Rejestr banitów. Mundial wskrzesza „umarłych”

Im bliżej finałów mistrzostw świata, tym częściej i głośniej o drużynie narodowej mówią ci, którzy na globalny czempionat chcieliby się załapać rzutem na taśmę. Ranking banitów układa się w zasadzie sam. Starzy, dobrzy znajomi – przez długi czas zapomniani lub niechciani.

Poprzestajemy jedynie na pięciu nazwiskach, mimo że rejestr odrzuconych można by rozszerzyć bez wysiłku dwu- i trzykrotnie. Światło reflektorów rzucamy na te postacie, które ani przez moment nie pogodziły się z rolą outsidera. Które nazwiska w perspektywie zbliżającego się mundialu mogły albo powinny trafić do selekcjonerskiego notesu? Jak zwykle w takiej sytuacji ścierają się dwie szkoły. Pierwsza z nich uczy, że w półroczu poprzedzającym wielki turniej należy jedynie utrwalać to, co udało się zbudować do tej pory. Druga wręcz odwrotnie – nakazuje szukać nowych wariantów lub przynajmniej modyfikować już istniejące…

 

1. Adrian Mierzejewski (Sydney FC, 31 lat)

Fot. Piotr Kucza / źródło: 400mm

 

Pozycja: Ofensywny pomocnik, skrzydłowy
Debiut: 29.05.2010 (Polska – Finlandia 0:0, tow.)
Bez gry: 4 lata i 2 miesiące
Ostatni występ: 15.11.2013 (Polska – Słowacja 0:2, tow.)
Mecze/gole: 41/3

Z tygodnia na tydzień rośnie grono ekspertów, którzy domagają się powołania go do kadry. Argumenty? Przede wszystkim liczby - 12 ligowych spotkań, 8 goli, 5 asyst. A wszystko to w ekstraklasie Australii, która dawno już przestała być kojarzona z peryferiami poważnego futbolu. Równie dawno miała miejsce rozgrzewka, odbijająca się zawodnikowi czkawką do dzisiaj. Chodzi o tę sprzed towarzyskiego meczu z Irlandią w 2013 roku. „Mierzej” trochę się na nią spóźnił, co Adama Nawałkę – będącego tuż po selekcjonerskiej premierze – miało rozzłościć nie na żarty. Niby szef kadry zapewniał potem wielokrotnie, że urazy nie żywi, ale fakty są takie, że tego piłkarza więcej do swojego zespołu już nie zaprosił. Czy teraz posłucha głosu ludu i sięgnie po gracza, który zyskał status gwiazdy A-League? Piłkarz twierdzi, że mógłby drużynie narodowej pomóc. Trener zapewnia, że obserwuje. Na łączach nadal jednak cisza.

ZDANIEM EKSPERTA: – Nie ma go w tej chwili w reprezentacji, ale jestem pewien, że cały czas jest brany pod uwagę przy konstruowaniu mundialowej kadry - oznajmia Andrzej Juskowiak. – Forma, którą w ostatnim czasie prezentuje, jak najbardziej taki stan rzeczy sankcjonuje. Nie narzekamy na nadmiar kreatywnych zawodników, którzy jedną niekonwencjonalną akcją potrafią wpłynąć na losy meczu. Dlatego należy się poważnie zastanowić, czy Mierzejewski nie powinien otrzymać powołania już na najbliższą potyczkę towarzyską, czyli w marcu. To nie tylko umiejętności, ale i ogromne doświadczenie. Nawet zakończone sukcesem eliminacje do mistrzostw świata pokazały, że często potrzebujemy piłkarza, który w trudnym momencie zrobi na placu gry różnicę lub uderzy skutecznie z rzutu wolnego. Nie jest jednak powiedziane, że to, co Adrian prezentuje w lidze, przełoży automatycznie na grę w kadrze. Wielu już było takich, którzy nie dali rady…

 

2. Damien PERQUIS (GFC Ajaccio, 33 lata)

Fot. Piotr Kucza / źródło: 400mm

 

Pozycja: Środkowy obrońca
Debiut: 6.09.2011 (Polska – Niemcy 2:2, tow.)
Bez gry: 4 lata i 11 miesięcy
Ostatni występ: 6.02.2013 (Irlandia – Polska 2:0, tow.)
Mecze/gole: 14/1

Przynajmniej dwa razy w roku Damien Perquis udziela wywiadu, w którym dobitnie przekonuje, że ponownie chciałby występować z białym orłem na piersi. Raz było tego naprawdę blisko – w roku 2014, kiedy Francuz z polskimi korzeniami był graczem Betisu Sewilla. Obecny selekcjoner zamierzał dać mu szansę, ale na przeszkodzie stanęły wówczas kłopoty zdrowotne zawodnika. A później wszystko potoczyło się tak, że o powrocie do kadry mówił już tylko sam piłkarz. Na dwa lata wyjechał do Toronto FC. Poprzedni sezon spędził w Nottingham Forest, na zapleczu angielskiej Premier League. A od ubiegłego lata występuje w GFC Ajaccio - to drugi szczebel rozgrywkowy we Francji. Na jego korzyść na pewno nie przemawia fakt, że polscy kibice nie życzą sobie obecności w drużynie narodowej nikogo, kto kiedykolwiek kojarzony był z hasłem „farbowany lis”. Blondwłosy stoper w telefon od selekcjonera nadal jednak wierzy, mimo że nie rozmawiali od ponad trzech lat.

ZDANIEM EKSPERTA: - Stawiając sprawę otwarcie, rozmawiamy o zawodniku, który stracił nam się z oczu jakieś dwa lata temu – mówi Tomasz Frankowski. - Jest w wieku Chrystusowym, więc jak na stopera leciwego wieku jeszcze nie osiągnął. Gra w II lidze francuskiej, co oznacza, że nie za wiele wiemy o jego aktualnej dyspozycji. Najwyższą formę prezentował w latach 2010-12. Jako członek sztabu szkoleniowego kadry mogłem to ocenić z bliska. Mieliśmy już wtedy Kamila Glika, ale to Damien był wówczas zdecydowanie środkowym obrońcą numer jeden. Potwierdzał to nie tylko w meczach, ale również na treningach i w małych gierkach. Jeśli teraz prezentuje przynajmniej zbliżony poziom, to bez wahania należy dać mu szansę. Tyle że defensorzy wskazywani do tej pory przez Adama Nawałkę nie dali podstaw, żeby szukać innych rozwiązań. Skoro jednak w kadrze gra Thiago Cionek - jeszcze przed chwilą również piłkarz drugoligowy - to dlaczego nie mielibyśmy widzieć w niej również Perquisa? Pytanie, co tak naprawdę stoi u podstaw motywacji tego zawodnika. Być może to tylko zbliżający się mundial wskrzesza zapomniane postacie…

 

3. Eugen POLANSKI (TSG 1899 Hoffenheim, 31 lat)

Fot. Piotr Kucza / źródło: 400mm

 

Pozycja: Defensywny pomocnik
Debiut: 10.08.2011 (Polska – Gruzja 1:0, tow.)
Bez gry: 3 lata i 10 miesięcy
Ostatni występ: 5.03.2014 (Polska – Szkocja 0:1, tow.)
Mecze/gole: 19/0

Żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy – tak najkrócej można zdefiniować postawę Eugena Polanskiego konsekwentnie demonstrowaną od wielu miesięcy. Mówi, że popełnił błąd i zapewnia, że jego miejsce jest w drużynie Adama Nawałki. Tyle tylko że droga powrotna do drużyny narodowej nie wiedzie przez konfesjonał. Wie o tym szef kadry i ma tego świadomość sam zawodnik. Za wszystko można przeprosić jedynie na boisku. A akurat do tego urodzony w Sosnowcu pomocnik nie ma ostatnio zbyt wielu okazji. W lidze gra bardzo niewiele. By to zmienić, flirtuje z warszawską Legią. Jeśli przeprowadzi się do Polski, wizja występu na mundialu nabierze nieco wyraźniejszych kształtów. Ale do jej realizacji wciąż będzie daleko. Słowa wypowiedziane przez zawodnika w 2014 roku paliły przecież jak żywy ogień. „To, co Nawałka robi w kadrze, to nie jest poważna drużyna. To reprezentacja Polski juniorów” – rzucił bez ogródek. A potem zamiast na mecz z Niemcami pojechał z zespołem klubowym na tournee po Indii. I oznajmił, że… u tego selekcjonera już nie zagra.

ZDANIEM EKSPERTA: - Nazwisko Eugen ma bardzo ładne, ale z kadry skreślił się sam parę lat temu - twierdzi Bogusław Kaczmarek. - Jednoznacznie dał do zrozumienia, że za polską reprezentację umierać nie zamierza. Jeśli mam być szczery, w ogóle nie wracałbym do tematu. Ktoś może powiedzieć, że minęło sporo czasu i że warto zawsze człowiekowi dać druga szansę, ale nie dam się przekonać. Żeby dostać drugą szansę, trzeba przynajmniej spróbować wykorzystać pierwszą. A mówimy o zawodniku, który tego nie zrobił. Oczywiście to nadal ciekawy piłkarz, tyle że potencjał sportowy to nie wszystko. Pozostaje pytanie, czy mamy w tej chwili lepszych graczy na środku pola. Wiele dotychczasowych meczów pokazało, że tak. Najważniejsza będzie jednak odpowiedź na to samo pytanie udzielona za pięć miesięcy.

 

4. Rafał WOLSKI (Lechia Gdańsk, 25 lat)

Fot. Wojtek Figurski / źródło: 400mm

 

Pozycja: Ofensywny pomocnik
Debiut: 22.05.2012 (Łotwa – Polska 0:1, tow.)
Bez gry: 3 lata i 5 miesięcy (maj 2014 – październik 2017)
Ostatni występ: 13.11.2017 (Polska – Meksyk 0:1, tow.)
Mecze/gole: 7/1

Drogo zapłacił za podróż z Florencji do Hamburga. Odbył ją wiosną 2014 roku. Jej celem było zgrupowanie reprezentacji Polski przed towarzyską konfrontacją z Niemcami. Zawodnik dotarł na miejsce, ale przez selekcjonera nie został przywitany serdecznie. Pojawił się bowiem w poniedziałek, a oczekiwany był w niedzielę. Dlatego zamiast znaleźć się w wyjściowym składzie - jak zakładał pierwotny plan – wszedł na do gry na ostatnie sekundy. Potem tłumaczył się, że jednodniowy poślizg był efektem trawiącej go gorączki. Adam Nawałka nie dał się przekonać i skreślił młokosa na ponad trzy lata. Ubiegłej jesieni okazał jednak miłosierdzie, co tylko podsyciło nadzieje tych, którzy na jedno skinienie szefa kadry czekają jeszcze w czyśćcu.

ZDANIEM EKSPERTA: – Widać, że selekcjoner tratuje potencjał tego zawodnika poważnie – zauważa Waldemar Prusik. – Rafał znów jest powoływany, wchodzi do gry i nawet znalazł się na liście strzelców w eliminacyjnej potyczce z Armenią. Świadczy to o tym, że decyzja o jego powrocie była słuszna. Nie wzięła się jednak znikąd. Najpierw były dobre i bardzo dobre występy w ekstraklasie, a dopiero potem ponowne zaproszenie do drużyny narodowej. Chodzi o zawodnika, który w mojej ocenie może być brany pod uwagę przy obsadzie dwóch pozycji – ofensywny pomocnik lub skrzydłowy. Kadrze przydać się może bardziej w tej drugiej roli. Pozycja numer „10” zarezerwowana jest dla Piotra Zielińskiego. Oczywiście jego ewentualnym dublerem może być Wolski, ale pamiętajmy, że rozmawiamy niespełna pół roku przed mundialem. Tam poziom wymagań rośnie niepomiernie i nie każdy będzie gotowy, żeby stanąć na pierwszej linii frontu. Szanse na to, że Rafał znajdzie się w 23-osobowej grupie, która wyleci do Rosji, oceniam jako spore. Jest jednak jeden warunek – wiosną musi regularnie grać. A na razie słyszymy głównie o perypetiach dotyczących jego przynależności klubowej.

 

5. Marcin KAMIŃSKI (VfB Stuttgart, 26 lat)

Fot. Piotr Kucza / źródło: 400mm

 

Pozycja: Lewy obrońca, stoper
Debiut: 16.12.2011 (Bośnia i Hercegowina – Polska 0:1, tow.)
Bez gry: 4 lata i 2 miesiące
Ostatni występ: 15.11.2013 (Polska – Słowacja 0:2, tow.)
Mecze/gole: 4/0

Podobnie jak Wolski, znalazł się w kadrze Franciszka Smudy na finały Euro 2012 ledwie po trzech występach w drużynie narodowej. W turnieju nie zaliczył ani minuty, a na kolejny sprawdzian czekał ponad rok. Zagrał w wyjściowym składzie w selekcjonerskim debiucie Adama Nawałki i… od tamtej pory w biało-czerwonych barwach jeszcze go nie widzieliśmy. A wszyscy ci, którzy wieszczyli, że będzie drugim Władysławem Żmudą, siedzą dzisiaj cichutko. „Kamyk” nie załamał się jednak odstawieniem na boczny tor, lecz konsekwentnie pracował na renowację nazwiska. Determinacja popłaciła. U progu ostatniego lata został powołany na eliminacyjny mecz z Rumunią. Jesienią też meldował się na zgrupowaniach kadry, równolegle imponując wszechstronnością na gruncie ligowym. Do tej pory grywał tam jako stoper, boczny obrońca i defensywny pomocnik, a w jednym ze spotkań z entuzjazmem wcielił się… w rolę środkowego napastnika.

ZDANIEM EKSPERTA: - Obecny selekcjoner od początku chciał budować blok obronny właśnie na nim, ale Marcin nie był na to gotowy i zwyczajnie się spalił - ocenia Maciej Murawski. – Przez te kilka lat dojrzał. Zdobył mistrzostwo Polski, trafił do Bundesligi i nie spędza tam czasu na ławce rezerwowych. A skoro gra, to musi być lepszy od innych obcokrajowców i od samych Niemców. Czy powinien regularnie meldować się w reprezentacji? Jak najbardziej. Nie możemy sobie pozwolić, żeby zawodnik o takiej charakterystyce znajdował się poza obiegiem. Niezwykle trudno znaleźć dzisiaj lewonożnego stopera, wciąż młodego, a jednocześnie z takim doświadczeniem. Kamiński potrafi się dobrze odnaleźć w grze zarówno czwórką, jak i trójką obrońców. Nie mówię, że to zawodnik od razu do podstawowej jedenastki, ale nie muszę też tłumaczyć jak bardzo potrzebujemy wartościowych zmienników. A tu chodzi o piłkarza, który o sile reprezentacyjnej defensywy stanowić może przez lata. Będę szczerze zdziwiony, jeżeli Adam Nawałka ponownie odstawi go na boczny tor. Takich grzechów należy się wystrzegać szczególnie...

 

Z tej samej kategorii