Dariusz Dziekanowski: Mogę powiedzieć, kto nie jest Deyną

To nie są piłkarze, którzy mają po 35-37 lat. Osiągnęli właśnie najlepszy wiek, żeby osiągnąć sukces. Przy dobrym losowaniu możemy na mundialu zrobić naprawdę fajny wynik - prognozuje były reprezentant Polski.

Dariusz Dziekanowski Tomasz Klos
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Kadra Adama Nawałki zamknęła rok i czeka na wiosenną fazę przygotowań do mundialu. W ekipie na finałowy turniej wciąż kilka miejsc jest wolnych. Towarzyskie testy z Urugwajem (0:0) i Meksykiem (0:1) odpowiedziały na kilka pytań, ale i… wygenerowały kolejne.

 

Łukasz ŻUREK: Zimujemy zadowoleni czy może jest coś, co powinno nas niepokoić na siedem miesięcy przed mundialem?
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Wygraliśmy eliminacje, awansowaliśmy do mistrzostw świata z pierwszego miejsca i z tego powinniśmy się cieszyć. Mamy teraz czas, żeby spokojnie pomyśleć o tym, co nas czeka latem przyszłego roku. Trzeba jednak pamiętać, że piłka nożna nie lubi przestojów. Wyjazdu do Rosji pewnych może być kilkunastu graczy. Bacznie przyglądać się będziemy tym, którzy o mundialowe nominacje muszą się bardzo postarać.

Jakie adnotacje mogły trafić do selekcjonerskiego notesu po dwóch listopadowych potyczkach towarzyskich?
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Nie wiem, nie widziałem tych zapisków. To tajemnica selekcjonera. Mogę natomiast powiedzieć, że oba listopadowe spotkania – rozgrywane z przeciwnikami wysoko notowanymi w rankingu FIFA – potraktowałbym bardziej poważnie. Słowo „poważnie” można umieścić w cudzysłowie. Urugwaj i Meksyk to finaliści mistrzostw świata. W obu meczach przeciwko takim drużynom chciałbym zobaczyć więcej zawodników podstawowej jedenastki. Niekoniecznie dwa razy po 90 minut, ale nie odsyłałbym części czołowych graczy ze zgrupowania już po pierwszym spotkaniu. Gdyby wystąpili również w drugim, lepiej moglibyśmy ocenić obecny potencjał tych, którzy do reprezentacji dopiero pukają. Zobaczylibyśmy nie tylko, w jaki sposób spisują się w grze przeciwko rywalom, ale też byłaby sposobność ocenić, jak funkcjonują obok tych, którzy tworzą dzisiaj kręgosłup drużyny narodowej.

Kręgosłup pozostaje ten sam od przynajmniej trzech lat. Zgadza się pan z tezą, że latem to będzie drużyna silniejsza niż ta z finałów Euro 2016?
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Mam taką nadzieję. Mówimy o zawodnikach, którzy wciąż się rozwijają i nabierają doświadczenia. To nie są piłkarze, którzy mają po 35-37 lat. Osiągnęli właśnie najlepszy wiek, żeby osiągnąć sukces. Jeżeli spojrzymy na poziom, jaki demonstrują mniej więcej od dwóch lat, to można być optymistą. Przy dobrym losowaniu możemy na najbliższym mundialu zrobić naprawdę fajny wynik.

Grupowych rywali poznamy już 1 grudnia. Potem trzeba mieć plan na efektywne zagospodarowanie wiosny. Pierwsze półrocze powinno być jeszcze poligonem doświadczalnym, jeśli chodzi o kwestie kadrowe?
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Zacznijmy od tego, że drużyna narodowa nigdy nie może być poligonem doświadczalnym. To miejsce, w którym zdaje się najważniejszy egzamin. Cały czas muszą tutaj trafiać tylko najlepsi piłkarze – zwłaszcza przed tak ważną imprezą, jaką są mistrzostwa globu. Liczę na to, że selekcjoner nie będzie się mylił przy rozdziale wiosennych powołań. Każde zaproszenie do kadry powinno ten zespół jedynie ulepszać. To nie jest nabór 10-latków do klubowej akademii. Do reprezentacji kraju zapraszani są zawodnicy bacznie obserwowani co tydzień, a czasem co trzy dni. Ryzyko pomyłki jest zatem niewielkie.

Zastanawiamy się jednak, przy nazwisku którego kadrowicza miga dzisiaj czerwone światełko. Na zasadzie – popraw się, bo kredyt zaufania niebezpiecznie topnieje…
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Tak naprawdę taka lampka powinna się palić przy każdym nazwisku. Jedni są bliżej wyjazdu do Rosji, inni dalej, ale nie może być tak, że ktoś stara się bardziej, a ktoś mniej. Wszyscy muszą być przygotowani do mundialu optymalnie. Wiemy natomiast, że na kilku pozycjach nie mamy pełnego komfortu, jeśli chodzi o obsadę i wybór dublera. Kto obok Lewandowskiego, kto z Glikiem, kto na lewą obronę – te kwestie nadal pozostają otwarte.

W takim razie należy zapytać, kto dwoma listopadowymi próbami wygrał najwięcej...
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Bardzo wiele wygrał Grzegorz Krychowiak. Czekaliśmy na kolejny sygnał z jego strony, że wraca do dawnej formy. I on ten sygnał w meczu z Urugwajem wysłał. To dla nas duża sprawa. Dobry impuls dał również Bartosz Bereszyński. Poza tym na kolejne szanse zasłużył Jarosław Jach – trzeba mu się uważnie przyglądać. Gdybym miał wybierać między Thiago Cionkiem a Jachem, to bez wahania wybrałbym tego drugiego. Jest młodszy, a przez to bardziej perspektywiczny – może być tylko lepszy.

Od wielu miesięcy wydaje się, że największym zmartwieniem Adama Nawałki jest obsada środka pola. Jaka konfiguracja wydaje się panu najbardziej optymalna w tym rejonie boiska?
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Pozycja Krychowiaka nie podlega dyskusji. Kto obok niego? Nie musimy nikogo wskazywać już dzisiaj, bo to zależy od bardzo wielu czynników. Do ostatecznych wyborów pozostało pół roku. Czasem w 2-3 meczach zawodnik potrafi pokazać niesamowite rzeczy.

A jak długo można tolerować rażącą bezproduktywność Karola Linettego i Piotra Zielińskiego? Gdyby przed paroma dniami podobny poziom zaprezentowali w drużynie narodowej gracze powołani do niej po raz pierwszy, drugą szansę otrzymaliby pewnie… już od innego selekcjonera.
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Nie zgadzam się z tak radykalnym postawieniem sprawy. To raczej my sami tworzymy jakieś niesamowite wyobrażenia o tym, że w reprezentacji Zieliński powinien spisywać się na nie wiadomo jakim poziomie. Sami pompujemy balon do ogromnych rozmiarów, a potem go przekłuwamy, nierzadko się tym delektując. Zieliński jest potrzebny tej reprezentacji, daje jej wiele dobrego. Powinniśmy życzyć mu jak najwyższej dyspozycji, zamiast za każdym razem wytykać niedostatki. Zapanowała chyba jakaś moda na to, żeby ciągnąć tego zawodnika w dół i na każdym kroku kwestionować jego możliwości.

Chce pan powiedzieć, że rozmawiamy o zawodniku w mundialowej formie?
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Na pewno stać go na więcej. Ma duży potencjał. Pamiętajmy, że to jest piłkarz młody. Bardzo młody. A już walczy o miejsce w wielkim klubie, jakim jest Napoli. Na razie z różnym skutkiem – raz wygrywa, raz przegrywa. Oczywiście mogę dzisiaj powiedzieć, że Zieliński nie jest Deyną i co najwyżej mógłby nosić za nim sprzęt, ale mówiąc tak, byłbym wobec Piotrka nie fair. Jest świetnie wyszkolony technicznie, ma dobry przegląd pola i duże predyspozycje do gry kombinacyjnej. Owszem, mieliśmy do niego pretensje - chcieliśmy, żeby poczynał sobie na boisku śmielej i brał na siebie większą odpowiedzialność za kreowanie gry. Trzeba jednak zauważyć, że prezentuje się dzisiaj znacznie korzystniej niż jeszcze rok czy półtora roku temu.

U Linettego również zauważa pan progres?
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Karol miewa momenty lepsze i słabsze. Na mistrzostwach świata musimy mieć zawodnika na pozycję numer 8 w optymalnej formie. Może będzie nim Karol, może Krzysztof Mączyński, może ktoś inny. Nadal trzeba szukać.

O konieczności poszukiwań mówi też kapitan Robert Lewandowski – zresztą poruszył ten temat raptem kilka minut po awansie do finałów mistrzostw świata. To dosyć niecodzienna sytuacja, żeby zawodnik na murawie zwracał uwagę selekcjonerowi na brak wartościowych zmienników i potrzebę kadrowych wzmocnień…
Dariusz DZIEKANOWSKI: - A kto to słyszał? I kto to wyniósł z murawy? Chciałbym wiedzieć, kto podsłuchuje Lewandowskiego, a potem opowiada innym o tym, co usłyszał.

Pracujemy nad ustaleniem odpowiedzialnych za taki stan rzeczy. Fakty są jednak gołe - siła rażenia potencjalnych dublerów rzeczywiście nikogo na kolana dzisiaj nie rzuca…
Dariusz DZIEKANOWSKI: - Zadanie selekcjonera jest proste – stworzyć z wybranych przez siebie ludzi zespół, który poleci na turniej finałowy głodny sukcesu. Mamy kilku piłkarzy, których miejsce w wyjściowej jedenastce nie podlega dyskusji. Inni muszą jeszcze udowodnić, że na to zasługują. Czasem mają na to 45 minut, czasem tylko 10. Tylko najlepsi będą umieli wykorzystać każdą ofiarowaną minutę. Krytyka, jakiej poddawana jest ta grupa zawodników, powinna być taka, żeby dzięki niej pomóc drużynie i ją umocnić. Tego wymaga narodowy interes. Na sukces w Rosji czekamy przecież wszyscy.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Robert Biedroń.Użytkownik anonimowy
~Robert Biedroń.
No photo~Robert Biedroń.Użytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
16 lis 17 21:28 użytkownik ~Janek napisał
nie podoba mi się ten Dziekanowski
Wiem, wiem, ohh.... Janek ty zbereźniku.
Twuj ideał chłopaka to Dżejkobina Kosecka, gra we Wrocławiu a to przecież nie jest aż tak strasznie daleko. Wybierz się w weekend i dajcie sobie wzajemnie, jeden drugiemu coś od siebie, coś co macie najlepszego, białoperłowego. Kup mu różową torebkę - będzie w gębie wzięty, zaufaj mi, wiem coś o tym. Pa paa misiaczki, bawcie się dobrze...
17 lis 17 00:30 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
nie podoba mi się ten Dziekanowski
16 lis 17 21:28 | ocena:50%
Liczba głosów:4
50%
50%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii