Kamil Wilczek: Nie powinni mnie tak potraktować

Kamil Wilczek
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Po powrocie ze świąt do Carpi okazało się, że zostałem odsunięty od drużyny i wiedziałem, że muszę szybko znaleźć nowy klub - opowiada Kamil Wilczek, który wczoraj rozpoczął przygotowania z duńskim Brondby IF.

KRZYSZTOF BROMMER: Jeszcze w grudniu mówił pan, że będzie chciał pan powalczyć o miejsce w Carpi. Co takiego się stało, że szybko zamienił pan Włochy na Danię?
KAMIL WILCZEK: Po świętach wróciłem do Carpi i dowiedziałem się, że zostałem odsunięty od drużyny i będę trenował indywidualnie. Okazało się, że nie byłem jedyny, to samo spotkało Marco Borriello. To sprawiło, że byłem już w stu procentach przekonany, że trzeba jak najszybciej znaleźć nowego pracodawcę i cieszę się, że to się udało.

 

Jest pan zły, że tak to się potoczyło?
KAMIL WILCZEK: Nikt tego nie wytłumaczył, nie porozmawiał. Nie miałem pretensji, że trener na mnie nie stawia, bo to jego suwerenna decyzja, ale mam żal, że tak mnie potraktowano z tym odsunięciem, bo można było to zrobić inaczej, a nie stosować pewnego rodzaju szantażu.

 

Jak wyglądało samo rozstanie z Carpi?
KAMIL WILCZEK: Nie brałem w tym udziału, wszystkie sprawy związane z negocjacjami i samym rozwiązaniem kontraktu wziął na siebie mój menedżer. Gdy wszystko było już załatwione, podpisałem dokumenty i poleciałem do Danii.

 

Już latem Broendby bardzo o pana zabiegało. Nie przeszło panu przez myśl, że trzeba było wtedy zdecydować się na Danię?
KAMIL WILCZEK: Nie ma co gdybać, czy powinienem latem wybrać ofertę Broendby. Nie wiadomo co by było, gdybym choćby strzelił gola Interowi. Grałem wtedy w pierwszym składzie i miałem świetną okazję. Takie jest życie, taki jest futbol. Latem ofert było sporo, a proszę mi wierzyć wszystko dokładnie analizowałem wraz z moim menedżerem. Stało się, jak się stało. To już jednak za mną.

 

Jest coś za czym będzie pan tęsknił po wyprowadzce z Włoch?
KAMIL WILCZEK: Mógłbym powiedzieć, że za pogodą i jedzeniem, ale... nie jestem turystą, tylko piłkarzem. Gdybym podróżował po świecie i spędzał wakacje w różnych rejonach Europy, to mógłbym powiedzieć, że we Włoszech żyje się świetnie. Zależy mi tylko i wyłącznie na graniu, a poza tym Kopenhaga to naprawdę ładne miasto, no i znowu widzę śnieg (śmiech).

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii