Bogusław Kaczmarek: Martwię się o "towarzysza" dla Krychowiaka

Bogusław Kaczmarek
 /  fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Były współpracownik selekcjonera reprezentacji Polski, Leo Beenhakkera, przekonuje, że brak lewego obrońcy z prawdziwego zdarzenia jest problemem nękającym reprezentację Polski od wieków. - Musimy podwyższyć blok defensywny, bo przy stałych fragmentach gry robimy kardynalne błędy, na poziomie Białorusi - twierdzi znany trener.

BOGDAN NATHER: Reprezentacja Polski nie ma w tej chwili lewego obrońcy z prawdziwego zdarzenia?
BOGUSŁAW KACZMAREK: - Ta przypadłość nęka naszą reprezentację od wieków. Z obsadą tej pozycji mieli problemy Kazimierz Górski, Jacek Gmoch, Antoni Piechniczek, Leo Beenhakker. Jedynym klasycznym lewym obrońcą był Adam Musiał, reszta była tylko przysposobiona do gry na tej pozycji, chociażby Zygmunt Anczok, czy Marek Koźmiński. O ile mnie pamięć nie myli, w jednym meczu u Jacka Gmocha na lewej obronie zagrał Henryk Maculewicz, doskonały stoper przecież. U Leo Beenhakkera, z którym współpracowałem, na tej stronie występował Grzegorz Bronowicki. Artur Jędrzejczyk, czy Maciej Rybus, których na tej pozycji wystawiał Adam Nawałka, nie są urodzonymi lewym i obrońcami.


Proponowany przez obecnego selekcjonera w najbliższych meczach towarzyskich z Urugwajem i Meksykiem wariant z trzema środkowymi obrońcami i dwoma „wahadłami” to gest rozpaczy, czy szukanie nowego pomysłu na grę reprezentacji Polski? Taki model doprowadził w 2002 roku Brazylię do mistrzostwa świata, ale trener Luiz Felipe Scolari miał na bokach Cafu i Roberto Carlosa. Tej klasy piłkarze robili różnicę…
BOGUSŁAW KACZMAREK: - Na pewno nie jest to gest rozpaczy, tylko jeden z modeli funkcjonowania drużyny. Prowadząc Groclin/Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski z powodzeniem zastosowałem ten wariant. Na środku grali u mnie Kozioł, Kriżanac i Pawlak, a na wahadle Marcin Zając lub Piotr Piechniak z prawej strony, zaś na lewym Bogdan Prusek lub Tomasz Moskała. W tym wariancie tylko pozornie trzeba się zastanowić nad obsadą wahadeł. Moim zdaniem kluczowym zagadnieniem będzie znalezienie dobrego towarzystwa Grzegorzowi Krychowiakowi. Nie twierdzę, że Krzysztof Mączyński, czy Karol Linetty to słabi piłkarze, ale mam wątpliwości.


Jakie wysuwa pan wobec nich zastrzeżenia?
BOGUSŁAW KACZMAREK: - Proszę zauważyć, że w meczach eliminacyjnych strzeliliśmy 28 goli, ale straciliśmy aż czternaście. Musimy zatem podwyższyć blok defensywny. Dlaczego? Bo przy stałych fragmentach gry robimy kardynalne błędy, na poziomie Białorusi, nie obrażając Białorusinów. Musimy zatem uszczelnić defensywę. Kiedyś robił to z powodzeniem Tomasz Jodłowiec, teraz myślałem o Marcinie Kamińskim z VfB Stuttgart, ale on w tej chwili leczy kontuzję.


Kto - oprócz Kamila Glika i Michała Pazdana - powinien być pańskim zdaniem tym trzecim środkowym obrońcą?
BOGUSŁAW KACZMAREK: - Optowałbym za Jarosławem Jachem, który ma dobre parametry i niezłą lewą nogę, ale on ostatnio obniżył loty. W tej sytuacji chyba jedyną alternatywą jest Thiago Cionek.


A może Artur Jędrzejczyk, który na lewej obronie grał chyba za karę…
BOGUSŁAW KACZMAREK: - Chce pan mu kupić bilet na karuzelę? Aż boję się myśleć, co zrobiłby z nim Cavani. Jędrzejczyk niech najpierw wróci do normalnej dyspozycji i wywalczy sobie miejsce w podstawowym składzie Legii, bo na razie grywa tylko ogony. Stawiam na Cionka, chociaż odpowiedź na to pytanie zna tylko Adam Nawałka, który przez pięć dni miał wszystkich obrońców pod lupą.

 

Z tej samej kategorii