorza Krychowiaka, a zatem podstawowych zawodników reprezentacji, jak wyszli na zmianie klubów. Otóż w komplecie cofnęli kariery, a nie rozwinęli. Natomiast Arek Milik to odrębny temat, znajduje się przecież w najcięższym okresie życia. Grał ostatnio za mało, a za długo się leczył. Przypomina mi Ibrahima Afellaja, który przechodząc do Barcelony w wieku 24 lat był świetnym piłkarzem, tyle tylko, że właściwie nigdy nie mógł tego, ze względów zdrowotnych, w Hiszpanii zademonstrować. Mam obawy, iż z Arkiem będzie bardzo podobnie. Niestety. W Napoli wiosną raczej nie pogra, bo będzie szkoda albo faceta, albo punktów w Serie A. Czy zatem będzie w stanie pomóc w Rosji kolegom z reprezentacji? Nie wierzę w to, miał za długą przerwę. Nikt nie wie zresztą, co siedzi mu w głowie.

 

Wedle, nie tylko zresztą pańskiej oceny, teraz jest jeszcze i tak w miarę dobrze. Poważne problemy pojawią się, gdy obecni kadrowicze zaczną kończyć występy w reprezentacji. A zaczną zapewne już po mundialu.

WOJCIECH KOWALCZYK: - I zdania nie zmieniam. To nie jest przypadek, że nasza młodzież przebija się ostatnio właściwie tylko we Włoszech. Nie świadczy to niestety dobrze o ewentualnych następcach obecnych liderów kadry, tylko jest dowodem na kryzys Serie A. Piotr Zieliński jest brutalnie pchany w reprezentacji, ma być dziesiątką, bo innej nie mamy, ale biorąc pod uwagę liczbę szans, jaką dostał od selekcjonera, nie zrobił spodziewanych postępów. Miał raptem kilka przebłysków, a to za mało, żeby wiązać z piłkarzem wielkie nadzieje. Smutna prawda jest taka, że nie mamy zaplecza. Do Rosji Adam Nawałka musi zabrać tych, co na Euro, bo nie ma wyboru. Jedyna walka o miejsca, jakiej będziemy świadkami przed mundialem, rozegra się między menedżerami. I ci najbardziej operatywni będą sobie mogli pogratulować, że obsadzili w kadrze pozycje numer 21, 22, i 23, a potem zdyskontują to na rynku transferowym. Polski futbol nie będzie miał jednak z tego większego pożytku.

 

Wysoki ranking biało-czerwonych jest zaprzeczeniem pańskiej krytycznej oceny.

WOJCIECH KOWALCZYK: - Z rankingu na razie mamy rzeczywiście największy pożytek, nawet jeśli nie oddaje rzeczywistej siły drużyn. Wartość klasyfikacji FIFA najlepiej określa zresztą pierwsza, swego czasu, pozycja Belgii, która w poważnych turniejach nigdy nie osiągnęła choćby półfinału. I nie wiadomo, czy osiągnie. Polska skorzystała jednak o tyle, że w Lidze Narodów nie będzie grała z ogórkami. Jeśli więc umiejętnie wykorzysta się spotkania z Włochami i Portugalczykami, może być to dobra nauka i zysk na przyszłość. Tyle że o przyszłość naszej piłki w wydaniu reprezentacyjnym naprawdę bardzo się martwię. Na horyzoncie widać już koniec kadencji prezesa Zbigniewa Bońka w PZPN, a przecież trener Nawałka, jeśli nie wyszedłby z grupy w Rosji, także pewnie nie zostanie na stanowisku.

 

Czyli wiąże pan nadzieje z występem w Lidze Narodów?

WOJCIECH KOWALCZYK: - Nad tym w ogóle nie ma teraz sensu się zastanawiać. Jesienią może być już przecież inny trener, a drużyna z całą pewnością będzie już inna. A przynajmniej powinna być. Kuba i Łukasz Piszczek skończą w tym roku po 33 lata, i będą mogli uchodzić za dziadków w kadrze. Oczywiście z całym dla nich szacunkiem, bo wiele dla tej reprezentacji przez lata zrobili. Tylko że Liga Narodów powinna służyć budowie nowego zespołu, na kwalifikacje Euro 2020, które w całości zostaną rozegrane w roku 2019. A na czym na dziś możemy budować optymizm? Na rewelacyjnym Lewym, Gliku, który ma spokój, Grosiku, który urwie się przeciwnikowi, nawet jeśli nie gra w klubie? I na Grześku Krychowiaku, zawsze – nawet jak przyjeżdża z rezerw PSG – będącym w stanie konkretnie wpieprzyć się w rywala? Młodzież, niestety, pokazała na co ją stać podczas Euro U-21 w Polsce w zeszłym roku. Przepraszam za dosadny język, ale ta grupa zrobiła kupę widząc przed sobą rówieśników ze Słowacji. Tak wielki był strach. Nawet najzdolniejszy Dawid Kownacki, nie był w stanie pociągnąć drużyny. Zatem uzasadnione są obawy, że gdy zabraknie Lewandowskiego, pozostaniemy bez lidera. Nasz kapitan także skończy w tym roku już 30 lat i będzie musiał starannie dysponować siłami. OK, do Euro 2020 na pewno dotrwa, ale na kilku pozycjach zostanie spalona ziemia.

 

Na przykład?

WOJCIECH KOWALCZYK: - Prawa pomoc będzie istniała tylko teoretycznie, biorąc pod uwagę wiek i zużycie Kuby Błaszczykowskiego i kłopoty zdrowotne Maćka Makuszewskiego, którego – mimo wielkich  ambicji – nie widzę nawet na rosyjskim turnieju; bo nie zdąży wrócić z formą. Można oczywiście przesunąć w to miejsce Grosika, ale wtedy kołdra zrobi się za krótka z lewej strony. A Paweł Wszołek w moim odczuciu nie jest lepszy od choćby Michała Kucharczyka. Nawet jeśli dobrze zagrał pół jakiegoś meczu towarzyskiego. Bo towarzysko to można sobie zatańczyć w programie telewizyjnym.  

 

Prawa pomoc to tylko jedna pozycja.

WOJCIECH KOWALCZYK: - To zasygnalizowanie szerszego problemu polegającego na zaawansowaniu wiekowym, kłopotach z grą w klubach i zdrowotnych kandydatów do kadry. Nawałka powinien jeszcze przed, a nie po, mundialem przeprowadzić w drużynie gruntowne reformy. Tyle że nie jest w stanie przeprowadzić żadnych. Z prostego powodu – nie mamy piłkarzy, którzy mogliby z powodzeniem zastąpić obecnych podstawowych kadrowiczów. A taki Jarosław Jach nie pomógł sobie transferem do Anglii. Nawet jednak gdyby nie wyjechał, nie przeskoczyłby w hierarchii Kamila Glika i Michała Pazdana. Inna sprawa, że legionista najlepszy okres ma już za sobą. I trudno spodziewać się, żeby zbliżył się do swego poziomu z Euro. Zwłaszcza że może być sfrustrowany faktem, że nie doczekał się zagranicznego transferu.

 

Po pięciu latach skończyły się najlepsze polskie reprezentacje w historii – Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka. Nawałce pięciolatka stuknie w listopadzie. Będzie umiał przełamać fatum?

WOJCIECH KOWALCZYK: - Ma niewielkie szanse. Prawda jest taka, że nasze szkolenie, to… kamieni kupa, że ograniczę się do ostatniej części mało wyszukanego powiedzenia. Oglądałem z bliska turnieje kwalifikacyjne w kategoriach U-17 i U-18 rozgrywane w Polsce, na których okazało się że wyższy procent posiadania piłki mają nawet Białoruś, Czarnogóra, czy Irlandia Północna. Czyli wcale nie potentaci. Poza tym nasza młodzież nie wytrzymuje presji. Wystarczy spojrzeć na Pawła Dawidowicza, który miał zostać polskim Ronaldem Koemanem. Tymczasem nie zawojował nawet w drugiej Bundesligi, a we Włoszech, mimo ewidentnego załamania tam futbolu na każdym poziomie, jeszcze się nie odnalazł. Drużyna Nawałki była stara już na Euro we Francji, a teraz w Rosji będzie jeszcze starsza. Co oznacza więcej kłopotów dla trenera.

 

Mamy w Polsce trenerów, którzy mogliby pociągnąć ten wózek po Nawałce?

WOJCIECH KOWALCZYK: - Jeśli Nawałka wyjdzie z grupy w Rosji, to zostanie. Myślę, że selekcjoner ma ogromny ból głowy i nie śpi spokojnie. Biorąc jednak pod uwagę nasz potencjał szkoleniowy, który przez kabaretowe zmiany w ekspresowym tempie na ławkach w ekstraklasie nie prawa się zwiększać, to lepiej, życzmy wszyscy, aby Polska zagrała w fazie pucharowej. I przy tym wyniku trener, którego mamy, nie znudził się posadą.

 

Może być jednak i tak, że po awansie – dajmy na to, i oby! – do ćwierćfinału MŚ, szejkowie wyłożą 3 miliony dolarów na pensję Nawałki i nie dadzą szans PZPN w negocjacjach.

WOJCIECH KOWALCZYK: - 3 miliony dolarów to prezes Boniek trzyma na co dzień w sejfie, więc w każdej chwili może zacząć płacić Nawałce takie pieniądze, nawet jeśli dotąd tego nie robił.

 

Czyli nie widzi pan potencjalnych następców?

WOJCIECH KOWALCZYK: - Na dziś kandydata z odpowiednią charyzmą i charakterem – nie. Kilka lat temu wskazałbym pewnie Michała Probierza, który wówczas stawiał na młodych polskich piłkarzy w Jagiellonii i miał z nimi wyniki. Potem jednak zmienił podejście… Inna sprawa, że nadal jest jednym z niewielu, którzy umieliby wziąć w obroty na przykład Kownasia… 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~StomilUżytkownik anonimowy
~Stomil :
No photo~StomilUżytkownik anonimowy
Lubie goscia, ale jesscze nigdy nie widzialem, zeby sie o czymkolwiek pozytywnie wypowiadal. Typowy pesymiata az w oczy szczypie.
30 sty 21:51 | ocena:50%
Liczba głosów:8
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KIBIC Użytkownik anonimowy
~KIBIC :
No photo~KIBIC Użytkownik anonimowy
KOWAL KRYTYKOWAC JEST BARDZO LATWO I TO CI WYCHODI NAJLEPIEJ BO NIE MASZ NIC DOBREGO DO POWIEDZENIA OPRUCZ SWOICH LAT GRY I KOLESI W POKOJU OD KIELISZKA
3 lut 13:26
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii