Maciej Sawicki: Start Ligi Narodów to nowe otwarcie w UEFA

Rozmowa z Maciejem Sawickim, sekretarzem generalnym PZPN o Lidze Narodów, nowym typie rozgrywek reprezentacyjnych.

Czarnogora - Polska
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Adam GODLEWSKI: Dlaczego europejski futbol będzie lepszy z Ligą Narodów niż bez tych rozgrywek?
Maciej SAWICKI: - Przede wszystkim wzrośnie prestiż rywalizacji drużyn narodowych, co przy ofensywie klubów, które niechętnie patrzyły na zwalnianie zawodników na spotkania o nic, a tak naprawdę kwestionowały zasadność ich organizowania, stało się wręcz koniecznością. UEFA wprowadza format dla reprezentacji na kształt Ligi Mistrzów w futbolu klubowym. I zastąpi nim, a zatem rozgrywkami o konkretną stawkę, mecze towarzyskie. Zmianie ulegną teraz kalendarze i zasady kwalifikacji do finałów najważniejszych turniejów. A to tak naprawdę nowe otwarcie w europejskim futbolu.

 

Wszyscy byli zachwyceni nową ideą? Odnoszę wrażenie, że na Lidze Narodów federacje takie jak polska skorzystają bardziej niż na przykład Niemcy, Włosi czy Anglicy.
Maciej SAWICKI: - Pierwotne plany rzeczywiście były kreowane przez największych graczy w Europie, którzy chcieli zakonserwować swoją dominującą pozycję. Na to jednak nie było zgody średnich federacji, czyli takich jak nasza. PZPN, a szczególnie prezes Zbigniew Boniek twardo domagał się stworzenia sprawiedliwego systemu, ze spadkami i awansami, a nie sprzyjaniu pomysłom sześciu czołowych związków krajowych przez UEFA, które najchętniej na okrągło grałyby tylko ze sobą. I między siebie dzieliły wielkie pieniądze z tytułu praw telewizyjnych i marketingowych. Nie jest zresztą wielką tajemnicą, że największym przeciwnikiem powołania Ligi Narodów byli Niemcy. Na szczęście udało się przeforsować wariant, w którym decydujący dla rozstawienia jest ranking, więc tak naprawdę droga do dywizji A przed nikim nie będzie zamknięta.

 

Jeśli jesteś wystarczająco dobry pod względem sportowym, możesz awansować nawet na szczyt. I to jest zdrowe.
Maciej SAWICKI: - Bogate i wielkie federacje godzą się na innowacje chętniej, gdy ktoś im za to sowicie zapłaci.

 

Rozumiem więc, że pieniądze w Lidze Narodów są duże.
Maciej SAWICKI: - Na pierwszym miejscu była pozycjonowana wartość sportowa, tak aby nie trzeba było dodatkowo zachęcać kibiców, żeby zaczęli się interesować i emocjonować nowymi rozgrywkami, ale oczywiście dobry produkt wymaga też odpowiedniego zabezpieczenia od strony finansowej. I pieniądze także naturalnie stanowią zachętę do udziału w Lidze Narodów, gdyż teraz do krajowych federacji będzie wpływało więcej środków.

 

O ile?
Maciej SAWICKI: - Sporo więcej, w zależności od rankingu sportowego i pozycji w świecie futbolu. Tak naprawdę wszyscy zdyskontowali centralizację praw telewizyjnych poprzedzających powstanie Ligi Narodów, która w UEFA nastąpiła w poprzedniej perspektywie budżetowej, czyli w latach 2014-18, gdy większość federacji podwoiła przychody z tego tytułu. Jeśli idzie o PZPN, to my później wynegocjowaliśmy sobie znacznie lepsze niż wcześniej warunki, na których udostępniamy obecnie UEFA prawa telewizyjne. Na tyle, że na cykl 2018-2022 są ponad sto procent wyższe niż we wcześniejszej czterolatce.

 

Czyli cena wzrosła z 17 na 35 milionów euro?
Maciej SAWICKI: - Konkretnych kwot nie mogę podać a nawet potwierdzić, ale nie ma przekłamania w informacji, że teraz nasz pakiet kosztuje grubo ponad 30 milionów euro. Z zastrzeżeniem, że pewne kwestie są uzależnione od bonusów, bo to standardowa praktyka przy zawieraniu takich umów. To oczywiście UEFA sprzedawała w imieniu wszystkich związków scentralizowane prawa, ale PZPN miał solidne podstawy, aby ubiegać się o zmianę warunków. Odbudowaliśmy zaufanie i wizerunek związku, a dodatkowo nasza drużyna narodowa gra w ostatnich latach wspaniale, wspięła się na rekordowo wysokie miejsca we wszystkich rankingach. I to wszystko spowodowało, że mecze reprezentacji Polski stały się naprawdę poszukiwanym towarem, o który zaczęły się bić największe stacje telewizyjne w kraju. Dzięki temu UEFA miała tytuł, żeby ponownie usiąść do rozmów – w naszym imieniu – z Telewizją Polską i Polsatem i pozmieniać stawki. Tak aby tort, który oferujemy był sprzedawany za realną cenę.

 

Praw marketingowych PZPN nie oddał do UEFA, choć mógł.
Maciej SAWICKI: - Mniej więcej połowa, głównie mniejszych związków, przekazała również prawa sponsoringowe do europejskiej federacji, natomiast my sto procent zachowaliśmy dla siebie. Wiemy, że umiemy zarządzać tym segmentem i budować wartość dla sponsorów. Najlepszy dowód to kolejne umowy, które są na tyle atrakcyjne, że w ciągu pięciu lat budżet PZPN wzrósł dwuipółkrotnie.

 

Liga Narodów podniesie wartość praw sponsoringowych reprezentacji Polski?
Maciej SAWICKI: - Na pewno przyczyni się do wzrostu, ale o ile konkretnie – to jest niemierzalne. Choć nasi partnerzy mają świadomość, że skoro mecze towarzyskie zostaną zastąpione spotkaniami o punkty, a na dodatek biało-czerwoni wystąpią w najwyższej dywizji, to ich atrakcyjność będzie o wiele wyższa. Kogokolwiek bowiem wylosujemy w środę, i tak będziemy mierzyli się z najlepszymi w Europie.

 

Pieniądze leżą też na boisku w nowo powstałych rozgrywkach.
Maciej SAWICKI: - Owszem, w formie nagród sportowych także można znacząco zarobić. W Dywizji A za udział w rozgrywkach jest 1,5 mln euro dla każdego uczestnika, B – 1 mln, w C – 750 tys, w D – 500 tys. Na tyle samo zostało wycenione wygranie grupy w poszczególnych dywizjach. A dodatkowo zwycięzca Final Four zgarnie 4,5 mln euro, drugi zespół dostanie 3,5 mln, trzeci 2,5, zaś zwarty – 1,5. Łatwo obliczyć, że na murawie leży przed naszym zespołem 7,5 mln euro, czyli grubo ponad 30 mln złotych. Jest więc o co się bić! Na pewno jednak pieniądze nie są główną motywacją do gry w reprezentacji. Nasi piłkarze wiedzą, że występy w drużynie narodowej dają popularność, która jest wartością samą w sobie, ale może też przełożyć się na intratne kontrakty reklamowe.

 

Czy z polskiej perspektywy ma to znaczenie, czy w pierwszej edycji Ligi Narodów zagralibyśmy z Maciej SAWICKI: - Niemcami oraz Anglią lub z Belgią i Szwajcarią. Oba zestawy rywali możemy w środę wylosować, oba nie są jednak porównywalne pod względem siły marketingowej.
Maciej SAWICKI: - Nie stanowi to żadnej różnicy. Nasze stadiony zapełniają się niezależnie od rywala, mamy trzecią frekwencję w Europie na meczach drużyny narodowej. Osobiście życzyłbym sobie i zawodnikom jak najmocniejszych przeciwników. To będzie bowiem świetna okazja, żeby czegoś się nauczyć i podwyższyć sportowe umiejętności.

 

Kto poleci na losowanie grup do Lozanny?
Maciej SAWICKI: - Wiceprezes Marek Koźmiński, ja, selekcjoner Adam Nawałka, dyrektor reprezentacji Tomasz Iwan i rzecznik związku Kuba Kwiatkowski. Prezes Zbigniew Boniek miał inne ważne plany, ale skład delegacji jest znaczący, bo to naprawdę istotne rozgrywki. Osiągnięty wynik określi bowiem, z którego koszyka będziemy losowani w kwalifikacjach Euro 2020. A ponadto warto pamiętać, że na kolejne mistrzostwa pojadą zwycięzcy grup i zespoły z drugich miejsc w kwalifikacjach, zaś pozostałe cztery miejsca – o które ewentualny baraż został zaplanowany na marzec 2020 roku – zostały przydzielone, w formie tak zwanych dzikich kart, do Ligi Narodów. Dla każdej z czterech dywizji przewidziano jedno miejsce. Nawet dla D, czyli tej najsłabszej, z której pewnie nikt bez wprowadzenia startujących we wrześniu nowych rozgrywek nie pojechałby nigdy na mistrzostwa Europy.

 

Z eliminacjami mistrzostw świata będzie podobnie?
Maciej SAWICKI: - Zdaje się, że przed mundialem w Katarze będzie już 11 grup kwalifikacyjnych w Europie, a miejsc po podziału na naszym kontynencie 13. Więc tylko dwie dzikie karty zostaną przyznane dla uczestników Ligi Narodów, dla zespołów z dywizji A i B.

 

Zostanie w ogóle margines na mecze towarzyskie przy tak napiętym kalendarzu w strefie UEFA?
Maciej SAWICKI: - Owszem, zwłaszcza dla reprezentacji, które zagrają w trzyzespołowych grupach, a zatem dla wszystkich z najwyższych dywizji A i B. Konkretnie będą to dwa terminy na mecze towarzyskie. Jeszcze nie wiadomo z kim zagramy jesienią bieżącego roku, wiadomo natomiast, że w trakcie dwóch miesięcy od losowania Ligi Narodów będziemy musieli nie tylko podać, ale i potwierdzić rywali. Dlatego, że te spotkania także wejdą w pakiet scentralizowanych praw telewizyjnych, którymi dysponuje UEFA. Wydaje mi się więc, że skupimy się na zakontraktowaniu zespołów z Europy, aby jak najlepiej przygotować się do przewidzianych na rok 2019 eliminacji Euro. Po tej modyfikacji koncentracja meczów o punkty w roku kalendarzowym będzie bardzo duża: dwa terminy w marcu, dwa w czerwcu, a potem po dwa we wrześniu, październiku i listopadzie. W trybie czwartek – niedziela, piątek – poniedziałek, sobota – wtorek. Losowanie eliminacji ME przewidziane jest na grudzień 2018 roku, bo wtedy – już po rozegraniu grup w Lidze Narodów – będzie można ustalić rozstawienie zespołów w poszczególnych koszykach. Mam nadzieję, że Polska utrzyma dzisiejsze 9. miejsce, które dawałoby możliwość losowania z pierwszego koszyka. Jeśli jednak coś poszłoby nie tak, to spadniemy maksymalnie na 12. miejsce, ponieważ jako uczestnik dywizji A niżej nie możemy. Czyli w najgorszym przypadku drugi koszyk i tak będziemy mieli zagwarantowany.

 

Jak wygląda kwestia przychodów z dnia meczowego na Stadionie Narodowym?
Maciej SAWICKI: - Znakomicie! I to nawet przy zachowaniu stałych cen dla zwykłego Kowalskiego, czyli 200 zł w strefie A oraz 160 i 100 w kolejnych. Popyt czasami nawet pięciokrotnie przewyższa podaż, ale nie podwyższamy cen, aby dla nikogo nie były barierą. Bardzo duży dochód mamy z biletów VIP i lóż biznesowych. Dzięki temu globalny przychód z organizacji meczu na Narodowym przekracza 10 mln zł. Jeśli od tego odejmiemy koszty, to przy naszym zarządzaniu zostaje dużo więcej niż 50 procent czystego zysku.

 

Liga Narodów nie będzie jednak rozgrywana na Narodowym.
Maciej SAWICKI: - Nie, taką przyjęliśmy strategię. Kandydują – do organizacji dwóch meczów w Lidze Narodów, bo tyle rozegramy u siebie, i dwóch jesiennych towarzyskich – Gdańsk, Wrocław, Poznań i Stadion Śląski w Chorzowie. Decyzje jeszcze nie zapadły, będziemy się nad tym pochylać po wiosennych spotkaniach przygotowawczych do mundialu. Jeśli jednak chodzi o obiekty, to prawie wszyscy w Europie nam zazdroszczą, jesteśmy w Top 5 na kontynencie.

 

Ile edycji Ligi Narodów zostanie rozegranych?
Maciej SAWICKI: - Na pewno przynajmniej dwie w Europie. A później... Cóż, ruszyły już prace nad powstaniem globalnej Ligi Narodów. Zespoły z Ameryki Południowej szybko się połapały, że uciekły im terminy do rozgrywania meczów towarzyskich w potentatami z Europy. A poza tym pomysł bardzo się spodobał, więc świat chciałby się przyłączyć do UEFA. Prace nad kontynentalną Ligą Narodów trwały 3 lata, ale oceniam, że ogólnoświatowe rozgrywki mogłyby ruszyć – mimo presji ze strony innych kontynentalnych konfederacji, żeby ruszyć już w roku 2021 – dopiero po mundialu w Katarze. Europa ma już przecież sprzedane prawa telewizyjne na dwa cykle, a poza tym wszyscy będą musieli zmodyfikować kalendarze przed finałami mistrzostw świata w 2022 roku, których finały zostaną rozegrane w grudniu.

 

Na jaki wynik w premierowej edycji Ligi Narodów powinni nastawiać się polscy kibice?
Maciej SAWICKI: - Podstawowy cel sportowy będzie taki, żeby utrzymać się w dywizji A, co wymaga zajęcia co najmniej drugiego miejsca w grupie. Zaś awans do Final Four – byłby już czymś niezwykłym!

 

Z tej samej kategorii