Nawałka nie ma wyboru. Boniek też nie

Zagraniczny trener, nawet z nie wiadomo jak wielkim nazwiskiem, nie zna naszej mentalności, historii, kultury a nawet obecnych realiów i nastawienia kibiców.

Polska - Czarnogora
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Skoro już zaczęliśmy publicznie rozmawiać o kształcie reprezentacji Polski na Ligę Narodów pierwsza podstawowa uwaga powinna być następująca: – Nie jesteśmy nacją, która jest w stanie wystawiać zupełnie różne składy na finały ważnych imprez oraz na przykład na nowe rozgrywki, które ruszą już jesienią bieżącego roku. Pewnie, Niemcy mogli sobie pozwolić, żeby drugim
garniturem zagrać - i to z powodzeniem - w Pucharze Konfederacji, ale to są… Niemcy. Nasz potencjał jest obecnie taki, że ciężko jest sklecić solidną dwudziestkę na Euro czy mundial. Już rok temu apelowałem, żeby poważnie pomyśleć o przyszłości, ponieważ na mistrzostwach świata w Rosji z trójką z przodu (lat życia) będą już nie tylko Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, ale też Robert Lewandowski, Kamil Glik, Kamil Grosicki, czy Michał Pazdan. I jeszcze kilku innych
etatowych dotąd kadrowiczów. A na przykład na Maćka Makuszewskiego, z całym szacunkiem dla niego, choć pomógł w jednym meczu w kwalifikacjach, ze względów zdrowotnych raczej trudno liczyć w perspektywie najbliższego turnieju. Zresztą lechita skończy już 29 lat, czyli de facto jest z generacji obecnych liderów.

Z młodych w kadrze obecnie są tylko Piotr Zieliński, Karol Linetty, Bartek Bereszyński i Arek Milik, ale po szeregu poważnych kontuzji. Jan Bednarek poszedł do Southampton i szybko przekonał się, że potrzebuje roku, aby w ogóle zaadaptować się do tempa i poziomu gry w Anglii. Natomiast Jarek Jach, któremu też życzę jak najlepiej, po przeprowadzce do Crystal Palace właściwie skreślił się z wyjazdu do Rosji. To mega fajny chłopak, ale prognozuję, że w tym półroczu nie przebije się do jedenastki w klubie. OK, ogromny potencjał objawił jesienią w Górniku Szymon Żurkowski. Tylko że nawet gdyby z przytupem wszedł do kadry, sam nie będzie robił za całą młodą falę w reprezentacji Polski.

Trener Adam Nawałka, którego uwielbiam, nie ma właściwie wyboru - musi liczyć, że skład, który wyselekcjonował już dość dawno temu będzie grał jak najdłużej. A kibice powinni ściskać kciuki,
żeby jak najdłużej widział sens w pracy z drużyną narodową. Jestem bowiem zwolennikiem - pewnie niezbyt popularnej - tezy, że reprezentację Polski powinien prowadzić wyłącznie Polak. Niemcy mają od wielu cykli eliminacyjnych Joachima Loewa, dlaczego my zatem nie mielibyśmy mieć równie długowiecznego na tym stanowisku Nawałki? Tym bardziej, że sprawdził się i wiadomo, że jest naprawdę dobry? Zagraniczny trener, nawet z nie wiadomo jak wielkim nazwiskiem, nie zna naszej mentalności, historii, kultury a nawet obecnych realiów i nastawienia kibiców. Może się tego nauczy, może nie, ale na pewno nie wniknie tak głęboko w te kwestie jak nasz rodak.

Obecny selekcjoner reprezentacji Polski zrobił tak naprawdę wyniki ponad stan. Zatem każdy normalny zdrowy chłop, który zna się na piłce - a uważam, że prezes PZPN Zbyszek Boniek jest nie tylko inteligentny, ale ma pojęcie o robocie z kadrą zarówno z perspektywy zawodnika, jak i selekcjonera - musi zdawać sobie sprawę, że gdy skończy się obecny złoty okres, będzie musiał dać Adamowi dodatkowy czas. Aby Nawałka mógł zebrać i zgrać nową dwudziestkę, z którą będzie można pokazać się w kolejnych mistrzostwach Europy
i na następnym mundialu.

 

Z tej samej kategorii